Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

Przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia bywają tak absorbujące, że samo świętowanie, kiedy te dni już nadejdą, sprowadza się do poczucia ulgi i autentycznej potrzeby odpoczynku. Trudno powiedzieć, czy i w jakim zakresie da się uniknąć tych wszystkich zakupów, posprzątań, przygotowań, ugotowań, przyozdobień, podróży, spowiedzi i czego tam jeszcze nie robimy przed Świętami…? Jeśli chce się przeżyć święta tradycyjne, religijne, rodzinne – większości tych zaangażowań raczej uniknąć się nie da. Co więc pozostaje…?

No cóż… Przeżywanie Świąt Bożego Narodzenie zmienia się. Wraz z postępami procesu dojrzewania, wraz z nabywaniem życiowej mądrości wiele spraw widzimy inaczej. Zbyt ryzykownie byłoby powiedzieć, że np. Boże Narodzenie przeżywamy w związku z tym coraz lepiej, dojrzalej. Przeżywamy je na pewno inaczej. Świętowanie w wieku dziecięcym, to coś innego niż Wigilia w wieku młodzieńczym. Dorośli też inaczej rozstawiają akcenty, a ludzie w wieku podeszłym – jeszcze inaczej. Każdy nieco inaczej rozkłada priorytety: czasem akcentuje się same świąteczne wrażenia, czasem prezenty, później, kiedy przejmuje się odpowiedzialność za całość tego świątecznego ceremoniału, ważne jest, aby wszystko się udało, a jeszcze później – jest jeszcze inaczej, bardziej minimalistycznie… Warto ćwiczyć umiejętność wyciągania jakiegoś rodzaju średniej z tych wszystkich akcentów przeżywania Świąt, choć to pewnie do końca niemożliwe.

Jest w tych świątecznych dniach jakiś rodzaj emocji, które potrafią na nas realnie oddziaływać. Jest jakaś świąteczna radość, która może dodawać wiatru w żagle, może sprawiać, że piękne są zarówno same absorbujące przygotowania do Świąt, Święta właściwe, dni okołoświąteczne (zwłaszcza jeśli są wolne) – słowem: radość Świąt Bożego Narodzenia może sprawić, że święta będą czasem lepszym, dobrym, pięknie przeżytym. Jest to możliwe nawet niezależnie od obiektywnych, skomplikowanych nieraz okoliczności…

Jeśli natomiast mowa o rozwoju przeżywania Świąt Bożego Narodzenia, to warto w tym miejscu postawić kwestię identyfikacji źródeł tych Świątecznych emocji. Identyfikacja pochodzenia Świątecznej radości może przebiegać w różnych kierunkach: może prowadzić ku wspomnieniom, może kierować ku ludziom, może przenosić w inne miejsca, może przywoływać ważne wydarzenia, może też odświeżać wyobrażenia, plany związane z przyszłością…

Jest też w tych poszukiwaniach możliwa opcja religijna, która bynajmniej nie wyklucza tych wszystkich spraw ludzkich. „Boże Narodzenie” to nie musi być wyłącznie globalna akademia ukierunkowana na wspomnienie wydarzenia sprzed lat. „Ponowne Narodzenie Jezusa”, „Narodzenie Jezusa w sercu”, „zaproszenie Jezusa na Wigilię” – funkcjonuje sporo takich dziwnie brzmiących bożonarodzeniowych zwrotów, życzeń, zamyśleń. Posługują się nimi przede wszystkim księża w swoich Świątecznych życzeniach, kazaniach, smsach, wpisach na FB. Nie ulega wątpliwości, że rzucanie takich haseł i zostawianie ich samych sobie jest dla nich drogą na wielkie skróty. Ale duchownym nader często uchodzi styl tajemniczo – romantyczno – teologicznych zwrotów, które choć są nie do końca jasne, traktowane są jako umownie piękne. Nie wchodząc w tryb kaznodziejski – uważam jednak, że jest w tych słowach prawda i mądrość. Świąteczna radość, jeśli jest motywowana wiarą w Boże Narodzenie, czyli w ważną i trwałą zmianę w dziejach świata, a tym samym także w Twoim i moim życiu, może oddziaływać dłużej niż przez te kilka dni. O to warto by zawalczyć. Okazji będzie – oby – jeszcze kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt…

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>