Nowa ewangelizacja. Konkurować z tym światem czy olać go?

Najlepiej chyba ewangelizację „nową” zdefiniować przez odniesienie do „starej”, choć co do tego czym ona jest, też nie ma jasności. Najbezpieczniej więc wyjść od samej ewangelizacji przyjmując, że polega ona na głoszeniu ewangelii i utrwalaniu jej przesłania wśród odbiorców. Nie jest to określenie bezdyskusyjne ale robocze, które stworzy grunt pod próbę wspólnej refleksji na bazie przyjętego rozumienia. Precyzując ewangelizację tradycyjną (czyli „starą” – przeciwieństwo „nowej”) trzeba przyjąć, że jest to zestaw zwykłych, rutynowych, oklepanych posług duszpasterskich. I katechetycznych. Ewangelizacja tradycyjna jest oparta na tradycyjnych ogłoszeniach parafialnych, tradycyjnym grafiku intencji mszalnych, tradycyjnej katechezie (kiedyś w salkach, a dziś zasadniczo w szkołach), tradycyjnych grupach parafialnych (np. ministranci)… Tradycyjna ewangelizacja w zasadzie może być utożsamiana z tradycyjnym duszpasterstwem opartym o założenia społeczno – kulturowe, które dziś są już nieaktualne. Przede wszystkim Kościół nie jest dziś tak bezkonkurencyjny, jak był w dawnych latach  (’70/’80 XX wieku), kiedy nie istniały zbyt szerokie możliwości spędzania czasu wolnego. Nie było nie tylko smartfonów i internetu ale nawet telewizji nie było w tym zakresie, co dzisiaj. Oferta dodatkowych zajęć i zadań, z jaką wychodziły wówczas parafie, nie przyprawiałaby dzisiaj o zawrót głowy ale wtedy była wystarczająca.

W międzyczasie zmienił się styl życia i styl spędzania czasu wolnego: dominacja relacji międzyludzkich równoważona jest relacjami wirtualnymi, gdzieniegdzie wirtual wygrywa z realem. Zmiany obyczajowe zaszły zarówno w większych ośrodkach, jak i w mniejszych. Aby dziś zainteresować chłopców udziałem w grupie ministrantów, sam system plusów i minusów za frekwencję na służbach i zbiórkach może nie wystarczyć. Dlatego dzisiejsi opiekunowie ministrantów chodzą z chłopakami na boiska, baseny, wyjeżdżają w góry, na kajaki, nad morze, zakładają strony internetowe i profile na portalach społecznościowych. Nie wiem, czy to jest nowoczesna ewangelizacja ale wiem, że tymi działaniami opiekun ministrantów jest w stanie skutecznie konkurować o rzeczywiste zainteresowanie chłopców. Duszpasterze młodzieży organizują drogi krzyżowe ulicami miast, a jeśli komuś mało, to organizowane są także ekstremalne drogi krzyżowe wymagające spełnienia szeregu szczegółowych warunków ze strony zarówno uczestników, jak i organizatorów. Rekolekcje były też dawniej ale dziś przybierają nowoczesne formy. Intensywny rekolekcyjny weekend dla małżonków zwany „remontem małżeńskim” – kiedyś nazwa byłaby nie do pomyślenia – to forma nowoczesnej zachęty, odwołująca się w nazwie do egzystencjalnych, zrozumiałych, cyklicznych potrzeb (remontowych). Słuchowisko internetowe oparte na treściach codziennych fragmentów adwentowych czytań mszalnych (Plaster Miodu) zrobiło zawrotną furorę. Kiedyś chyba na szerszą skalę nie do pomyślenia – rekolekcje adwentowe w ogóle były rzadkością a już radiowe, „zaoczne” rekolekcje, bez konieczności pojawienia się w kościele – nie, niegdyś tak nie bywało. Peregrynacja symboli Światowych Dni Młodzieży to też nowa forma dla stałych treści, a Przystanek Jezus – to dopiero nowość!

Ciekawe zmiany zaszły w samej centrali. Tematyka katechezy, należąca wcześniej do kompetencji watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa, od dwóch lat wchodzi w zakres zadań Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji! To zmiana rewolucyjna, wskazująca jasno priorytety – katecheza ma być realizowana po nowemu. Po nowemu, czyli tak, aby była konkurencyjna wobec innych sposobów docierania z przekazem. Nie jest to łatwe ale zdaje się, że konieczne. Coraz większą rolę odgrywają także wspólnoty nowej ewangelizacji, szczególnie różnego rodzaju ruchy charyzmatyczne. To też jest melodia nowoczesnej współczesności. Nasze diecezje powołały specjalnych duszpasterzy ds. tego typu ruchów: w Gliwicach ustanowiony jest duszpasterz katolickich ruchów, wspólnot i stowarzyszeń, a w Opolu koordynator ruchów, stowarzyszeń i grup modlitewnych.

Mimo tego nieogarnionego bogactwa inicjatyw odnoszę wrażenie, że pojęcie „nowej ewangelizacji” to głównie mało precyzyjny wytrych semantyczny. Może czasem oznaczać nowoczesne akcje duszpasterskie, a więc te wszystkie wyżej wymienione i wiele innych. W rzeczywistości krzewienie „nowej ewangelizacji” to przede wszystkim rezultat uczciwego zakorzenienia duszpasterza w rzeczywistości takiej, jaką ona jest. To uczciwe uznanie punktu wyjścia w działaniach duszpasterskich. To budowanie relacji z człowiekiem zakorzenionym albo uwikłanym w dzisiejszą rzeczywistość, a nie w oderwane od niej wyobrażenia. I w żadnym razie „nowa ewangelizacja” nie oznacza kompromisów doktrynalnych ani moralnych. „Nowa ewangelizacja” nie jest jednak zestawem chwytów pedagogicznych, psychologicznych czy marketingowych, które profesjonalnie zastosowane – przynoszą automatycznie określone skutki. Dzięki myśleniu kategoriami „nowej ewangelizacji” księża mogą jednak uczynić ewangelijne treści konkurencyjnymi wobec innych przekazów, zwłaszcza wszechmocnego uwikłania w przekazy medialne. Muszą jednak księża uzgodnić swoje stanowiska w sprawie krzewienia „nowej ewangelizacji”. Niektórzy z nich są bowiem za, inni są tym metodom przeciwni, a jeszcze inni – zdaje się, że ci są najliczniejsi – mają do tego tematu „duży dystans”.

Dla dociekliwych
www.nowaewangelizacja.org

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>