Perswazja, i to delikatna, bez presji.

Zdecydowanie nie jest to dobry czas na hymny pochwalne ku czci Jarosława Kaczyńskiego. Na całościową ocenę jego dorobku przyjdzie czas później – być może ocenę tego jego dorobku uda się kiedyś jakoś zniuansować. Dziś może ona być wyłącznie negatywna. W sferze publicznej jest ten polityk – moim zdaniem – ogromnym szkodnikiem. Działa wyłącznie w partykularnym interesie swojej opcji politycznej, nie licząc się zupełnie z tym, że w Polsce opcja ta nie jest jedyną. Skutek jest taki, że głównie przez Kaczyńskiego nasze społeczeństwo jest tak bardzo podzielone, jak chyba nigdy wcześniej. Nienawiść wyhodowana na gruncie irracjonalnego przywiązania do optyki lansowanej przez prezesa przynosi dużo złych skutków w życiu poszczególnych osób, ale także całego społeczeństwa.

Nigdy jednak nie ma złego czasu, aby pomyśleć: zważyć racje, zebrać argumenty, przemodelować poglądy i postąpić krok naprzód w rozumieniu świata i procesów w nim zachodzących. Za niezwykle ciekawą uważam wypowiedź Kaczyńskiego sprzed kilku dni – tę, w której powiedział o dążeniu do tego, aby dzieci, nawet „skazane na śmierć, mocno zdeformowane”, mogły się urodzić, aby mogły zostać ochrzczone, mieć imię i by mogły zostać pochowane. Lawina hejtu, jaka ruszyła na prezesa po tej wypowiedzi, przybrała rozmiary niespotykane. Zamiast jednak referować głosy oburzenia, chcę zaproponować uczciwą intelektualnie refleksję nad tą myślą Prezesa Polski. W tej refleksji przyjmuję jedno założenie: nie wnikam w ocenę polityczną tych słów – czy był to wyraz szczerej troski o bezbronne życie nienarodzonych czy też polityczny wybieg do przodu po to, by za chwilę cofnąć się o pół kroku i cynicznie zaproponować rozwiązanie kompromisowe? Nie wnikam.

Zatem co takiego zaproponował Kaczyński? Jego pomysł polega na zapowiedzi zbudowania systemu wsparcia dla kobiet w ciąży, w czasie której zdiagnozowano ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu skutkujące jego pewną śmiercią. Obowiązujące prawo pozwala taką ciążę przerwać. W świetle tego samego prawa kobieta (wraz z mężem/partnerem) może jednak zdecydować, aby dziecko urodzić. Wyobrażam sobie (jakkolwiek nietaktownie to brzmi), że taki poród jest doświadczeniem skrajnie tragicznym. To dramatyczny i z niczym nieporównywalny splot radości narodzin dziecka z bólem jego śmierci. Nie dziwię się, ani się nie oburzam, jeśli część kobiet, nie wiem, jak duża, nie czuje się gotowa na tego typu dramat i decyduje się na przerwanie ciąży wcześniej. Dziecko i tak nie ma szans. Pytanie, czy aborcja w tej konkretnej sytuacji jest procedurą, która pozwala kobiecie oszczędzić dramatycznych przeżyć i pozostać w dobrym samopoczuciu – niech zostanie pytaniem retorycznym. Osobiście uważam, że w tej konkretnej sytuacji, alternatywa urodzić czy usunąć, to przysłowiowy wybór między dżumą a cholerą. Z dwojga możliwości dramatycznych i złych – wybiera się jedną dramatyczną i złą. Urodzenie dziecka w tej sytuacji to heroizm. Usunięcie – to jego uśmiercenie. Nie ma i nie może być obowiązku życia heroicznego. Heroizm zawsze pozostanie pochodną indywidualnej dojrzałości. Natomiast nie ulega wątpliwości (dla mnie), że przerwanie życia, nawet takiego, które nie ma szans na normalny rozwój, także nie może być akceptowane. Tej nie akceptowalności usuwania ciężko upośledzonych płodów rządzący nie chcą jednak przekuwać w sztywne zapisy ustawowe. Ma to być „perswazja, i to delikatna, bez presji” jak mówi prezes w mniej akcentowanej części swojej wypowiedzi. Mówił też o hospicjach prenatalnych. Wyraźnie też zastrzegł, że chodzi o takie ciąże, które nie stanowią zagrożenia dla zdrowia i życia matki.

Jest potrzebny ogromny wysiłek intelektualny, nie tylko z resztą intelektualny, aby przyjąć do wiadomości fakt, że kobieta w ciąży to nie jedno życie, a dwa: życie kobiety i życie dziecka. Rozpatrywanie tych trudnych zagadnień z perspektywy dobra kobiety jest zrozumiałe ale nie do końca uczciwe. Nie odpowiada bowiem rzeczywistości. Proponując wsparcie na rzecz rodzenia dzieci zdeformowanych, ich chrzest i pochówek, Kaczyński chce jednak działać na rzecz dobra kobiety. Po czym wnoszę? Jestem przekonany, że aborcja nigdy lub prawie nigdy nie jest traktowana jako zwyczajna operacja. W dzisiejszych Faktach TVN (14.10.2016) pokazywano szpital niemiecki, w którym polki często dokonują aborcji. Jedna z nich wypowiadała się siedząc tyłem do kamery, a realizatorzy zadbali o zmianę parametrów technicznych brzmienia jej głosu tak, aby rozmówczyni nie można było zidentyfikować. Ilustracją komentarzy redakcyjnych ujętych w materiale była szpitalna sala w trzema osobami szczelnie otulonymi kołdrami, leżącymi nieruchomo. Ponure wrażenie, jakie zostawił ten materiał, bierze się właśnie z tego, że aborcja także dla kobiety jest wstydliwym dramatem. Kaczyński zamierza tworzyć system wsparcia, który pozwalałby kobietom w powikłanej, beznadziejnej ciąży rodzić, a następnie świadomie i szczerze przeżywać ludzkie emocje: ból, żałoba, tęsknota za utraconym dzieckiem. Usuwanie ciąży, zwłaszcza jeśli ktoś orientuje się, jak ten zabieg technicznie przebiega, w żadnym razie nie jest bardziej humanitarne niż to, co proponuje prezes Kaczyński. Urodzenie, nadanie imienia, chrzest – zgodnie z własnymi przekonaniami, pochówek – to typowy, ludzki, humanitarny ceremoniał, który w naszej kulturze pozwalałby w sposób dojrzały przeżywać śmierć ciężko chorego dziecka. Nawet tak chorego, że już w łonie matki jego stan diagnozuje się, jako terminalny. Można zapytać, co chcemy dziś uważać za postęp: aborcję ze względów eugenicznych czy cywilizacyjno – kulturowy i religijny ceremoniał ostatniego pożegnania…?

Nauczanie Kościoła nie pozostawia wątpliwości w kwestii ochrony życia nienarodzonych. Mam jednak wrażenie, że ludzie Kościoła niewiele czynią na rzecz faktycznego doskonalenia naszych postaw w tym zakresie. Samo przypominanie magisterium, czy poszukiwanie innowacyjnych lub dosadnych formuł na wyrażenie tej nauki, to zdecydowanie za mało. Kaczyński zapowiedział budowanie systemowego wsparcia kobiet, które będzie miało formę „perswazji, i to delikatnej, bez presji”. To inicjatywa o niebo lepsza niż zaostrzanie antyaborcyjnych przepisów. Szeroko otwarte drzwi klinik u naszych sąsiadów sprawiają, że skuteczne działania na rzecz wspierania kobiet w podejmowaniu heroicznych decyzji nie mogą być pozorowane. Uchwalenie surowego prawa byłoby gestem faryzejskim, skrajnie populistycznym i zupełnie nieskutecznym. Pomysł Kaczyńskiego jest trudny, dotyczy sfery niezwykle indywidualnej, sięga w najgłębszą intymność. Dlatego pozytywnie odbieram te jego konkretne słowa o wspieraniu kobiet w formie „perswazji, i to delikatnej, bez presji”. Prezes nie wyklucza zarówno działań w ramach obowiązującego prawa, jak również pewnych zmian legislacyjnych, które jednak musiałby być odpowiednio przygotowane.

Cały wywiad PAP z prezesem Kaczyńskim (nie w całości dotyczy powyższych kwestii).

http://www.pap.pl/aktualnosci/news,671146,prezes-pis-podatek-handlowy-powinien-byc-musimy-nad-tym-pracowac.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>