Okno życia – porzucić dziecko po chrześcijańsku

W mediach pojawiła się wczoraj informacja o tym, że w Koszalinie, w tzw. „oknie życia” pozostawiono niemowlaka. O zdarzeniu opowiadała m.in. jedna z sióstr zakonnych (Wspólnota Dzieci Łaski Bożej), w których domu (Dom Samotnej Matki) okno to się znajduje. Była przeszczęśliwa: „Dzisiejsza noc była dla mnie jedną z najcudowniejszych i najradośniejszych” – podzieliła się siostra, która tej nocy pełniła dyżur przy oknie życia. Okno istnieje od 6 lat i właśnie pierwszy raz pojawiło się w nim dziecko. „Co by się stało, gdyby dziecko zostało gdzieś na dworze? Nie przeżyłoby tego. Cieszymy się, że zostało w oknie życia” – powiedziała inna siostra lokalnym mediom. „Czyli nawet dla tego jednego przypadku warto?” – dopytał dziennikarz. „Oczywiście! Nawet, gdyby już żadne inne dziecko miało się w oknie nie pojawić, to nawet dla tego jednego – było warto czuwać, pilnować i strzec” – potwierdziła siostra.

W kwestii tego okna doświadczam moralnego dylematu. Z jednej strony solidaryzuję się z działaniami i emocjami sióstr, z drugiej natomiast mam przekonanie, że to okno nie powinno funkcjonować. Mamy tu do czynienia z sytuacją, w której rzeczywistość rodzicielstwa jest niezgodna z jego ideą. Nie po to się poczyna i rodzi dziecko aby je potem porzucić, nawet podrzucić komuś do okna. Państwo wykształciło instytucje i procedury wystarczające do tego, aby po urodzeniu dziecka, w razie potrzeby, zrzec się praw rodzicielskich. Domyślam się, że niektóre dzieci przychodzą na świat w okolicznościach, w których normalny poród w szpitalu i normalna procedura zrzeczenia się praw rodzicielskich nie są możliwe. Wychodząc naprzeciw tym rzadkim sytuacjom, niektóre instytucje, zwłaszcza kościelne, uruchomiły tzw. okna życia. Dość powszechnie wiadomo, że one istnieją, wiadomo do czego służą. Choć nie są szczególnie promowane, osoby zainteresowane mogą bez trudu je zlokalizować w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Siostry w Koszalinie opowiadały, że czasem znajdowały w tym oknie zwierzęta (psy, koty), czasem jakieś żartobliwe przedmioty ale ten jeden raz pojawiło się tam dziecko.

Okno życia to chrześcijańska inicjatywa pro-life. Wg internetowych statystyk, w okresie w którym funkcjonują w Polsce okna życia, porzuconych w nich zostało ponad 60 niemowląt. Trzeba uczciwie założyć, że gdyby nie owe okna, część z tych maluchów mogłaby nie przeżyć. Wniosek: prowadząc okna życia, zakonnice (najczęściej) przyczyniają się do ratowania życia niemowląt. Takie są fakty. Ale te fakty mają swoją genezę i mają swój ciąg dalszy! Patologiczne okoliczności, które zmuszają rodziców (najczęściej – samą/samotną matkę) do porzucenia swojego dziecka po – najczęściej – „dyskretnym”, nierejestrowanym porodzie, nie znikną ani nie osłabną, jeśli będzie istniała furtka w postaci okna. Życie ludzkie jest najważniejsze ale nie tylko to w pierwszych miesiącach istnienia ale także to dojrzałe – ono też wymaga odpowiedzialności i troski. Okno życia zupełnie niechcący może też przyczyniać się do utrwalania złych, toksycznych, opartych na strachu relacji międzyludzkich, rodzinnych (np. związanych z nieplanowaną ciążą), może sprzyjać tworzeniu trudnych do zagojenia zranień emocjonalnych, psychicznych (związanych z porzuceniem dziecka), może powodować ryzyko dla zdrowia i życia kobiety (związane z porodem bez opieki medycznej) itd. Troska o przeciwdziałanie tym obszarom ryzyka, to także troska o życie ludzkie i o jakość tego życia. A co po porzuceniu dziecka w oknie życia? Dziecko zostaje otoczone profesjonalną opieką, jest bezpieczne ale anonimowe porzucenie dziecka odbiera mu prawo do posiadania własnej tożsamość. Kim jestem, skąd pochodzę, kim są moi rodzice – na te pytania odpowiedź nie zawsze jest łatwa ale dla dzieci porzuconych nie ma jej wcale. Media donoszą, że w Niemczech funkcjonuje opcja tzw. „porodu anonimowego”: matka w czasie porodu pozostaje dla lekarzy anonimowa ale jej dane przechowuje odpowiedni urząd i jej dziecko, jeśli zechce, będzie mogło je poznać po ukończeniu 16 lat. Czy tak nie jest lepiej?

Nie jestem za natychmiastową likwidacją okien życia. Powinny znikać stopniowo – wprost proporcjonalnie do wzrostu dojrzałości rodziców i łagodzenia problematycznych okoliczności poczęć i urodzeń. Nic nie stoi na przeszkodzie aby także te działania prowadziły siostry zakonne. Czy prowadzą? Pewnie tak. Zadziwia mnie radość siostry znajdującej w oknie niemowlę. Rozumiem, że ze względu na specyfikę życia emocjonalnego zakonnic „ta noc” mogła być dla niej jedną z najradośniejszych i najcudowniejszych. Problem w tym, że życie dziecka obdarzanego miłością to nie tylko zachwyt i szczęście ale także troski, zmartwienia, łzy. Subiektywne poczucie szczęścia koszalińskiej siostry jest uzasadnione ale też mocno oderwane do życia dziecka, które znalazła i które ją tak uszczęśliwiło.

Komentarze

  1. Styczeń 6, 2016

    Dorota Odpowiedz

    Nie jestem pewna czy dobrze zrozumialam Twoj tekst.
    ‚OKno zycia ‚ stworzono bo taka była i jest potrzeba.Bo ratuja zycie.
    Nie,nie zachecaja do porzucenia dzieci.
    Tak.Dziecko jest pozostawione tam anomimowo i niegdy nie dowie sie kim jest.
    Tak, nie powinno istniec bo kazde dziecko powinno byc kochane i wyczekane przez swoich rodzicow.
    Ale to idealny swiat.Taki nie istnieje.
    Do napisania tekstu zainspirowala Cie wiadomosc o znalezionym tam noworodku.
    Czy zatem nie jest najlepszy dowod na to, ze nie wolno likwidowac takich miejsc?

    Myslenie o tym, ze takie miejsca nie beda potrzebne to myslenie zyczeniowe.

  2. Styczeń 7, 2016

    Piotr Kunce Odpowiedz

    Zainspirowało mnie szczęście siostry zakonnej, która w oknie życia znalazła niemowlaka. W tekście jest link do filmiku z lokalnego medium z Koszalina, w którym siostra się wypowiada. Jej szczęście jest szczere i wzruszające. Tymczasem porzucenie dziecka, nawet takie „po chrześcijańsku”, wskazuje na ogromne problemy, które do tego aktu doprowadziły. Być może porzucenie dziecka jest jakimś rodzajem rozpaczliwego wołania o pomoc. Szczęście zakonnicy wydaje mi się więc jakieś nietaktowne. Porzucanie dzieci nie może być sposobem rozwiązywania problemów rodzinnych. Jeśli dziecko, tam gdzie się urodziło, nie ma warunków do bycia kochanym, można w cywilizowany sposób zrzec się praw rodzicielskich – potrzebne jest do tego minimum dojrzałości albo odpowiedzialnej pomocy.
    Istnienie tych okien niestety nie zapobiega śmierci niemowląt z powodu „problemów rodzinnych”, często niestety słyszymy o takich tragediach. Ich istnienie czy nieistnienie to nie jest prosty wybór między życiem a śmiercią. Oczywiście nawet jeśli jedno dziecko mogłoby zostać w ten sposób uratowane to warto aby te okna istniały ale nie można z tego robić jakiejś normy cywilizacyjnej: „jeśli chcesz anonimowo pozbyć się noworodka – skorzystaj z okna życia” – takie podejście byłoby społeczną, cywilizacyjną i moralną patologią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>