Podziwiam Małgorzatę Mańkę – Szulik

Pierwszy raz spotkałem się z Małgorzatą Mańką-Szulik, kiedy była jeszcze dyrektorem szkoły. Było to kilka tygodni przed wyborami w 2006 roku. Joachim Wienchor zaprosił kandydatkę na prezydenta na jedno ze spotkań organizowanych przez Radę Dzielnicy Mikulczyce. Na śmierć zapomniałem, czego ono dotyczyło, ale to nie ważne. Miałem przyjemność je prowadzić. W pewnym momencie zapytałem obecnych, czy ktoś chciałby zabrać głos i zgłosiła się pani Małgorzata Mańka -Szulik, dyrektor kończyckiego plastyka. Pamiętam, że ze swobodą podeszła na środek i pozdrowiła w ciepłych słowach zebranych. Nie wspomniała, żeby na nią zagłosować, nie powiedziała też, że urzędujący prezydent jest zły, po prostu wyraziła radość, że może się spotkać w gronie ludzi, którzy lubią się ze sobą spotykać, czy coś takiego. Zapamiętałem, że były to przyjazne i ciepłe słowa.

Podziwiam Małgorzatę Mańkę-Szulik z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że zdecydowała się wystartować w wyborach na urząd prezydenta Zabrza i wygrała je już dwa razy. To budzi mój szacunek! Każdy, kto stawia sobie dalekowzroczny cel, a potem konsekwentnie dąży do jego realizacji, zasługuje na mój szacunek. Najbardziej spektakularny był dla mnie wynik wyborów w roku 2006. Wówczas partia polityczna, której wszystko się pomyliło, wystawiła w wyborach na prezydenta Zabrza dyrektora instytucji sektora opieki społecznej z sąsiedniego miasta. Partia była przekonana, że jest tak silna, że w zasadzie kogokolwiek by nie wystawiła – wygra z każdym. Partia tamtych wyborów nie wygrała. W roku 2010, przeczuwając że Mańka – Szulik jest jednak poważnym konkurentem, partia wytoczyła przeciwko niej najcięższy kaliber, jaki mogła. I znów nie wygrała. Z tymi wyborami z 2010 roku wiąże się pewien przykry epizod. Poszedłem mianowicie do kina „Roma” na spotkanie wyborcze kandydatów na prezydenta. Spotkanie okazało się kompletną klapą. To, co działo się wtedy w „Romie” przywoływało skojarzenia z wiecem wczesnej Samoobrony. Oszukani ludzie, z poczuciem skrzywdzenia, poszukujący odwetu. Wynik wyborów pokazał, że sztab Mirosława Sekuły nie poradził sobie z przygotowaniem konstruktywnej kampanii. Jego sztabowcy pomyśleli bowiem, że aby skasować MMS trzeba odwołać się do mieszkańców oszukanych, skrzywdzonych i szukających odwetu, a nie zauważyli, że miasto zaczęło się zmieniać. Na lepsze. I że mieszkańcom to się podoba. Medialne przekazy z komisji sejmowych też partyjnemu kandydatowi nie pomogły. Wtedy też miałem przyjemność („przyjemność” nie piszę z grzeczności, tylko fakty opisuję) wysłuchania debaty MMS z Mirosławem Sekułą w Radio PLUS. To było wieczorem i trwało długo, chyba ze 2 godziny, ale słuchałem uważnie od początku do końca. Uczciwie i grzecznie rozmawiali, jak wysokiej klasy politycy. Do czasu. W pewnym momencie Mirosław Sekuła zagadnął, o ile pamiętam, że za jego czasów, kiedy był wiceprezydentem, funkcjonował program modernizacji szkół. MMS błyskawicznie zareagowała (cytuję z pamięci): „Jaki program? Ile szkół? Za ile? Mirek, konkrety!” Odpowiedzią była powtórka z rozrywki, że program… był. To była ciekawa audycja. I wynik wyborów niczego sobie.

Drugim powodem, z którego podziwiam Małgorzatę Mańkę-Szulik jest jej zdecydowanie, jako prezydenta Zabrza. Bo jak wiadomo, można zarządzać (nie ważne czy miastem, czy czymkolwiek) na ostro albo na miękko. Zachowawczo albo ofensywnie. Żeby było miło, albo żeby były rezultaty itd. Małgorzata Mańka -Szulik zdecydowanie stawia na rozwój. Kiedy została prezydentem w 2006 roku, miasto przeznaczało na inwestycje około 35 mln złotych rocznie, to wydaje się dużo, ale teraz Zabrze inwestuje co roku kwotę około 350 mln złotych i to jest najlepszy wskaźnik skutecznego działania prezydent Mańki-Szulik. Skuteczności, która wiąże ze zdecydowanymi decyzjami i konkretnymi inwestycjami, które widać gołym okiem i które służą mieszkańcom. Oczywiście, wygodniej jest decyzje recenzować niż podejmować, sam czasem tak robię na swoim blogu. Ale jak ktoś się ubiega o fotel prezydenta Zabrza to po to, żeby decydować, a nie komentować, uzgadniać i recenzować. Zresztą nie jest dla mnie dziwne, że najwięcej recenzentów i ekspertów od zarządzania miastami mamy właśnie teraz, wysyp znawców od sportu mamy w czasie międzynarodowych zawodów, a speców od lotnictwa – wiadomo, kiedy mieliśmy bez liku.

Zdecydowane zarządzanie Małgorzaty Mańki -Szulik polega na tym, że programuje ona główne kierunki rozwoju Zabrza na długie lata, nie na 4 czy nawet 8 lat. Przyjmuje ona znacznie szerszą perspektywę czasową. A ponieważ firmuje wszystkie decyzje swoim nazwiskiem, powinna mieć możliwość przeprowadzenia ich konsekwentnie do końca i wzięcia za nie wraz z zespołem pełnej odpowiedzialności. Myślę, że potrzebuje na to wszystko jeszcze przynajmniej dwóch, może nawet trzech kadencji, żeby jako prezydent miasta mogła doprowadzić wiele projektów do końca. A gdy uzna, że potrzeba nowego spojrzenia na miasto, tak jak postąpił na przykład prezydent Katowic, to przekaże zarządzanie miastem swoim następcom, a  mieszkańcy zdecydują kogo obdarzyć zaufaniem. Konkurowanie w wyborach na prezydenta Zabrza z Małgorzatą Mańką -Szulik jest zrozumiałe z punktu widzenia interesów wizerunkowych partii politycznych, czy też ambicji  poszczególnych kandydatów, ale z punktu widzenia interesów miasta dążenie do zmian w momencie, kiedy one właśnie się dokonują i wiele z nich wymaga konsekwentnego doprowadzenia do końca, jest kompletnie niezrozumiałe.

Podziwiam Małgorzatę Mańkę-Szulik i 16 listopada, bez wahania namawiam, aby oddać na nią głos!

Foto: www.m.katowice.gazeta.pl; www.gosc.pl

Komentarze

  1. Marzec 3, 2015

    Renata Odpowiedz

    Brawo. Gratulacje dla autora

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>