Prawdziwy tapmadl!

Niedawno kolega przebiegł półmaraton (Silesia Marathon) i od razu zajął najlepsze miejsce wśród zabrzan, a że wszystkich razem pobiegło ich tam chyba 750 chłopa i kobit, to jest rezultat obiektywnie niezły. Trochę wyjaśnia wszystko fakt, że ten kolega na co dzień pracuje jako wuefista ale z drugiej strony, jak ktoś nie pracuje jako wuefista to nie ma w tym kraju zakazu biegania, prawda? Więc nie wykonywanie zawodu nauczyciela WF nie jest żadnym wytłumaczeniem dla tych, którzy (za) mało się ruszają. Np. moja osobista siostra nie jest wuefistką, a też w półmaratonie pobiegła i go nieźle ukończyła – sam widziałem.. na zdjęciu. Jeszcze mam kumpla, który mieszka daleko, i też biega półmaratony i maratony pełne – wielki szacunek dla księdza proboszcza parafii św. Jakuba w Jużno-Sachalińsku. Jest jeszcze znany w naszym regionie poseł – prawnik Borys Budka, człowiek mimo że strasznie ostatnio zapracowany, to znajduje czas, aby w dobrym czasie przebiec 20 km, a czasem i więcej. Pamiętam, że swego czasu także nasz były premier wyzywał na biegowe pojedynki (zdaje się, że mówił o „10”) tych, którzy krytykowali jego aktywność fizyczną uznając, że w tą piłkę to pod publikę gra. To tylko parę przykładów ludzi, którzy są fizycznie aktywni, bo tak lubią, a przy okazji rozumieją, że organizm trzeba utrzymywać w sprawności.

Jakiś czas temu jedna pani w białym fartuchu (z takimi słuchawkami na szyi) powiedziała mi parę zdań, z których – krótko mówiąc – wynikało, że za mało się ruszam. Bardzo za mało, że tak powiem. I że moja sytuacja ogólna, jest nieciekawa. Jako człowiek z natury otwarty, ugodowy, posłuszny autorytetom – ściągnąłem sobie aplikację „Endomodo” i zacząłem uprawiać dyscyplinę pod nazwą „chodzenie”. Strasznie kręci mnie podglądanie w trakcie drogi liczby przebytych  kilometrów, czasu i ilości spalonych rzekomo kalorii. Czynię pewne postępy w sytuacji ogólnej ale wyzwaniem okazuje się regularność treningów. Wydaje mi się, że jestem tak zapracowany i robię rzeczy tak ważne, że czasem po prostu muszę zostać przy komputerze zamiast przejść jakąś pentelkę wieczorową porą. Skutek jest taki, że sprawy idą powoli. Ale tutaj też mam wytłumaczenie – inna pani w białym fartuchu powiedziała, że zrzucanie kilogramów w tempie większym niż 2/miesiąc jest bez sensu, bo „to wróci”. Dwa na miesiąc to akurat na styk wyrabiam, więc może nie jest źle…?

Dziwię się sobie i wszystkim innym ludziom po maturze, że tak oczywista sprawa jak regularna aktywność fizyczna leży często odłogiem. I że impulsem do normalności musi być często dopiero reprymenda lekarza. Na szczęście bieganie stało się modne, a w dzisiejszych czasach ludzie przywiązują wagę do tego, co modne. Więc jest nadzieja! Prawdziwy tapmadl to dzisiaj nie ten, kto się najdziwniej z wszystkich umaluje, uczesze czy ubierze ale ten, kto regularnie jest fizycznie aktywny – zdjęcia takiej osoby nie będą wprawdzie ukazywały się w gazetach ale jej organizm dłużej pozostanie sprawny. Skoro rozumieją to nauczyciele (to dobrze wróży następnym pokoleniom!), dyplomowane pielęgniarki, prawnicy, politycy, księża, to pracownicy muzeów też powinni dać radę!

Nieźle, przeczytałem to wszystko jeszcze raz i już prawie się przekonałem do wyjścia z domu. Jeszcze tylko muszę dokończyć jeden ważny tekst ale wieczorem na pewno znajdę czas…

Znalezione w sieci..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>