Puer natus est nobis / For unto us a Child is born

Ze względu na fakt, że nic doskonalszego niż chorał gregoriański, nie pojawiło się dotychczas w muzyce (wyjąwszy najbardziej dojrzałe dzieła Bacha), warto od czasu do czasu tegoż chorału posłuchać, dla ogólnej orientacji. Dobrą okazją może być dzień dzisiejszy (Boże Narodzenie 2017) oraz teksty i preteksty, jakie dyskretnie podpowiadam. W tych dniach słuchamy, a wcale nie rzadko bywa, że i śpiewamy pieśni o Bożym Narodzeniu. Proponuję przyjrzeć się jednej takiej pieśni w dwóch wariantach. Kolęd też słuchamy w różnych interpretacjach, bo różne sposoby wykonań odkrywają jakieś nowe pokłady treści czy emocji, a rezultat jest taki, że nam się podoba (albo nie). Zapraszam, aby poddać tego rodzaju ocenie dwa dzieła muzyczne: pierwsze (Puer natus est nobis) trwa 3:47, a drugie (For unto us a Child is born) 4:02.

Nie, żeby było to w jakiś sposób skrywane, ale ujawniam w tym wpisie dwa muzyczne opracowania tego samego tekstu z księgi Izajasza (9,5). Tekst znany jest m.in. z czytań w czasie pasterki – kto chodzi, ten kojarzy. Przytaczam go poniżej w trzech wersjach językowych obejmujących wspomniany chorał gregoriański (łacina) oraz fragment z oratorium „Mesjasz” Haendla (angielski). Jako punkt odniesienia załączam też tekst po polsku w tłumaczeniu ks. prof. Lecha Stachowiaka.

Gwoli dopełnienia formalności – tekst łaciński jest poniekąd niepełny: brakuje tam trzech zwrotów („Pełen mocy Bóg, Ojciec na wieki, Książę pokoju”), dodane jest za to słówko „Angelus”, nie wiadomo skąd w tym miejscu wzięte, a z drugiej strony – dodany jest w opracowaniu chorałowym cały werset, który nie pochodzi z Iz 9,5, a który po prostu daje możliwość urozmaicenia śpiewu. Nie o niuanse muzykologiczne, leksykalne i tłumaczeniowe tu tak naprawdę idzie.

Boże Narodzenie, podobnie jak cała historia chrześcijaństwa, na przestrzeni wieków – ewoluuje. Forma niedokonana „ewoluuje” jest tutaj użyta całkowicie świadomie, choć może się czasem wydawać, że nasze życie szczęśliwie przypadło na kulminacyjny etap dziejów świata… Na różne sposoby staramy się dotrzeć do prawdy o tym kluczowym dla nas wydarzeniu z Betlejem, ale nasze wysiłki, jeśli mają przynosić jakiekolwiek sukcesy, to jedynie fragmentaryczne. I tak sporo już wiemy. Nie tylko jednak nasze poznanie Bożego Narodzenia ewoluuje. Boże Narodzenie na przestrzeni wieków było rozmaicie przeżywane i historia rozwoju tego święta również jest pasjonująca sama w sobie. Bo niestety nie było tak, że Maryja z Józefem obchodzili swoje „rodzinne” Boże Narodzenie od samego początku, potem Apostołowie swoim autorytetem tylko rozwinęli te obchody wzbogacając ceremoniał, a kolejni papieże już tylko dbają o czystość przekazywania w tym zakresie prawdy nieskażonej. Gdyby tak było mielibyśmy jasność, ciągłość i tradycję sięgającą źródeł. Tymczasem mamy kilka wieków pustki, przez co nawet z datą Bożego Narodzenia są problemy, nie mówiąc już o kwestiach bardziej szczegółowych.

Był taki czas w dziejach świata, w którym Kościół zawiadywał wszelkimi bez wyjątku sferami życia. Nie wchodząc w szczegóły, także muzyka, która wtedy powstawała, była niemal w całości podporządkowana wierze w Boga. Takiej wierze, jaką ją wówczas przeżywano, czyli intelektualnie sięgającej poziomów najwyższych, jakie mogą być dostępne ludzkim umysłom, ale jednocześnie trudnej do zrozumienia i przyjęcia, elitarnej, rodzącej liczne egzystencjalne komplikacje, nadużycia, błędy. Takie były czasy i okoliczności. Wówczas też powstał chorał gregoriański, który był i – co ciekawe – nadal jest własnym śpiewem Kościoła katolickiego, charakterystycznym i nie do podrobienia. To jest muzyczna kwintesencja średniowiecznej kultury: intelektualne szczyty, ale dostępne dla nielicznych, piękno najwyższych lotów, a zarezerwowane w tej formie dla wąskiej grupy wybranych. Każda nuta i każde połączenie nut, jeśli ich wykonanie ma być właściwe, musi w tej muzyce stanowić owoc modlitwy, rozmyślania, medytacji, o wysokiej klasy umiejętnościach nie wspominając. Mówiąc w uproszczeniu: aby to wykonać, trzeba sporo ćwiczyć – tyle, że w międzyczasie zdąży się śpiewany tekst tak wszechstronnie przemyśleć, że z kolei rezultaty tych przemyśleń wpływają później na dalsze ćwiczenia i na wykonywanie utworu. Materiał nutowy, choć bardzo precyzyjnie zapisany, staje się poniekąd żywy, w pewnych granicach plastyczny. Ta muzyka służy (osobistemu lub zbiorowemu) wyrażaniu wiary, jest wyrazem pogłębionej pobożności i wiedzy teologicznej. Warto podkreślić, że chorał gregoriański nigdy nie był śpiewem masowym, ludowym. Nigdy nie było tak, że wierni w całej parafialnej Europie masowo wyrażali swoją pobożność w chorałowych antyfonach. To zawsze był śpiew elitarny, dostępny wyszkolonym zakonnikom czy innymi specjalistom. Dziś chorał gregoriański jest narzędziem, które podczas międzynarodowych celebracji liturgicznych ma ilustrować powszechność Kościoła i sprawiać wrażenie jedności wierzących. Jest też ekskluzywnym materiałem muzycznym, po który z różnym skutkiem sięgają współcześni twórcy, aby się inspirować. Jest też „umiłowanym” przedmiotem kształcenia w szkołach muzyki kościelnej…

„Mesjasz” Haendla to trzyczęściowe dzieło skomponowane w roku 1741 na przełomie sierpnia i września. Praca nad całością muzyki podobno zajęła kompozytorowi nie więcej niż 24 dni. Pracując w takim tempie dokonywał muzycznych zapożyczeń, ale głównie ze swoich utworów, przekształcając np. wcześniejsze duety w obecne chóry itp. Wykonania „Mesjasza” cieszyły się ogromnym uznaniem publiczności, ta muzyka bardzo się podobała. Podobno rękopis Mesjasza stanowi dowód żywiołowej kreacji: kleksy, poprawki, miejsca wymazane…

Skupmy się jednak na jednym konkretnym wyimku z monumentalnej całości („For unto us a Child is born”). Zestawiając ów chór z chorałem gregoriańskim opracowanym do niemal tych samych słów, dochodzimy do interesujących spostrzeżeń. To zestawienie jest rodzajem przygody intelektualnej, do której każdego zapraszam i w której nie chcę nikogo wyręczać. Różnice między opracowaniem gregoriańskim a haendlowskim Iz 5,9 narzucają się same. Wspomnianą przygodą będzie ich werbalizacja. Pewne proste, subiektywne charakterystyki śpiewu gregoriańskiego, które poczyniłem wyżej, stoją w jaskrawym kontraście do muzyki Haendla. U Haendla są tylko emocje, wśród których dominuje radość. Charakterystyczne w opracowaniu Haendla są przy tym powtórzenia słów i fraz, co w chorale gregoriańskim, o ile nie wynika z tekstu, nie ma miejsca: w chorale gregoriańskim jest mniej nut niż u Haendla, ale czy średniowieczna muzyka cokolwiek na tym traci? U Haendla muzyka sugestywnie ilustruje emocje, stoi w kontraście do części poprzedzającej i następnej oratorium, chorał zaś jest muzycznie autonomiczny i wyraża prawdy zawarte w biblijnym tekście.

Chcąc wykonać „Puer natus est nobis”, można to uczynić w pojedynkę, trzeba tylko skutecznie przegryźć się przez skomplikowany system wiedzy i nabyć odpowiednie umiejętności. Chcąc wykonać „For unto us a Child is born” Haendla – trzeba zgromadzić rzeszę wykształconych muzyków oraz sprawnego dyrygenta – tutaj w pojedynkę nie da rady. Chcąc natomiast posłuchać na żywo jednego czy drugiego, trzeba uznać, że będzie to dziś tak samo trudne: trudno o dobry zespół wokalny wykonujący chorał gregoriański, trudno też na co dzień o pełną obsadę wokalno – instrumentalną, która weźmie na warsztat oryginalne opracowanie oratorium Haendla. Dobrodziejstwo współczesnej techniki pozwala na własny użytek te przeszkody pokonywać – zapraszam więc do posłuchania i do osobistej refleksji.

Przeżywanie Bożego Narodzenia ewoluuje. Kolędy w wykonaniu Poznańskich Słowików, braci Golców, ś.p. Zbigniewa Wodeckiego czy innych znakomitych artystów, również świetnie przenoszą emocje i wyrażają biblijne treści. Zanim nastali znani współcześni wykonawcy, był jednak chorał gregoriański i był Haendel. Współczesne gwiazdy estrady nie są pierwszymi, które artystycznie mierzą się z prawdą o Bożym Narodzeniu. Wiele wskazuje też na to, że również nie oni ostatni te próby podejmują. Skarbiec kultury muzycznej jest dzięki temu coraz bogatszy – to dobrze, bo mamy do czego sięgać. Skoro źródła historyczne są w odniesieniu do Bożego Narodzenia nieprecyzyjne, warto wspomagać się tradycją, a choćby i muzyczną.

Źródłem grafiki „dzieciątko na sianie” jest portal pl.aleteia.org.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>