Na marginesie wspomnienia św. Cecylii

Z okazji dzisiejszego wspomnienia św. Cecylii, wszystkim muzykom kościelnym: organistom, dyrygentom, kantorom, psałterzystom, instrumentalistom, różnego rodzaju wirtuozom, chórzystom, członkom scholi i różnych kościelnych zespołów, nauczycielom, organizatorom koncertów i festiwali życzę wszelkiej pomyślności w muzycznym posługiwaniu, ustawicznego rozwoju, jak najwięcej poczucia osobistej satysfakcji z wykonywanej muzyki, a także zrozumienia i wsparcia ze strony księży proboszczów i – od czasu do czasu – nieco uznania ze strony parafian.

Jak dość powszechnie wiadomo, św. Cecylia została patronką muzyki kościelnej i muzyków kościelnych przypadkowo, w zasadzie przez nieporozumienie w tłumaczeniu fragmentu jej życiorysu czy nawet tylko legendy jej poświęconej. Nie ma żadnych dowodów na to, że grała na organach. Legenda mówi, że kiedy na jej starożytnym (pogańskim) weselu grały organy, to ona w swoim sercu śpiewała pieśni na cześć Pana. Zamiast dać się ponieść atmosferze zabawy – trwała w jakiegoś rodzaju stanie modlitwy. Być może była to jedyna święta, w której opisach pojawił się instrument starożytnych organów i dzięki temu w średniowieczu powiązano św. Cecylię na stałe z muzyką kościelną? Z tego samego źródła wiadomo, że była Cecylia kobietą nadzwyczajnej urody – bardzo piękną. Ten przymiot również powinien wiązać się z muzyką kościelną. Piękno muzyki kościelnej, podobnie jak wszelkie inne piękno, skupia myśli, przyciąga uwagę, angażuje emocje. Piękna muzyka kościelna wywołuje takie właśnie rezultaty na użytek religijny lub liturgiczny, a czasem też artystyczny. Pięknego grania i pięknego śpiewu! Niech muzyka w kościele będzie zawsze piękna, a zwrot „muzyk kościelny” niech nigdy nie będzie kolokwialnie rozumianym epitetem, ale raczej synonimem dojrzałej wrażliwości estetycznej i wysokiego poziomu wykonawczego.

Na marginesie chcę dodać, że moim zdaniem patronem muzyków kościelnych powinien zostać Jan Sebastian Bach. Wiem, że na dzień dzisiejszy są ku temu obiektywne przeszkody, ale zdecydowanie byłby to patron bardziej konkretny i bardziej merytoryczny, niż abstrakcyjna i legendarna postać św. Cecylii. Bach to ideał nigdy nie dościgniony, ale konieczny do naśladowania, przynajmniej w kwestiach stricte muzycznych. Gdyby pójść tym tropem, to jest sporo świadectw, które pozwoliłyby zbudować przekonujące poparcie dla kandydatury Lipskiego Kantora jako patrona muzyków kościelnych. Zasadniczo wątpliwości są chyba dwie. Pierwsza – czy jego luterskie wyznanie to przeszkoda nieusuwalna? Drugie – czy liczne kontrowersje związane z jego życiem (bywał ogólnie rzecz biorąc porywczy, potrafił dał po pysku, kiedy się zdenerwował, czasem nie dochowywał obowiązujących go umów, lubił się napić, zdarzały mu się bójki – przynajmniej w młodości itp.) – czy te różne sprawki, abstrahując od wyznania, przekreślają go, jako kandydata na ołtarze? Pewnie nie doczytałem, ale nic mi nie wiadomo, aby ktoś na poważnie te kwestie rozważał. Faktem jest, że Bach może być cywilnym patronem szkół muzycznych, także kształcących w dziedzinie muzyki kościelnej, także szkół kościelnych. Nie ma więc żadnych przeszkód, aby brać z niego przykład i próbować go naśladować. Ale taki powszechny patronat nad całokształtem muzyki kościelnej miałby jednak swoją rangę! No, chyba że istnieje dla potencjalnej kandydatury Bacha jakiś potencjalny konkurent wyznania katolickiego….?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>