Samobójstwo – przypadłość osób samotnych

Istnieje odrębna gałąź nauki próbująca opisywać samobójców, zachowania samobójcze, ich uwarunkowania i metody zapobiegania – to suicydologia. Temat jest traktowany poważnie, co nie oznacza, że każde samobójstwo jest przedmiotem publicznych analiz. Zawsze wtedy, kiedy ktoś nagle i niespodziewanie traci życie – sprawa jest poważna ale nie zawsze publiczna. Takie są na ogół samobójstwa: nagłe i niespodziewane i nie publiczne. Skrywane stany psycho-emocjonalne wydają się niektórym tak nieludzko przytłaczające, że żaden człowiek nie jest w stanie pomóc, może je złagodzić tylko śmierć. Jakie egzystencjalne problemy nieodwracalnie rozwiązał w ten sposób 25-letni kleryk krakowskiego seminarium – na razie nie wiadomo. Nakładka formacji kapłańskiej trafiła na sypki fundament ludzkiej osobowości i wszystko się skończyło, zanim się zaczęło. Żeby być dobrym księdzem lub pełnić jakąkolwiek inną ważną rolę, trzeba być przede wszystkim poukładanym człowiekiem. Przynajmniej w miarę poukładanym.

Słyszałem kiedyś o innym kleryku, a nawet chyba już wtedy diakonie, który z niewiadomych powodów usiłował odebrać sobie życie. Aby nie zabrudzić dywanu, ustawił między nogami wiadro tak, żeby krew z otwartych żył mogła tam właśnie spływać. Został jednak w porę zauważony i mimo iż makabrycznie się pokaleczył – udało się go uratować. Ciekawostką był fakt, że facet, choć nieświadomy, nie dający widocznych oznak życia, słyszał formułę udzielanego mu sakramentu namaszczenia chorych, a zaraz potem odmawianą nad nim modlitwę… za zmarłych („Wieczny odpoczynek…”). Nie wiem, co dziś robi.

W czasach szkoły średniej słyszałem o chłopaku z ówczesnej pierwszej klasy LO (dziś byłaby to III gimnazjum), który odebrał sobie życie z powodu paraliżującego strachu przed surowym ojcem. Ten miał mu zagrozić, że jeśli na semestr przyniesie do domu jakąś pałę, to go zabije. Groźby były wypowiadane konsekwentnie, wzmacniane biciem, presją psychiczną – ojciec wytworzył więc w umyśle syna wiarygodne prawdopodobieństwo spełniających się gróźb. Syn nie miał wątpliwości, że ojciec faktycznie go zabije. Możliwe też, że nie potrafił dłużej znosić stanu permanentnego zagrożenia. Na semestr groziły mu dwie lufy, z jednej się wykaraskał, z drugiej – mimo starań i błagań pod adresem nauczycielki – nie udało się. Pani podobno powiedziała, że jak przysiądzie w drugim semestrze to na pewno da radę. Ale to na pewno nie był argument dla ojca. Chłopak rzucił się pod przejeżdżający pociąg.

Dobrą lekcją postrzegania problemu samobójstw był dla mnie jakiś film, a w zasadzie mini-serial, którego tytułu nie pamiętam. Walorem tej opowieści było przedstawienie samobójstwa nastolatka w trzech odsłonach – z trzech różnych ale uzupełniających się perspektyw. W pierwszym odcinku bohaterem był sam chłopak – to przede wszystkim jego losy, stany i emocje śledziło się i obserwowało, jak wśród niezrozumienia rodziców i samotności w szkole prowadziły go one do rozpaczliwego targnięcia się na własne życie. Drugi odcinek to ta sama historia, w której jednak głównymi bohaterami byli rodzice przyszłego samobójcy – towarzyszyło się dwojgu zapracowanych, zajętych sobą egoistów, aby w końcu zobaczyć ich przerażający szok po samobójczej śmierci syna („jak on mógł nam to zrobić?!”). Trzeci odcinek to z kolei losy szkolnej paczki chłopaka: żarty, napięcia, nadzieje, zachwyty, porażki, a potem nagle cisza, niedowierzanie, zdziwienie kolegów, koleżanek i nauczycieli. Smutny morał tej opowieści kazał postawić pytanie o odpowiedzialność wobec siebie nawzajem. Przyjaciele, nauczyciele, a nade wszystko rodzice – nikt niczego na czas nie zauważył. Bohaterowie zostali w tym filmie surowo osądzeni za brak więzi i brak odpowiedzialności za siebie nawzajem.

Odpowiedzialność to jednak wyższe piętro interakcji, zakładające istnienie jakiegoś tytułu do bycia odpowiedzialnym, jakiejś więzi między osobami za siebie odpowiedzialnymi, jakiejś przekonującej odpowiedzi na pytanie: dlaczego to ja miałem się nim interesować? Trudno post factum obarczać kogoś żywego za to, że był słabym przyjacielem, miernym nauczycielem, ułomnym wychowawcą, beznadziejnym rodzicem – nawet jeśli to prawda. Nie ma obowiązku bycia doskonałym! Przede wszystkim więc sam samobójca musiałby się wytłumaczyć, dlaczego sam okazał się tak nieodwracalnie nieuczciwym przyjacielem, synem, uczniem, klerykiem, a przede wszystkim – człowiekiem. Dlaczego zamiast zidentyfikować i zintegrować się z ludźmi lub przynajmniej z jakimś jednym człowiekiem, wybrał świat hermetycznych wyobrażeń i odebrał sobie życie? Problemy, zadania, role, wyzwania – wszystko, co stawia przed nami życie, jest możliwe do bardziej lub mniej efektywnej realizacji. Kleryk, diakon, uczeń, chłopak z filmu i inni spośród ok. 6000 naszych rodaków, którzy każdego roku popełniają samobójstwa, prawdopodobnie nie musieliby targać się własne życie, gdyby potrafili uczciwie i swobodnie komunikować się z kimkolwiek z otoczenia.

Trudno przez dłuższy czas odgrywać obcą sobie rolę nie będąc profesjonalnym aktorem, a i dla nich bywa to trudne… Presja uwikłania w rolę rodzi zapętloną frustrację, poczucie samotności i bezsensu… Szanowany przez żołnierzy, legendarny twórca „GROM-u” musiał uznać, a nie było to łatwe, że jako człowiek pozostaje w wielu sprawach bezsilny. Podobnie reżyser „Krzyżaków”, założyciel „Samoobrony”, twórca „Nirvany”, odtwórca „Pani Dubtfire”, autor „Słoneczników” i rzesza innych. Ludzie, którzy nie umieją tworzyć i pielęgnować relacji – stanowią grupę podwyższonego ryzyka dla siebie i dla innych. Nie chodzi o relacje masowe i pokazowe ale jakiekolwiek konstruktywne relacje. Jestem przekonany, że większość ludzi, którzy targają się na własne życie, nie zaznała dojrzałej przyjaźni. Tylko żyjąc w uczciwych przyjaźniach można żyć naprawdę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>