Oratorium rudzkie

W serii Musica silesiae, redagowanej przez opolskiego muzykologa ks. Grzegorza Poźniaka, ukazały się dotychczas 4 płyty – ostatnią choć na pewno nie końcową jest „Oratorium rudzkie” Henryka Jana Botora zarejestrowane na żywo, w wersji koncertowej w bazylice w Rudach Raciborskich 23 października 2011, co ważne – wykonane wówczas pod dyrekcją kompozytora. Dzieło to zasługuje na uwagę. Stanowi ono niewątpliwie próbę współczesnego nawiązania do znakomitych tradycji oratoryjno – kantatowych dawnych i nigdy nie niedoścignionych mistrzów. Słuchając tej muzyki odnoszę wrażenie, że momentami ma ona charakter wręcz medytacyjny, ale to nie dziwi wszak powstała ona z inspiracji religijnej. Dramaturgii temu dziełu dodaje szereg interesujących zabiegów kompozytorskich, dzięki którym słuchacz staje się niejako uczestnikiem wydarzeń (np. odsieczy wiedeńskiej), modlitwy (np. litania do Matki Boskiej Pokornej) albo spotkania z papieżem (wiadomo którym).

Inspiracja religijna utworu posiada jednak w tym wypadku szersze konteksty. Utwór niewątpliwie ma charakter modlitewny, mimo dość ostrej momentami instrumentacji, bo słuchając tej muzyki w odpowiednich warunkach można przeżywać nie tylko wrażenia estetyczne. Z innej perspektywy patrząc ważne jest też – zdaje się – to, że oto jedno z wiodących sanktuariów diecezji gliwickiej cieszy się już „własnym” monumentalnym dziełem sztuki muzycznej, a takie dzieło buduje przecież rangę miejsca. W tym kontekście trochę jednak szkoda, że możliwości wykonywania tego dzieła będą w przyszłości znacznie zawężone – ze względu na obsadę niezbędnego aparatu wykonawczego i związanych z jego pozyskaniem kosztów (przypuszczalnie nawet niektóre kantaty Bacha mogą być tańsze). Poza warstwą muzyczną i religijną kluczowym elementem jest tekst oratorium, w większości autorstwa Kornelii Czogalik, teolożki i polonistki, autorki artykułów, tłumaczeń (z niemieckiego na polski, z polskiego na gwarę śląską) oraz kameralnych spektakli teatralnych. Swoboda z jaką operuje frazą stanowiła zapewne wyzwanie dla Henryka J. Botora ale dzięki zastosowaniu recytacji i niezłych solistów wszystkie wątki tekstu zyskały właściwy sobie wyraz artystyczny. Struktura tekstu czyni z tego dzieła duchową pielgrzymkę szlakiem symbolicznych kaplic maryjnych, w których słuchacz ma okazję rozmyślania nad przymiotami Maryi (np. zawierzenie, pokora). Ciekawa muzycznie „odsiecz wiedeńska” trudniej się jednak broni jako element duchowej tej pielgrzymki. Podobnie wątek papieża – zrozumiały ze względów oczywistych i również ciekawy, zarówno tekstowo jak wykonawczo, w całości dzieła sprawia wrażenie kolejnej kapliczki, kolejnego pomnika ku czci JP II, jakich u nas (za?) wiele. Najciekawsze wydają się końcowe „Kaplica błogosławieństwa” (tekst ks. J. Szymik, mel. ks. J. Waloszek, oprac. H. Botor) i „Pieśń na każdy dzień” (tekst K. Czogalik, muz. H. Botor). Z przyjemnością czekam na te fragmenty (nawet przewijam do tego miejsca), a potem monumentalny finał, w którym z jakichś względów kompozytor przewidział także miejsce dla solistów. Rudzkie organy, które świetnie się prezentują pod palcami Brygidy Tomali, okazują się jednak funkcjonalnie za słabe, aby soczyste brzmienia krótkich akordów mogły w pełni wybrzmieć. Całość wieńczy patetyczna i pobożna finałowa fuga, w której dźwięki tematu wydają się układać w znak krzyża. Chciałbym usłyszeć to kiedyś na żywo!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>