Oblicza patriotyzmu dzisiaj

Dobrze jest świętować dzień odzyskania przez Polskę niepodległości! Bo jakkolwiek kiedykolwiek nie działoby się w naszej ojczyźnie, to fakt, że jest ona niepodległa, suwerenna, wolna – to podstawa wszelkiego naszego myślenia o ojczyźnie, wszelkiego naszego w niej działania. Nawet pobieżnie przeglądając różne możliwe skojarzenia z niepodległością dochodzimy do wniosku, że u nas najczęściej niepodległość jest czymś, o co trzeba było się bić, trzeba było walczyć. Niepodległość jest u nas eksponowana, jako wartość na tyle nadrzędna, że historycznie oczywistym jest, że to dla niepodległości należy poświęcać inne wartości: swój czas, swoje umiejętności, swoje zdrowie, a nawet życie. Nasza historia dostarcza bez liku przykładów takiego właśnie myślenia o niepodległości i takiego – w związku z tym – działania. Niektórzy twierdzą, że nie tylko historia ich dostarcza, ale również dzień dzisiejszy – nie zgadzam się z tym. Dzień dzisiejszy to spór o kształt naszej wolności – niepodległość ojczyzny jest dziś poza dyskusją.

Obserwujemy też we współczesnym świecie zadziwiająco inne sposoby myślenia o niepodległości. Są mianowicie niepodległe kraje, w których do głosu dochodzi wola niepodległości części mieszkańców tych krajów. Jest to wola uwarunkowana w jakimś zakresie historycznie, może też etnicznie, może kulturowo – szczegółów, przyznam się, nie znam. Wiem tylko, że sprawy te dotyczą krajów wolnych, suwerennych, demokratycznych. Znane są regiony w Wielkiej Brytanii czy w Hiszpanii, niepodległych krajach, ale przecież nie tylko tam, gdzie część ludzi pragnie – jakby to wyrazić – niepodległości od niepodległości? Pragną jeszcze więcej niepodległości dedykowanej tylko sobie i w związku z tym pragnieniem chcą oddzielić się, wyodrębnić, odłączyć się od swoich krajów. Chcą doprowadzić do podziału terytorium, a de facto do rozpadu istniejącego państwa. Są też tendencje odwrotne – niepodległość może też kojarzyć się z łączeniem tego, co kiedyś sztucznie rozdzielono albo tego, co nigdy przed ogłoszeniem niepodległości razem nie współistniało. Przykłady? Polska z czasów odzyskania niepodległości, Niemcy z początku lat 90., Stany Zjednoczone z XVIII w. W naszym kręgu kulturowym każdy kraj nadaje dziś konkretne kształty swojej niepodległości w sposób wolny, autonomiczny, suwerenny. My czynimy to, i obyśmy zawsze to czynili, w ramach bliskiej nam historycznie i cywilizacyjnie wspólnoty europejskiej. Jest to wspólnota, o której Jan Paweł II powiedział, że nasze w niej uczestnictwo jest wyrazem dziejowej sprawiedliwości, „od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”.

Święto odzyskania niepodległości to m.in. doroczna okazja do wyrażenia wdzięczności i szacunku tym wszystkim, których wyliczyć trudno, a którzy na przestrzeni dziejów budowali naszą niepodległość. Spośród bohaterów naszej nowszej historii wymienić można marszałka Józefa Piłsudskiego i legiony, ale także bohaterskich żołnierzy Armii Krajowej, odważnych działaczy opozycji antykomunistycznej, naszych żołnierzy walczących dziś na różnych frontach w obronie bliskich nam wartości i umacniających tym samym nasze międzynarodowe sojusze obronne. Każdy w różnych czasach, w różnych okolicznościach historycznych, politycznych i geograficznych, każdy na swoim odcinku, na miarę swoich możliwości starał się i stara się czynić Polskę bardziej niepodległą. Narodowe Święto Niepodległości jest uroczystą okazją do wyrażenia wobec nich wszystkich, wobec ich patriotycznych dokonań, najwyższego szacunku.

Ale patriotyzm nie jest jednorodną postawą, która nierozerwalnie wiąże się wyłącznie z orężem, z polem bitwy, z przelewaniem krwi. To jest oczywiście postać patriotyzmu najbardziej chwalebna, najbardziej wzniosła, ale nie jedyna. Aby być dziś patriotą, nie trzeba mieć wrogów, nie trzeba wrogów szukać i z nimi walczyć. Współczesny patriotyzm nie jest postawą indywidualnej czy zbiorowej walki, ale indywidualnym lub zbiorowym (raczej zbiorowym) poszukiwaniem dobra naszej ojczyzny, naszego regionu, naszej lokalnej społeczności. Czcząc w dniu 11 listopada dokonania i pamięć bohaterów naszej historii i naszej teraźniejszości, warto czasem zejść parę pięter świadomości niżej i pomyśleć (a może zdecydować?) o kształcie swojego patriotyzmu na co dzień.

Powinniśmy oddalać od siebie takie oto myślenie, w którym widzimy samych siebie, jako patriotów, tylko w czasie wojny. Myślimy może czasem: kiedy – co nie daj Boże – wybuchnie u nas jakiś konflikt zbrojny, wtedy na pewno znajdę sposób, że stanąć po właściwej stronie i skutecznie dokuczyć wrogowi. Taki patriotyzm jest czysto hipotetyczny. Nie powinniśmy też kojarzyć patriotyzmu z tzw. patriotyczną grafiką na odzieży, czy z tzw. patriotycznymi napisami. O naszym patriotyzmie niemal na pewno nie zaświadcza też nasza działalność w mediach społecznościowych: wpisy, polubienia, udostępnienia… Nie. Patriotą trzeba być na co dzień także w czasie pokoju, także w zwykłym ubraniu, także poza internetem. Ponadto patriotyzm nie może oznaczać wykluczania ze względu na to, ktoś ma trochę inne poglądy. Patriotyzm nie może przybierać formy dzielenia społeczności na swoich i tych drugich – gorszych, złych. I nie ma czegoś takiego, jak patriotyzm oparty na nienawiści. Te dwa pojęcia się wykluczają. Podobnie jak nie można być ekologiem, który nienawidzi przemysłu albo miłośnikiem muzyki, który nienawidzi malarstwa. A jeśli można, jeśli jakiś człowiek tak ma, że jest patriotą, który nienawidzi, to jego patriotyzm jest bardzo niedojrzały, karłowaty, jest po prostu błędnie rozumiany. Oczywiście patriotyzmu nie należy też utożsamiać z bezgraniczną otwartością: otwartość – tak, naiwność – nie.

Jestem patriotą, kiedy indywidualnie lub we współpracy poszukuję dobra i rozwoju mojej lokalnej społeczności, mojego regionu i przyczyniam się w ten sposób do pomnażania dobra mojego kraju, a także mojej miejscowości, mojego sąsiedztwa, mojej rodziny. Patriotyzm współczesnych Europejczyków, współczesnych Polaków, współczesnych Ślązaków, różni się od patriotyzmu, o którym mogliśmy myśleć 30, 40 lat temu, czy tego patriotyzmu, który był patriotyzmem naszych przodków sprzed 70, 100 czy 200 lat. Dzisiaj patriota nie szuka wrogów, ale przyjaciół, nie zrywa więzi, ale stara się je utrzymywać i tworzyć, nie wznosi murów, ale stara się budować mosty. Bo dzisiejsza Polska, dzisiejsza Europa nie jest taka sama, jak 30, 50 czy 150 lat temu. Pewnych procesów (demografia, migracja) szybko nie zatrzymamy, a czy kiedykolwiek damy radę je trwale odwrócić…? Czy nam się to podoba czy nie – żyjemy i żyć będziemy w społeczeństwie coraz bardziej różnorodnym. Dla nas na Śląsku ta różnorodność nie jest jakąś nadzwyczajną okolicznością, bo tutaj, na historycznym styku różnych narodów, języków, wyznań – my umiemy żyć razem, mimo różnic. Ale czasy są takie, że trzeba o tym przypominać, także przy okazji Narodowego Święta Niepodległości. Różnorodność związaną z efektami procesów migracyjnych mamy jeszcze – wiele na to wskazuje – daleko przed sobą, ale tę zwykłą, codzienną różnorodność mamy właśnie na co dzień. Chodzi o różnorodność naszego myślenia, naszych pomysłów, naszych dążeń i działań. I tylko od nas zależy, czy będzie to różnorodność pojednana czy bazująca na sporach i podziałach.

Oddając 11 listopada cześć bohaterom naszej historii, tym wielkim, znanym z imienia i nazwiska, i tym wszystkim bezimiennym, może warto złożyć sobie takie oto życzenie: aby święto niepodległości, które w naszych społecznościach staramy się obchodzić zwykle wspólnie, było zawsze niewzruszonym, namacalnym doświadczeniem prawdziwej pojednanej różnorodności. Niech to będzie moment, w którym mimo istniejących między nami różnic, umiemy pokazywać, że istnieją wartości, które potrafią nas pięknie i szczerze jednoczyć. Zdecydowanie nie zachowali się patriotycznie ci, którzy swego czasu „wybuczeli” prof. Władysława Bartoszewskiego składającego kwiaty przy cmentarnym pomniku, czy ci, którzy wczoraj wygwizdali Donalda Tuska składającego wieniec przy Grobie Nieznanego Żołnierza (hierarchia wartości buczących/gwiżdżących jest głęboko nieuporządkowana!). Niech nie dominuje w nas to rozumienie niepodległości, które historycznie kojarzy się z walką, z podziałami czy z rozpadem, ale to, które stawia na pierwszym miejscu porozumienie, wspólną pracę, wspólne dobro naszej ojczyzny i tej wielkiej, której na imię Polska i tej małej, lokalnej. Oby takich momentów było w naszej codzienności jak najwięcej.

Wpis jest oparty na przemówieniu, które miałem zaszczyt wygłosić podczas obchodów Narodowego Święta Niepodległości w Toszku. Zdjęcia: „Toszecka Grupa Młodych”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>