Nieposłuszne

„Nieposłuszne” to historia trojga dorosłych Żydów, dwóch kobiet (Ronit i Esti) i mężczyzny (Dovid). Dowiadujemy się, że za młodu między kobietami zrodziła się taka więź – taki rodzaj bliskości, które być może można by uznać za przekroczenie granic przyjaźni. Jedna z nich (Ronit) nagle wyjeżdża do USA – tam pracuje jako fotografka. Esti i Dovid zostają na miejscu. Żyją w zintegrowanej, tradycyjnej, zachowującej rytuały społeczności Żydów, choć posługują się j. angielskim. Esti jest nauczycielką, a Dovid studiuje Torę. Akcja filmu toczy się w ciągu kilku dni, kiedy po długich latach nieobecności w ojczyźnie, Ronit przyjeżdża do Izraela na pogrzeb ojca, szanowanego rabbiego. Zatrzymuje się w domu przyjaciela sprzed lat – Dovida. Na miejscu dowiaduje się, że on i Esti są małżeństwem. Między kobietami wracają wspomnienia ich wzajemnej młodzieńczej fascynacji, przybierają one formy pocałunków, a raz bohaterki lądują razem w hotelowym pokoju. Atmosfera gęstnieje i odżywające między przyjaciółkami uczucia coraz trudniej ukryć. Jeden z ich pocałunków zostaje zauważony przez znajomych. Wybucha awantura. Ronit mówi, że wyjeżdża, Esti, która w międzyczasie odkrywa, że jest w ciąży, zamierza wywołać poronienie, Dovid stara się nie przyjmować do wiadomości relacji między kobietami, choć koledzy ze szkoły rabinackiej dają mu do zrozumienia, że sytuacja w domu wymyka mu się spod kontroli…

Może tyle na temat fabuły, żeby nie odbierać przyjemności obejrzenia filmu do końca tym, którzy się zdecydują. Na różne sposoby można by podzielić się refleksjami po obejrzeniu tego filmu. Po pierwsze podoba mi się przejrzyście i przekonująco zobrazowana prawda o tym, jak powrót po latach do uczucia, które kiedyś zakiełkowało, ale nie miało warunków do pełnego rozwoju, że taki powrót, o ile w ogóle możliwy, nie daje gwarancji szczęścia. Nie daje, bo ani czas, ani ludzie ze swoimi namiętnościami nie stoją w miejscu. To, co przechowujemy w pamięci, jako wspomnienia szczęścia z lat młodzieńczych, to już tylko wspomnienia. Wspomnienia można próbować weryfikować czy wskrzeszać na różne sposoby, ale rezultaty tych usiłowań są nieprzewidywalne. Po drugie film porusza dość stereotypowy temat napięć między życiem opartym na obyczajowych rytuałach, a pragnieniem swobody i niezależności. Rytuały wszystko organizują i porządkują, wprowadzają harmonię i dają święty spokój. Wolność pozwala poczuć przysłowiowy wiatr w żaglach. Twórcy filmu pokazali ten wątek m.in. w scenach intymnych. Przypadkowy seks Ronit czy też małżeńska powinność Esti, którą zgodnie z tradycją spełnia w każdy piątek, są niczym w zestawieniu z czułością, namiętnością i potęgą rozkoszy, jakimi obdarzają się bohaterki podczas wspólnych uniesień. Rytuały, którym podlega lokalna społeczność i przyjęte zobowiązania Esti (małżeństwo), posiadają jednak duże znaczenie i nie pozwalają na niczym nieskrępowaną wolność. Upływający czas ułożył wszystko w określony sposób i tego poukładania, nawet jeśli nie zostało zbudowane na trwałym fundamencie, nie można po prostu wziąć w nawias. Bohaterki są tym ograniczającym ich wolność okolicznościom „nieposłuszne”, ale tylko przez moment. Po trzecie wreszcie film jest bardzo interesujący scenograficznie i kostiumowo. Pieczołowicie zachowane detale dotyczące judaistycznej religijności, obrzędowości i kultury pozwalają widzowi skutecznie wniknąć w świat przedstawianych wydarzeń. Detale te tworzą jedynie tło dla głównych wątków produkcji, jednak jest to tło zbudowane bardzo starannie, dzięki czemu cała opowieść z wszelkimi jej niuansami staje się bardzo wiarygodna i interesująca.

Gdyby wszystkie filmy świata podzielić z jednej strony na przełomowe, kultowe, ikoniczne, a drugiej – przyczynkarskie, to „Nieposłuszne” na pewno nie zmieszczą się zbiorze tych pierwszych. Gdyby jednak ów podział przeprowadzić inaczej – tak mianowicie, że z jednej strony mielibyśmy filmy widowiskowe, które w atrakcyjny sposób opowiadają od początku do końca konkretną historię, wciągając widza w nurt narracji i przerabiając go skutecznie w kibica oczekiwanego biegu rzeczy, a z drugiej – filmy opowiadające niespiesznie historię nie w pełni wyświetloną, chronologicznie i rzeczowo niedopowiedzianą, średnio atrakcyjną, filmy wymagające dużej dawki niepewnych domysłów, stawiające trudne pytania i inspirujące do nigdy niedokończonych przemyśleń, wówczas „Nieposłuszne” mogłyby znaleźć się u szczytu listy tych drugich. Zawiłe to poprzednie zdanie, ale jego sens jest taki, że film bardzo mi się spodobał! Liczba widzów (5) na jedynym w ciągu dnia seansie w (godz. 22:20) jasno wskazuje, że zainteresowania kinomanów nie koncentrują się wokół emocjonalnych suspensów czy moralnych rozterek. Mimo to – polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>