NIK miażdży CKE?

Czytając raport NIK na temat kontroli systemu egzaminów zewnętrznych w oświacie, a zwłaszcza czyniąc to pod wpływem niektórych publikacji prasowych, można odnieść wrażenie, że NIK miażdży CKE. Kulawa polityka personalna, brak inicjatywy w zakresie badań egzaminowania i oceniania (kto ma je inicjować, jeśli nie CKE?), mnogość i zmienność procedur, ułomna standaryzacja testów, niewypełnienie ustawowego wymogu przygotowania i upowszechnienia programów doskonalenia nauczycieli w zakresie diagnozowania i oceniania, nierozpoznawanie potrzeb nauczycieli w tym zakresie, brak współpracy (na polu doskonalenia nauczycieli) ze szkołami wyższymi i placówkami doskonalenia nauczycieli, nieudolna i nieefektywna realizacja projektów współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej – to tylko niektóre obszary nieprawidłowości zidentyfikowanych przez państwowych kontrolerów.

W okresie objętym kontrolą, w CKE obowiązywało 9 procedur standaryzacji testów. Miały one jednak elementy wspólne, zgodnie ze schematem:

W zakresie polityki personalnej CKE NIK ustaliła, że na 63 zatrudnionych tam pracowników merytorycznych, 46% nie posiadało ukończonych żadnych specjalistycznych form dokształcania i doskonalenia z zakresu egzaminowania, pomiaru dydaktycznego, ewaluacji dydaktycznej i diagnostyki edukacyjnej. Dotyczyło to także 5 osób z kierownictwa: wicedyrektorów, kierowników wydziałów, pracowni i zespołów. Jednocześnie stwierdzono, że w latach 2009 – 2014, w Wydziale Badań, Analiz i Programów Doskonalenia Nauczycieli zatrudniona była tylko jedna osoba w wymiarze 0,2 etatu, która pełniła jednocześnie funkcję kierownika wydziału i głównego koordynatora realizowanych projektów systemowych. Nie oznacza to jednak, że w wydziale pracował faktycznie jeden pracownik. Pośrednio dowiadujemy się tego akapitu, iż CKE po prostu zaoszczędziła na wynagradzaniu pracowników w ramach własnego budżetu, wspomagając się finansowaniem projektowym. Osoby zatrudnione czasowo w projektach, w zależności od formy zatrudnienia, mogą nie być etatowymi pracownikami instytucji realizującej projekt. Inna ciekawostka: w latach 2007 – 2014 instytucją kierowało aż 5 dyrektorów. Od 2005 żaden z nich nie powołał Rady Naukowej CKE, do której zadań należy m.in. wnioskowanie w sprawie prowadzenia badań i ewaluacji nad systemem egzaminów.

Negatywnie NIK ocenił także nadzór CKE nad pracą egzaminatorów i weryfikatorów. Praca jednych i drugich nie podlegała ewaluacji CKE. Wskaźnik arkuszy egzaminacyjnych poddawanych po sprawdzeniu przez egzaminatorów powtórnej weryfikacji był coraz niższy. Sztywno ustalone 15% prac ze sprawdzianu i egzaminu gimnazjalnego oraz 10% matur, z czasem ujednolicono do wskaźnika 10% jednych i drugich, następnie określono, że wskaźnik ten ma wynosić nie więcej niż 10%, a ostatnie wytyczne mówią, że koszt powtórnie ocenianych testów nie może przekraczać kosztu 6% prac w zakresie sprawdzianu i egzaminu gimnazjalnego oraz 10% kosztu oceny prac maturalnych. Skutek tej tendencji jest taki, że – jak mówią w telewizorach i Internetach – aż 1/4 prac sprawdzanych ponownie na wniosek piszących egzamin, trzeba było poprawić. Że w 80% tych poprawek chodziło o prozaiczny błąd w liczeniu punktów – tego już nie mówią. Nie bagatelizuję wagi zliczania punktów, od liczby punktów sporo zależy, błąd to błąd. Ale jeśli chcemy potępiać system i ferować wyroki, to trzeba pamiętać, że niestaranność lub niechlujstwo egzaminatorów albo brak nadzoru nad ich pracą nie wymaga rewolucji w postaci inicjatywy ustawowej. Wystarczy standardowy ruch kadrowy.

Są też jednak w raporcie ustępy dyskusyjne. NIK nieco arbitralnie krytykuje pułap 30% punktów, jako normę zdawalności matury. Wskazuje, że egzaminy zawodowe uznaje się za zdane, jeśli w części pisemnej zdający uzyska się nie mniej niż 50% punktów, a w części praktycznej aż 75%. NIK zaznacza, że CKE nie wie, skąd w rozporządzeniu MEN wziął się próg 30% zdawalności matury ale jednocześnie wytyka, że CKE nie podjęła nigdy badań na zasadnością i skutkami tej normy. Ciekawa w tym kontekście jest niespójność opinii rektorów uczelni wyższych z praktyką działania kierowanych przez nich uczelni. Z jednej strony magnificencje krytykują nową maturę zarzucając jej m.in. zbyt niski próg zdawalności, z drugiej strony, ów próg nie przeszkadza im przyjmować na studia abiturientów, którzy z przedmiotów maturalnych uzyskali wynik pomiędzy 30% a 49%, czyli – w ich opinii – za niski, aby studiować. NIK błyskotliwie zauważył, że w roku akademickim 2013/2014 zrekrutowano ponad 13% studentów z takimi właśnie wynikami matur. W trakcie prowadzenia kontroli NIK przeprowadził ankietę, z której wynikało, że 86% nauczycieli uważa, że próg zdawalności matury jest za niski, w tym część chce go podnieść na 40%, a część na 50%. Dyskusyjne jest to, że równolegle z tą arbitralną rekomendacją NIK nie przedstawił żadnych dowodów na to, że podniesienie progu zdawalności matury przełoży się na poprawę jakości systemu egzaminów. Ta opinia NIK wydaje mi się słabo związana z tematem kontroli.

Ciekawym choć dość abstrakcyjnym wątkiem jest zarzut NIK wobec CKE w sprawie braku prowadzenia badań nad porównywaniem wieloletnich wyników egzaminacyjnych. W uproszczeniu chodzi o to, że skoro każdego roku uczniowie piszą inne testy, to uzyskiwane każdego roku wyniki nie dają prawa do tworzenia zestawień porównawczych i do wnioskowania o trendach osiąganych wyników. Zdaniem NIK, byłaby to ważna informacje zarówno w odniesieniu do szkół z terenu danej gminy, jak i dla szkół w skali ogólnopolskiej. Brak tego wskaźnika uniemożliwia obserwację i wartościowanie skutków reform programowych i organizacyjnych wprowadzonych w systemie oświaty. Dyrektor CKE wytłumaczył jednak kontrolującym, że prowadzenie takiego pomiaru nie jest możliwe bez znaczącej rekonstrukcji całego systemu tworzenia testów. NIK odpowiedział jednak, że „przedstawione trudności nie mogą stanowić podstawy do rezygnacji z działania”, nie precyzując bliżej, jakie działania ma na myśli…

Solidnie oberwało się skontrolowanym szkołom. Za nierzetelny nadzór pedagogiczny i nierzetelne podejście do analiz wyników egzaminów lub brak pogłębionych analiz, za niewykorzystywanie wyników egzaminów do doskonalenia pracy dydaktycznej, za brak systemowego podejścia do doskonalenia zawodowego nauczycieli. Generalny zarzut polega na tym, że szkoły nie dokonywały analizy jakościowej wyników egzaminów z uwzględnieniem uwarunkowań osiągnięć uczniów, w tym wpływu czynników pozaszkolnych: indywidualnych, środowiskowych oraz pedagogicznych – zależnych od szkoły. W rezultacie w szkołach nie określono potencjalnych przyczyn obniżania się lub wzrostu efektywności nauczania. Wyniki ankietki na temat działań niezbędnych do poprawy osiągnięć egzaminacyjnych uczniów, którą NIK w trakcie czynności kontrolnych przeprowadził wśród nauczycieli odwiedzonych szkół, przedstawia się następująco:

Raport jest na pewno materiałem ciekawym, rzetelnym, wartym przeczytania i przemyślenia także przez dyrektorów szkół i przedstawicieli organów prowadzących. Spis treści przejrzyście wskazuje tematy dla jednych i drugich. Biorąc jednak pod uwagę cele główne kontroli, czyli ocenę funkcjonowania systemu egzaminów zewnętrznych, a w szczególności:

  • egzaminów zewnętrznych jako mechanizmu weryfikacji wiedzy i umiejętności uczniów;
  • sprawności realizacji zadań przez Centralną Komisję Egzaminacyjną w Warszawie i okręgowe komisje egzaminacyjne;
  • sposobu i zakresu wykorzystania egzaminów zewnętrznych do podnoszenia jakości kształcenia na poszczególnych poziomach zarządzania oświatą

można się zastanowić nad adekwatnością wszystkich rekomendacji ujętych w raporcie. Nieco przewrotnie oceniając efektywność raportu NIK (podobnie jak tenże „NIK” ocenił realizację projektów unijnych w CKE), można by wnieść szereg zastrzeżeń w zakresie realizacji przyjętych w tej kontroli celów. Generalny zarzut mógłby być taki, że NIK prowadził czynności kontrolne poszerzająco, formułując czasem rekomendacje, których związek z przedmiotem kontroli jest znikomy. Z drugiej strony, kiedy NIK krytykuje CKE za brak badań nad wieloletnią porównywalnością wyników egzaminacyjnych, aż prosi się wspomnieć o EWD, która od lat doskonale ten rzekomy brak wypełnia ale autorzy raportu akurat w tym miejscu zupełnie pomijają to narzędzie. W jakim więc stopniu zostały osiągnięte cele kontroli – na podstawie raportu trudno orzec. Aby ocenić poziom osiągnięcia celów NIK na podstawie tego raportu, trzeba by poddać zespół kontrolujący… solidnej ewaluacji!

Dla dociekliwych:
http://www.nik.gov.pl/plik/id,8030,vp,10054.pdf

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>