Ministerstwo Społecznej Wrażliwości

Przez moment było ostro: „Policzek dla nauczycieli” (S. Broniarz w TVN24), „Brak szacunku dla nauczycieli” (gazeta.pl), „MEN stawia na donosicielstwo” (znp.edu.pl) – takie przykładowe komentarze wpadły mi w oko po publikacji listu minister Joanny Kluzik – Rostkowskiej w sprawie statusu przerwy świąteczno – noworocznej w kalendarzu szkolnym. Niby nie są to ferie (te są wyraźnie zdefiniowane w czasie i przestrzeni), a jednak duża część szkół zawsze miała w okolicach Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku wolne – i to nie tylko od zajęć dydaktycznych. Większość szkół była „z przyzwyczajenia” nieczynna i było to „przyzwyczajenie” usankcjonowane niepamiętnym zwyczajem. Teraz ma się to zmienić. Pani minister przypomniała bowiem rodzicom, że mają prawo oczekiwać w tych dniach od szkół oferty zajęć opiekuńczych.

Jednoznacznie popieram tę inicjatywę! Wpisuje się ona w czytelny ciąg wcześniejszych działań Kluzik – Rostkowskiej budujących nowe podejście do edukacji, jako wrażliwej społecznie usługi publicznej. Tym wyróżnia się jej szefowanie od wielu jej poprzedników. To nie uczniowie są dla szkoły ale szkoła jest dla uczniów. Nauczyciele też. Stwierdzenie tych prostych faktów to nie policzek ani brak szacunku dla kogokolwiek. To przypomnienie spraw oczywistych. Wszystko prawdopodobnie zakończy się dyżurami nauczycieli, takimi samymi jak dyżury w innych dniach wolnych od zajęć dydaktycznych. Nauczyciele opiekują się wówczas niewielkimi grupkami uczniów oraz wykonują zaległe prace biurokratyczno – porządkowe. Takich dyżurów trzeba w ciągu roku zaliczyć określoną ilość, najczęściej jeden, zgodnie z ogłoszonym harmonogramem lub wg koleżeńsko ustalonej i elastycznej kolejności. Tragedii więc nie ma i z dniami świątecznymi również będzie. Dla nauczycieli skończy się to jednym dodatkowym dniem w pracy, przy wyjątkowym zbiegu okoliczności – dwoma.

Nie ma żadnych szans na przekucie tego tematu w oręż walki o prawa ciemiężonej grupy zawodowej. Oświatowe związki zawodowe dobrze o tym wiedzą. W dniach okołoświątecznych bez trudu znalazłoby się bowiem znacznie więcej grup zawodowych chodzących do pracy. Pracujący rodzice uczniów szkół podstawowych nauczyli się radzić sobie w tych dniach, od tego roku ich możliwości poszerzą się o ofertę szkół, które zostały zobowiązane do zapewnienia dzieciom opieki w godzinach pracy rodziców. Będą to także godziny i dni przedświątecznej krzątaniny, kiedy być może nawet niektórym niepracującym rodzinom wygodniej będzie posłać dziecko do szkoły. No cóż… W szkole nie ma jednak mowy o pracy na pełnych obrotach, przy pełnej obsadzie i z planem lekcji. Organizowane będą wyłącznie zajęcia opiekuńcze w małych grupach, być może nawet liczba mnoga („grupach”) będzie w wielu sytuacjach nieuzasadniona. Szkoły powinny dyskretnie rozeznać zapotrzebowanie na tę świąteczną opiekę, być może potrzebnych będzie kilkoro nauczycieli każdego dnia, być może wystarczy jeden.

Oburzenie związkowców z powodu listu było żałosne i obłudne, a posądzenie minister o nieznajomość prawa oświatowego – rozpaczliwe. List ukazał się wiele dni temu. Po okresie czegoś na kształt konsultacji (a może konsternacji?) związkowcy zdecydowali się wysłać w Polskę komunikat, że nauczyciele od zawsze są do dyspozycji rodziców w okresie przerwy świątecznej, a list mister Kluzik – Rostkowskiej to arogancja (wobec nauczycieli) ignorancja (wobec prawa) i chęć przypodobania się „tej grupie” (pracujący rodzice). Taka optyka świadczy o kompletnym oderwaniu się prezesa Broniarza od szkolnej i pozaszkolnej rzeczywistości. Związki nie znajdą w tej sprawie wsparcia ani poparcia, bo ich niezrozumiałe pretensje nietaktownie balansują na progu społecznej akceptacji. Pracujący rodzice nie są „grupą” której można się przypodobać, choć tak niestety myślą oświatowi działacze związkowi. Opłacane ze składek członkowskich wynagrodzenie związkowych liderów oraz ochrona gwarantowana im w prawie pracy, sprzyjają dość wybiórczemu postrzeganiu rzeczywistości. Takie partykularne patrzenie jest bardzo szkodliwe.

List w sprawie opieki nad dziećmi w szkołach nie został przez związki oprotestowany, frustracja działaczy znalazła jednak inne ujście: list jest niepotrzebnym powtórzeniem tego, co oczywiste, a za to minister Kluzik – Rostkowska jest ignorantem i pierwszym ministrem, którzy nienawidzi nauczycieli. Jakim trzeba być jaskiniowcem, żeby dojść do takich wniosków? Nie wiem. Ale wiem, że publiczne artykułowanie tego typu tekstów przez działaczy to nie jest intelektualny prymitywizm tylko ordynarny cynizm obliczony na realizację partykularnych interesów. Szkoda że oburzeni związkowcy nie pamiętają, że szkoła realizuje interesy uczniów, nauczycieli i rodziców – minister swoim listem świetnie równoważy potrzeby wszystkich tych grup.

Jak już wspomniałem, edukacja narodowa pod rządami obecnej szefowej MEN zaczyna wyglądać jak jedna z usług publicznych, które mają być w sposób przyjazny dostępne dla obywateli. Można by szerzej opisać i udokumentować potwierdzające to działania Kluzik – Rostkowskiej ale dziś nie o tym. Cieszę się, że edukacja nie jest w tej chwili bezdusznym systemem, który trzeba ciągle naprawiać, przechytrzać albo biernie mu się poddawać – w zależności od punktu siedzenia. Obecna szefowa resortu czyni z urzędu ministra edukacji instytucję przyjazną i wspierającą. Tak trzymać, pani minister!

http://www.men.gov.pl/index.php/1684-obowiazkowa-opieka-nad-uczniami-w-czasie-przerwy-swiatecznej

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>