Rodzina przed reformą…?

Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach wśród wydarzeń kościelno – religijnych nic nie przebije październikowego synodu biskupów na temat rodziny. Dyskusje hierarchów dotyczyć będą m.in. nowych, duszpasterskich rozwiązań, które można i należy wdrażać w odniesieniu do ludzi żyjących w związkach „nieuregulowanych”. Papież wydaje się przychylny wprowadzeniu nowych akcentów. Zwołuje jednak biskupów, żeby się w tych kwestiach niejako poradzić. Taki kościelny synod, od strony organizacyjnej, jest przedsięwzięciem bardzo ciekawym. Pracami kierują biskupi wyznaczeni przez papieża, w obradach udział biorą zatwierdzeni przez papieża przedstawiciele krajowych konferencji biskupów, przedstawiciele innych kościołów uznających prymat Biskupa Rzymu, a także świeccy. Konkluzje synodu może papież zatwierdzić i uczynić obowiązującym w Kościele prawem, może też tego nie zrobić. Synod, to jednak nie sobór.

Mimo wszystko warto przyjrzeć się poglądom niektórych bardziej znanych uczestników synodu. Kard. Christoph Schönborn z Wiednia, ten sam, który w czasach JPII był jednym z głównych redaktorów nowego katechizmu, opowiedział niedawno o swoich synodalnych przemyśleniach. Przyznał, że sam pochodzi z rodziny tzw. patchworkowej: jego rodzice rozwiedli się, a ojciec ożenił się ponownie. Rozwiedli się też jego dziadkowie. Przeżywając osobiście takie doświadczenia na pewno łatwiej mu otworzyć się na rzeczywistość taką, jaką ona jest.

Arcybiskup Wiednia ma swoją oryginalną koncepcję usytuowania problemu par będących w nieuregulowanej sytuacji. Wychodzi on z soborowego nauczania o Kościele, w myśl którego Kościół Jezusa Chrystusa, taki jak On sam założył i taki jakiego On sam chciał, trwa w Kościele katolickim. Słowo „trwa” nie oznacza jednak prostego utożsamienia w stylu: Kościół Jezusa Chrystusa jest Kościołem katolickim. Trwa w nim ale się w nim nie wyczerpuje. Sobór naucza bowiem, że także poza organizmem Kościoła znajdują się liczne pierwiastki uświęcenia i prawdy. Sobór Watykański II wykluczył myślenie w formule „wszystko albo nic”. Tę soborową refleksję kardynał odnosi jako klucz do opisu sytuacji par w związkach „nieuregulowanych”. Metropolita z Wiednia twierdzi, że skoro każde małżeństwo jest małym (domowym) Kościołem, trzeba dziś przyznać, że także poza tą pełną realizacją sakramentu małżeństwa, mogą istnieć jego pozytywne elementy (analogiczne „pierwiastki uświęcenia i prawdy”), które są znakami oczekiwania. Jako przykład podaje małżeństwo cywilne: to przecież coś więcej niż związek partnerski, w kontrakcie cywilnym istnieją większe zobowiązania, istnieje silniejsze przymierze niż np. w konkubinacie. W związku cywilnym dwoje ludzi bierze na siebie zobowiązania prawnie obwarowane, z sankcjami, powinnościami, uprawnieniami. Zamiast wyliczać czego tu brak – mówi kardynał Schönborn – można zbliżyć się do takich sytuacji, zauważając wszystko to, co jest pozytywne w miłości, która się stabilizuje.

Nauka Kościoła jest jasna – małżeństwo jest nierozerwalne i synod nie będzie dyskutował nad zmianą tej zasady. Można jednak, a nawet trzeba dostrzegać związki niesakramentalne razem z całym wachlarzem ich skomplikowanych okoliczności. Wielu prezentuje w tym zakresie bardzo uproszczone postrzeganie: związek sakramentalny jest dobry – można przystępować do komunii, związek niesakramentalny jest zły – do komunii przystępować nie można. Słyszałem o jakiejś inicjatywie apelu do papieża o potwierdzenie nierozerwalności małżeństwa. Tylko czekać, aż pojawi się kolejna deklaracja wiary w nierozerwalność małżeństwa, a kto nie podpisze – ten z mętnego nurtu. Zadaniem synodu jest m.in. sformułowanie nowych ram pracy duszpasterskiej z osobami o nieuregulowanym statusie związku. Już najwyższy czas, aby np. zróżnicować sytuację małżonków rozwiedzionych w ponownych związkach w zależności od okoliczności rozpadu sakramentalnego małżeństwa. Uwikłanie w rozwód nie wygląda dobrze ale przecież rozwód będzie oceniony inaczej, kiedy ty odchodzisz, a inaczej, kiedy od ciebie odchodzą. Czy generalny brak możliwości przystępowania do komunii w powtórnym związku, jeśli np. jest on oparty na wzajemnej miłości bardziej i dojrzalej niż zakończone klęską małżeństwo sakramentalne, nie jest jakimś anachronizmem?

Kard. Christoph Schönborn jest dominikaninem, w latach 70. był studentem prof. Josefa Ratzingera. Będzie jednym z wielu uczestników synodu. Czy jego refleksja oparta na uważnym obserwowaniu rzeczywistości Kościoła w Austrii zainspiruje innych?

Pełna lista uczestników synodu – polecam, aby się zapoznać, dla orientacji.

Korzystałem z tekstu w Tygodniku Powszechnym z dnia 27.09.2015.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>