Na ostatnim synodzie działo się, oj działo!

„Synod” brzmi drętwo, obco i pobożnie, tymczasem na ostatnim synodzie działo się, oj działo! Zakładam realistycznie, że niektórzy nie czytają Tygodnika Powszechnego, więc pozwolę sobie zrelacjonować jeden z tekstów poświęconych synodowi, pióra niezrównanego ks. Adama Bonieckiego.

Synod to coś w rodzaju zwołanego przez papieża zadaniowego kościelnego parlamentu, który obraduje nad konkretnym tematem w określonym czasie, po czym zostaje rozwiązany. Uchwały tego quasi-parlamentu nie wchodzą automatycznie w życie, nie są też wiążące dla papieża. Tematem obecnego synodu jest rodzina, a konkretnie „wyzwania duszpasterskie związane z rodziną w kontekście ewangelizacji”. Czyli duchowni odczuli potrzebę naradzenia się, jak komunikować się, jak pracować z rodzinami w dzisiejszych czasach, kiedy rodziny wyglądają różnie, bardzo różnie. Żeby zgromadzenie dobrze spełniło swoje zadania, papież podzielił jego obrady na dwie części. Pierwszą, zwaną nadzwyczajną, zwołał na październik 2014 – ta już się skończyła. Część drugą – zwyczajną zapowiedział na 4 – 25 października 2015. Żeby zorganizować synod, w tym zwłaszcza przygotować szczegółową tematykę obrad, papież powołał sekretarza generalnego synodu – oddanego mu kardynała Lorenzo Baldisserie, dając mu do pomocy sekretarza specjalnego abp. Bruno Forte – czołowego przedstawiciela teologów otwartych na zmiany w dziedzinie etyki seksualnej. Centrum dowodzenia synodem – jak pisze Boniecki – opanowali zwolennicy zmian w Kościele. Przygotowując synod sekretariat rozesłał do wszystkich biskupów świata (jak to brzmi!) już w zeszłym roku kwestionariusz z pytaniami dotyczącymi wielu kwestii, w tym tematów uważanych za kontrowersyjne (komunia dla osób rozwiedzionych, kwestie par homoseksualnych itp.). Biskupi mieli wolną rękę, jak obejdą się z watykańską ankietą – jedni wypełnili ją sami i odesłali, inni – jak kard. Nycz w Warszawie – przekazali ją na poziom dekanatów, żeby tam zebrać odpowiedzi. W naszej diecezji, o ile wiem, przedsynodalny kwestionariusz nie był szerzej rozpowszechniany. Kluczowe dla synodalnych obrad było opracowanie wyników tego kwestionariusza (opracowanie globalnej ankiety to gigantyczna robota!) i zostało to oczywiście wykonane przez sekretariat synodu. W lutym 2014 na specjalnej naradzie (konsystorz) zebrali się w Watykanie kardynałowie – najbliżsi współpracownicy papieża i wstępnie zapoznali się z wynikami kwestionariusza. Słynny referat wygłosił tam kard. Walter Kasper, słynny – bo poświęcony ewentualnemu zniesieniu zakazu przystępowania do komunii św. osobom żyjącym w związkach niesakramentalnych.

Sam synod przebiegał prawie że zwyczajnie. Prawie, bo tym, co go wyróżniało od innych takich zgromadzeń, była całkowita swoboda wypowiedzi! Podobno na poprzednich synodach była jakaś forma cenzury – jeden z hierarchów decydował, co może zostać powiedziane, a co nie. Tym razem nie było tego hierarchy. Pozostał niestety starodawny zwyczaj poufności obrad synodalnych. Chodzi chyba o to, żeby ludzie nie usłyszeli spierających się biskupów, bo to byłoby niezręczne. Obrady synodalne to zdecydowanie nie było nabożeństwo medytacyjne, podobno działo się sporo, łącznie z buczeniem, tupaniem itd. Wyobrażacie sobie…? Pikanterii sprawie dodaje taki szczegół, że relacje z każdego dnia obrad, po raz pierwszy nie były publikowane w formie wystąpień poszczególnych mówców ale w formie opracowań tychże wystąpień. To pewnie przez tą swobodę wypowiedzi… Ale to nie wszystko. Relacje z synodu publikował – co oczywiste – sekretariat synodu ale także biuro prasowe Stolicy Apostolskiej i okazuje się, że te relacje nie były jednolite, tzn. różnie rozkładały akcenty poszczególnych wystąpień. I jeszcze jedno – obrady prowadzono z tłumaczeniem symultanicznym ale były też odrębne debaty w grupach językowych. Kiedy sekretarz generalny synodu wydał polecenie niepublikowania relacji z tych debat – hierarchowie (niektórzy) sprzeciwili się i relacje z tych dyskusji trafiły do internetu czy to w formie pisanych przez biskupów blogów czy artykułów czy zwykłych notatek.

Ważne jest jedno – dokument, na podstawie którego obradował synod (opracowanie tamtej ankiety), liczył 62 punkty – tyle wyodrębniono tematów szczegółowych dotyczących współczesnego duszpasterstwa rodzin. A ile przedostało się do mediów? Wiadomo: komunia dla niesakramentalnych, homoseksualiści, jeszcze coś? No właśnie. Ale nie ma obaw – za rok synod wróci do tematów rozgrzebanych podczas tegorocznego zebrania. Rezultatem przyszłorocznego synodu będzie dokument końcowy, który trafi na biurko papieża i nie zależnie od tego, w jakiej formie z tego biurka pójdzie w świat wiadomo, że nie zmieni żadnej z prawd wiary – wskaże tylko księżom nowe duszpasterskie ramowe możliwości działania.

Ostatnia ciekawostka – właśnie trwa synod diecezjalny w archidiecezji katowickiej (http://synodkatowice.pl/), bo synody są też diecezjalne (i krajowe mogą być), a u nas (diecezja gliwicka) nic. Ale słyszałem, że bp prof. dr hab. Jan Kopiec (znakomity historyk!) miał powiedzieć, że chciałbym zapisać się w historii diecezji, jako ten biskup, który zwołał pierwszy synod diecezjalny. Trzymam kciuki za tę kartę historii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>