Optymistyczny tekst o przemijaniu

Raz w życiu byłem jako pacjent w szpitalu, to paskudne doświadczenie. Podczas jednego z ostatnich obchodów, lekarka prowadząca nasz pokój zwróciła się do ordynatora „proszę jeszcze o trochę tempusu”, co miało oznaczać dla kolegi konieczność dalszego przebywania w tym miejscu. Młody Karol Wojtyła widział co dziennie z okna swojego domu w Wadowicach zegar słoneczny na murze kościoła, a na nim napis „czas ucieka wieczność czeka”. Kierowcy przejeżdżający przez Płazę, małą miejscowość w pobliżu Chrzanowa w Małopolsce, widzą na murze tamtejszej plebanii atrapę zegara i napis „jedna z tych godzin będzie twoją ostatnią”. W kwestii upływającego czasu najbardziej otwarcie komunikują się pustelnicy kameduli z podkrakowskich Bielan, którzy pozdrawiają się swojskim dla nich „pamiętaj, że umrzesz”, a że podobno czynią to po łacinie, powitanie brzmi „memento mori”.

Pamiętam obrazek z dzieciństwa, kiedy pierwszy raz w życiu widziałem trzymającą się za ręce parę ludzi starszych: babcia z dziadkiem szli sobie chodnikiem trzymając się za ręce. Nie jeden drugiego pod rękę ale jeden drugiego za rękę. To był mocy, bo rzadki widok. Kiedy już się napatrzyłem – wyprzedziłem ich, a ponieważ to byli znajomi pozdrowiłem ich grzecznie, odpowiedzieli z uśmiechem. Dziś myślę, że spotkałem wtedy szczęśliwych ludzi, którzy mimo upływającego czasu lubili swobodnie okazywać sobie bliskość. Nie uważam, że takie gesty są konieczne albo że kiedy ich nie ma, to coś nie działa albo działa źle – nie. Ale kiedy są – świadczą o autentycznej więzi, w której czas nie odgrywa jakiejś istotnej roli. Kiedy więź jest trwała, uczciwa, mocna – nie straszne żadne „memento mori” ani żaden „tempus”.

Z czasem zmienia się przecież wszystko, nie tylko wygląd zewnętrzny ale też mentalność, wrażliwość, priorytety, zainteresowania, możliwości fizyczne – wszystko. Bałbym się ludzi, którzy nie zmieniliby w sobie niczego przez lata. Zaprogramowane cyborgi jakieś? W tych wszystkich zmieniających się okolicznościach nie zmienia się jednak w człowieku to, co najbardziej ludzkie, czyli godność – szczególna wartość każdego z nas, którą posiadamy ze względu na to, że jesteśmy ludźmi. Brzmi trochę pokrętnie ale to prawda. Nasza godność nie zależy od liczby lat, stanu zdrowia, zasobności konta, metrażu mieszkania czy liczby koni pod maską. To wszystko może, a nawet powinno się zmieniać (np. na lepsze).

Przemijania nie da się zatrzymać, choć do pewnego stopnia można zaplanować, kontrolować, reżyserować. Ale w reżyserowaniu trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć i nie popaść w monodram. Najlepiej mieć kogoś do trzymania się za ręce, wtedy chce się prosić o więcej „tempusu” i żadne napisy na zegarach ani nawet sam upływający czas nie robi wrażenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>