Ocenianie oceniających

Ocenianie w szkole to normalka ale ocenianie szkoły to już poważna sprawa. Szkoły oceniamy na co dzień kierując się względami estetycznymi, potocznymi opiniami, przeczytanymi w lokalnej prasie notatkami, zasłyszanymi legendami z pogranicza faktu i fikcji. Jest jeszcze parę innych podobnych kryteriów, które wszystkie razem można by zmieścić w zbiorze zatytułowanym „wrażenia na temat szkoły”. Z wrażeniami można dyskutować, można je wzbogacać, można z nimi walczyć ale to zawsze pozostaną jedynie wrażenia. Niestety większość ocen formułowanych na temat szkół mieści się wyłącznie w kategorii wrażeń. Także ja sam, kiedy wracam myślami do szkół, w których się uczyłem lub w których pracowałem, karmię się wrażeniami, które zostały w mojej pamięci. W takich wspominkach eksponowane są różne aspekty, różne osoby, różne wydarzenia, różne stany wysuwają się na plan pierwszy, inne pozostają w tle, a jeszcze inne ulegają zatarciu. Taka jest specyfika wspomnień: jedne utrwalają się na lata, a inne nikną niepostrzeżenie. Pewnie jest na to jakieś psychologiczne wytłumaczenie.

Jest jednak konieczny jakiś uniwersalny i uczciwy system oceniania szkół. Taki system, który potrafiłby generować prawdziwe informacje o pracy szkoły w kilku kluczowych obszarach. Bo od razu wyjaśnijmy – jeśli ktoś marzy o ocenie szkoły takiej w jednym zdaniu lub wyrażonej jedną cyfrą, to może o niej zapomnieć. To byłoby właśnie uogólniające wrażenie, w niewielkim zakresie powiązane z rzeczywistością. Szkoła jest skomplikowanym organizmem, który wykonuje przede wszystkim zadania edukacyjne ale także – i wcale nie fakultatywnie – zadania domu kultury, opieki społecznej, posterunku straży miejskiej, biura podróży, trochę też ośrodka zdrowia – by wymienić tylko pierwsze z brzegu skojarzenia. Szkoła jako przedsionek dorosłego życia (już o tym pisałem) nie może ograniczać się tylko do nauczania. Tak byłoby łatwiej, ale tak się po prostu nie da. Jeśli przez 5 dni w tygodniu, przez kilka godzin dziennie mam do czynienia z młodymi osobami, to nie mogę ich traktować wyłącznie jak chodzące umysły. Trzeba patrzeć szerzej – to młodzi ludzie, mniej więcej tacy sami jak dorośli, tylko że młodsi. Poza tym, uczeń w szkole, nie przestaje być dzieckiem swoich rodziców – mam nadzieję, że to spostrzeżenie nie jest kontrowersyjne – trzeba więc współpracować z rodzicami, o ile ci chcą współpracować. Jest całe mnóstwo procesów, które powinny rozgrywać się w szkole.

Jakiś czas temu grupa „pomysłowych Dobromirów” ułożyła wykaz takich różnych procesów szkolnych, uporządkowała go w kilka tzw. obszarów i całość zamknęła w tabelce. To było w 2009 r. Od tamtego czasu tabelka została już raz zmieniona, a kolejne zmiany są z czasem nieuniknione. Ta magiczna tabelka jest obecnie narzędziem do oceny pracy szkół, takiej oceny, która stara się sięgać głębiej niż powierzchownych wrażeń. Nawiasem mówiąc dobry balans między spojrzeniem ogólnym a analizą detali jest chyba najpoważniejszym wyzwaniem, jakie system postawił przed wizytatorami, którzy na podstawie tej tabelki oceniają szkoły. Najpoważniejszym ale nie jedynym, bo równie ważnym jest komunikowanie wyników ewaluacji (tak nazywa się ocenianie pracy szkoły przez kuratoryjnych wizytatorów). Można np. całą ewaluację zniekształcić, by nie powiedzieć – zmasakrować, sprowadzając ją do komunikowania zdiagnozowanego poziomu spełniania wymagań z tabelki. W tabelce określono pięć możliwych poziomów spełniania wymagań, od A (przedmiot marzeń dyrektorów) do E (dyrektor do zwolnienia). Na szczęście oceny spełniania wymagań są opisowe, tak jak klasach I – III szkół podstawowych. Wizytator zanim ustali poziom (np. C) musi sporo się dowiedzieć, sprawdzić, potwierdzić wnioski w 3 źródłach, wypełnić roboczą tabelkę i dopiero potem może sformułować poziom spełniania przez szkołę wymagań w danym obszarze.

Jest przy tym wiele emocji, jest sporo nieporozumień ale na dzień dzisiejszy wydaje się, że obecny system oceny szkół jest najlepszym spośród tych, które były do tej pory. Będzie zapewne doskonalony, już jest poprawiany. Szczegółowe oceny nie będą raczej publicznie znane, raczej krążą one między dyrektorami, jako przedmiot dumy, zazdrości, pogardy, podziwu i innych ludzkich emocji.

Szkoła to zawsze coś więcej niż magiczna ministerialna tabelka. Żadna tabelka nie jest w stanie opisać wszystkiego, co dzieje się w szkole. „Opisać” zarówno w znaczeniu „zauważyć dobro” jak i w znaczeniu „wychwycić problem”. Czasem mam wrażenie, że najprawdziwszą ocenę wystawiają szkole jej absolwenci, kiedy znajdują pracę, zakładają rodziny i realizują swoje życiowe plany. Tabelka pyta wprawdzie o „monitorowanie losów absolwentów” ale to pytanie zdecydowanie nie ma charakteru egzystencjalnego.

Link do magicznej tabelki: http://www.npseo.pl/data/documents/4/304/304.pdf

strony 6 – 8: wymagania dla przedszkoli

strony 9 – 12: wymagania dla szkół

Dla dociekliwych: www.npseo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>