Lady Pank Symfonicznie

Podczas podróży samochodem znad morza pojawił się temat repertuaru, jakiego będziemy słuchać w tle podczas tych kilkunastu godzin. Zostałem podstępnie przegłosowany i w moim samochodzie zabrzmiał „Lady Pank Symfonicznie”. To było zaskakujące ale spodobało mi się. Lady Pank ostatnio zabłysnął jakimś skandalem w Tarnobrzegu – podobno artyści wystąpili w stanie tak bardzo rock-and-roll`owym (problemy z językiem polskim, z utrzymaniem tonacji i równowagi i takie tam), że aż organizatorzy odmówili im wypłaty wynagrodzenia. Dawniej też przekraczali granice sztuki – pamiętam z dawnych czasów, jak jeden z nich okrasił koncert z okazji „Dani Dziecka” (bodajże we Wrocławiu) ekspozycją swojego przyrodzenia! Artyści…

Ale płyta, której słuchałem parę dni temu przez kilka godzin, zrobiła pozytywne wrażenie. Nie tylko przypomniała mi czasy „przedbachowskie” (podstawówka), kiedy słuchało się Lady Pank, Kombi i np. Europe. Taka muzyczna podróż w czasie uderzyła w jakieś dawno nie używane struny wrażliwości i zrobiło się ciekawie. Tym bardziej, że pomysł ujęty w tytule jako „symfonicznie” dodał nieznanego wcześniej smaczku tej klasyce rocka. Brzmienie orkiestry sprawia, że klasyka rocka staje się klasyką w ogóle. Młoda wiekiem orkiestra symfoniczna, która być może w części wychowywała się na brzmieniach Lady Pank z lat `80, pokusiła się o karkołomne ale w efekcie całkiem udane połączenie przebojów kultowego, jakby nie było, zespołu z kawałkami (że się tak wyrażę) klasycznymi. Aranżacje są dziełem Marcina Szczypiorskiego – wiolonczelisty Orkiestry Filharmoników Gdańskich. Udało się więc połączyć m.in. barokowy menuet Boccheriniego z „Zostawcie Titanica”, a operetkowy Can Can Offenbacha z „Dziewczyny dzisiaj…”. Klasyczne i filmowe cytaty, jako wstępy do przebojów Lady Pank, dodają tej muzyce klasy; symfoniczne wprowadzenia płynnie przechodzące w elektryczne brzmienia zespołu przydają tej muzyce nieśmiertelności. Muzycznie musiało to kosztować wykonawców sporo wysiłku ale ostatecznie wyjadacze rockmeni w dziurawych jeansach znaleźli wspólny język z absolwentami akademii muzycznych we frakach. Od pomysłu do wykonania upłynęły podobno 4 lata ale efekt jest niezły. Warto ich posłuchać, zwłaszcza jeśli ktoś słuchał tej muzyki w latach `80.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>