Nowoczesny wikary

Tu niedaleko, po sąsiedzku, młody ksiądz i młodzi ministranci zostali gdzieś pod lasem przyłapani przez policję na paleniu marihuany. Jak się rozniosło, media rzuciły się do rozpytywania i szybko ustalono, że chodzi o największy (kubaturowo) kościół diecezji gliwickiej. Proboszcz odmówił jednak kontaktu z dziennikarzami, odesłał ich do kurii. Tam z kolei okazało się, że przełożonych wikarego nie ma. O co chodzi? Ano media, próbując skontaktować się z przełożonymi wikarego ustaliły, że… wikariusz generalny (domyślny „przełożony wikarych”) był dzisiaj przez jakiś czas nieuchwytny. Rozbawiła mnie ta nieobecność wikariusza generalnego, przełożonego wszystkich wikariuszów parafialnych (nie generalnych). Gwoli ścisłości – wikariuszem generalnym w Gliwicach był emerytowany bp Gerard Kusz, obecnie jest nim ksiądz – kanclerz kurii ale uważanie go (z powodu nazwy tego pomocniczego urzędu) za „przełożonego wikarych” jest nieporozumieniem. 

Wracając do rzeczy. Opowiadała mi znajoma polonistka, że jakość marihuany znacznie się w ostatnich latach popsuła. W czasach studenckich, kiedy miewała momenty kontaktu z tym specyfikiem, to był towar znakomitej jakości, a teraz? Szkoda gadać. Nie potrafię opisać bardziej precyzyjnie różnic, o których mówiła koleżanka ale była bardzo wiarygodna. Teraz gorzej smakuje i organizm też gorzej przez to reaguje. Podobno jest też tak, że akurat w ten narkotyk stosunkowo łatwo się zaopatrzyć – to się podobno nie zmieniło, znajoma potwierdziła. Tylko ta jakość… Mówi się też, że marihuana to nie narkotyk i nie można się nią uzależnić. Hm… W kilku krajach palenie trawki jest dla dorosłych legalne – w wyznaczonych miejscach (nie chodzi o podleśne parkingi) można zaaplikować sobie dawkę, za niemałą wprawdzie kasę, ale można. Niektóre państwa wymyśliły, że zamiast walczyć z paleniem marihuany – zalegalizują to zielsko i wezmą cały obrót na widelec: koncesjonowana sprzedaż, kontrola jakości, podatki… Nie wiem, czy są już dostępne dane obrazujące skutki tych eksperymentalnych legalizacji – czy nielegalny obrót i szara strefa już zanikły, czy jeszcze nie albo czy przynajmniej są w odwrocie.

Polski te dylematy nie dotyczą. U nas konopie są – z grubsza rzecz ujmując – nielegalne. Ksiądz z ministrantami nie unikną odpowiedzialności ale z różnych względów raczej nie będzie to kara dotkliwa. Niektórzy adwokaci na swoich stronach firmowych tłumaczą, że przyłapanie kogoś w stanie odurzenia tylko uprawdopodabnia fakt zażycia narkotyków. Aby sprawa trafiła do sądu wszystko trzeba solidnie udokumentować i udowodnić. Domyślam się, że ksiądz wikary zagrał w otwarte karty i nie usiłował stróżom prawa tłumaczyć, że np. testuje z ministrantami importowane kadzidło. Przyznał się, podda się karze i aspekt prawny zostanie zamknięty, zanim w ogóle zostanie otwarty. Prawdopodobnie jednak, jako skazany, nie będzie mógł przez jakiś czas pracować w szkole. Nie znam dobrodzieja, więc nie wiem, czy to będzie dla niego kara czy wręcz przeciwnie, bo różnie bywa ze szkołą u księży…

Jedynym poważnym aspektem sprawy wydaje mi się aspekt wychowawczy. Ksiądz nie jarał sam tylko z chłopakami powierzonymi jakiejś formie jego opieki. Tak przynajmniej piszą media – to byli ministranci. Paląc z nimi zioło, czyli postępując podobnie, jak gdyby spożywali razem alkohol, przyczynił się do ich demoralizacji – łamał razem z nimi prawo, a także (a może przede wszystkim) szkodził sobie i im na zdrowiu. Nadużył zaufania, jakim obdarzyli go rodzice tych chłopców. Złamał zasady obowiązujące w relacji wychowawcza – podopieczni. Nadwyrężył autorytet Kościoła. Są oczywiście księża pracujący na obrzeżach winnicy, tacy, którzy zamiast sięgać szczytów wolą chodzić po ciemnych dolinach i schylać po upadających. Takim księżom więcej wolno – wolno mieć inny rozkład dnia, inny strój, trochę inny styl wysławiania się ale wspólnego narkotyzowania się z podopiecznymi – tego im nie wolno. Wierzę, że ten 26-letni duchowny dostanie przez tą aferę solidnego kopa i niezależnie od ewentualnych sankcji ze strony „wikariusza generalnego” już nigdy nie przyłapią go na paleniu marihuany z podopiecznymi. Pozostanie mu jakoś odbudować zaufanie rodziców, naprawić złamane zasady i zadośćuczynić nadwyrężonemu autorytetowi Kościoła. To, co się wydarzyło, było złe, dlatego trzeba teraz to zło naprawić.

Foto slider: dziennikzachodni.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>