Mankamenty demokracji

Andrzej Duda podpisał wczoraj nowelizacje ustaw sądowych. Wg przekazu partii rządzącej chodzi w nich o reformę sądownictwa, w szczególności o to, żeby usprawnić funkcjonowanie sądów, żeby zwiększyć poczucie wymierzanej tam sprawiedliwości, żeby odsunąć od orzekania sędziów komunistycznych, żeby wreszcie usunąć z zawodu sędziów, którzy dopuścili się czynów zabronionych, a nie spotkała ich odpowiednia kara itd.

Gdyby naprawdę o to chodziło, należałoby raczej odciążyć sędziów, żeby mieli więcej czasu na orzekanie (np. zwiększając kasę na etaty asystentów), należałoby ustawowo przenieść w stan spoczynku tych sędziów, którzy być może nie powinni już orzekać (w Sądzie Najwyższym pracuje ponoć dwóch sędziów, którzy orzekali jeszcze w stanie wojennym), należałoby sprawiedliwie ukarać każdego z tych kilkunastu sędziów, którzy ukradli pendriva, spodnie, kiełbasę, wiertarkę, 50 zł z lady na stacji benzynowej czy przekroczyli prędkość w terenie zabudowanym.

Nic z tych rzeczy się jednak dotąd nie stało! Dlaczego? Wszystko wskazuje na to, że rządzącym chodzi przede wszystkim o coś innego niż oficjalnie mówią. Prawnie i wizerunkowo znacznie pomniejszyli już autorytet sędziów, a teraz ograniczyli ich niezależność i niezawisłość. Po wejściu w życie nowych przepisów sędziowie staną się bardziej urzędnikami państwowymi – będą administracyjnymi wykonawcami woli sejmowej większości. Oznacza to, że nikt z nas nie wygra sprawy, w której stroną będzie szeroko rozumiane „państwo”. Sędzia może próbować pozostać niezależnym wobec nowych regulacji, ale narazi się w ten sposób na odpowiedzialność dyscyplinarną. W katalogu przewinień pojawiły się nowe, dotąd sędziom nieznane delikty. W równoległej rzeczywistości prawnej wciąż czeka tzw. izba dyscyplinarna. Szach-mat.

To, co dzieje się wokół sądownictwa, jest niezgodne z konstytucyjnym trójpodziałem władz ani ze standardami praworządności Unii Europejskiej, w której dobrowolnie jesteśmy. Dodatkowo wielkim zgorszeniem jest sposób komunikowania wprowadzanych zmian: mówi się o wdrażaniu oczekiwanej przez wszystkich reformy, o porządkowaniu wymiaru sprawiedliwości, o przywracaniu jego niezależności, o jego czyszczeniu… Niezorientowani naprawdę myślą, że robione są zaległe i bardzo potrzebne porządki, ale fakty mówią co innego: sejmowa większość ze znanych sobie powodów przejmuje właśnie polityczną i systemową kontrolę nad sądami. Niczego w sądach nie poprawiając podporządkowują sobie sędziów. Korzyści dla rządzących są oczywiste (nietykalność), ale czy przyniesie to coś dobrego obywatelom? Nadzieja w samych sędziach (wszystkich nie dadzą rady ukarać) oraz w instytucjach unijnych, które – wbrew propagandzie – nie są agendami wrogiego mocarstwa.

Nie mogę pojąć, jak kruchym i niedoskonałym tworem okazuje się nasza demokracja, jak arogancka okazuje się demokratycznie wybrana władza, która zachowuje się tak, jakby miała rządzić już zawsze. Zdaniem wielu w polityce liczy się skuteczność. A co z tymi, dla których w życiu publicznym równie ważne jak skuteczność są wartości? Bardzo żałuję, że tak mało znacząca jest Konstytucja. Nigdy wcześniej nie podejrzewałem, że jej zapisy można tak otwarcie ignorować. Okazuje się, że można, o ile ma się większość w sejmie, choćby minimalną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>