Masowiec wykonuje skręt!

Dość spektakularnie wypowiedział się abp Gądecki o największym – jego zdaniem – osiągnięciu zakończonego synodu, którym ma być otoczenie troską „wszystkich sytuacji regularnych i nieregularnych w małżeństwie”. Pozostaje czekać, aż dobrodzieje ruszą z duszpasterską ofertą do wszystkich „nieregularnych”, czyli: samotnie wychowujących dzieci, żyjących w związkach cywilnych lub bez ślubu – na tym przytoczona lista „nieregularności” się kończy. Oczywiście nie ruszą tak od razu, bo najpierw ekscelencje odbędą debatę, w której pochylą się z troską nad tym, jak wprowadzić postanowienia synodu w ogólnopolski program duszpasterski. Wyzwanie to nie lada, bo mimo formalnego osadzenia w strukturze hierarchicznej, księża są dość autonomiczni w tym, co robią, co mówią, a zwłaszcza w tym, co myślą. Nawet więc, jeśli episkopat wprowadzi postanowienia do programu, nie będzie to oznaczało ich wdrożenia w parafiach, a przynajmniej w dużej części parafii.

Podobnie ma się bowiem sprawa o wiele bardziej oczywista – już od dawna w Polsce można przyjmować komunię na rękę, a wciąż zdarzają się księża – dziwacy, którzy omijają podczas komunii osoby wystawiające rękę. Podobnie jest z przygotowaniem gimnazjalistów do bierzmowania – powinno być rozciągnięte na cały okres trwania gimnazjum ale nawet jeśli gdzieś faktycznie trwa trzy lata, to często sam ksiądz jest wobec tego pomysłu w opozycji i przygotowanie do bierzmowania zamienia się wtedy w swoją karykaturę. Podobnie będzie z duszpasterską troską o matki i ojców samotnie wychowujących dzieci albo o ludzi żyjących w związkach cywilnych. Bariery mentalne będą niepokonalne! Księża boją się dowartościowania rodzin „nieregularnych”, bo wydaje im się, że każdy gest uczyniony w stronę takich parafian (np. żyjących w związku niesakramentalnym) będzie odebrany przez innych („regularnych”), jako zdrada nauki Kościoła. Pojawią się zarzuty typu: „taki ktoś w radzie parafialnej?”

Nie tylko jednak umysłowe ograniczenia mają tu znaczenie, bo przede wszystkim trzeba mieć błyskotliwy pomysł na troskę o małżeństwa „nieregularne”. Co i jak ogłosić w niedzielę, żeby przekaz trafił do matki samotnie wychowującej dziecko? Jak wciągnąć w orbitę oddziaływania parafii małżonków żyjących bez ślubu kościelnego? To nie są pytania łatwe, a dla księży są to kwestie mega-trudne. Już jakiś czas temu zauważyłem, że księża bardzo często modlą się lub proszą o modlitwę o „święte i godne powołania kapłańskie, zakonne i misyjne”. Nie słyszy się natomiast za często modlitw o dobrych mężów, dobre żony, o święte i godne życie rodzin… Nie mówię, że nie ma ich w ogóle ale w konkurencji z modlitwami o powołania – przegrywają sromotnie! A gdyby tak w ramach otaczania troską małżeństwo regularnych i nieregularnych odwrócić akcenty? No nie wiem, ci „nieregularni” to jednak powikłane te życiorysy mają, a przy powołaniach to jednak chodzi o duchownych…

Jestem przekonany, że Kościół po synodzie będzie powoli zmieniał kurs ale nie stanie się to ani z miesiąca na miesiąc ani z roku na rok, bo Kościół koryguje kurs tak, jak oceaniczny masowiec – zanim faktycznie skręci, to jeszcze przez dłuższy czas sunie dotychczasowym torem. Dobrze się stało, że biskupi podyskutowali, że przyjęli jakieś konkluzje – z czasem na pewno wejdą w praktykę naszych parafii choć nieprędko to nastąpi. Synod będzie miał jeszcze drugą część – w przyszłym roku. Wtedy będzie okazja wrócić do tych spraw. Na razie ekscelencje muszą ochłonąć, bo podobno takiej swobody wypowiedzi, jak na tegorocznym synodzie, nie było nigdy wcześniej! Niektórzy mieli doznać szoku, że naprawdę można powiedzieć wszystko. Oby do przyszłego roku im przeszło, bo pewne sprawy trzeba będzie dokończyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>