Siła piękna!

Raz na jakiś czas każdy staje się ekspertem od skoków narciarskich, od polityki, od badania wypadków lotniczych, od kodeksu karnego, nic więc dziwnego, że w tych dniach wielu z nas zajęło się Szopenem. Wielu dzieliło się wrażeniami, jakie towarzyszyły słuchaniu wykonywanej na żywo muzyki: w pracy, w mediach społecznościowych, w ramach popołudniowych spotkań. Swoje zrobiła TVP Kultura, organizując znakomite studio festiwalowe. Eksperci dyskretnie wspierali wrażenia estetyczno – słuchowe widzów. Dyskretnie, bo nie w trakcie występu, tylko już później, w omówieniu czy podczas powtórek. Piękno tej sztuki przemawia samo, ono nie potrzebuje promotorów ani adwokatów. Komentowanie konkursowych wykonań na żywo byłoby świadectwem skrajnego niezrozumienia. To jest muzyka, jej się słucha. Gdyby Szopen chciał do tych nut dodać coś prozą, zapewne tak właśnie uczyniłby. To, że wrażenia odruchowo werbalizujemy, jest zrozumiałe, bo naturalne. Eksperci, jak wspomniałem, pomagali porządkować i obiektywizować odczucia słuchaczy. Było to zadaniem nie lada, bo poczynania tegorocznych wykonawców śledziły rzesze rodaków. Dzięki Internetowi, chyba po raz pierwszy w dziejach konkursu, każdy mógł usłyszeć każdego (nawet jeśli nie on-line). A dzięki Facebookowi każdy miał też możliwość podzielenia się wrażeniami.

Refleksja, jaka przyszła mi do głowy, kiedy wyczekiwałem wyników konkursu, dotyczy oddziaływania pięknej muzyki. Wśród tysięcy polubień i setek komentarzy pod występami pianistów na Facebooku próżno szukać hejtu. Trafiają się, owszem, wpisy krytyczne w stylu: „wg mnie – bardzo pretensjonalny” (o Osokinsie), „jest to zapewne talent ale do Kate Lju jeszcze Jej trochę brakuje” (o Aimi Kobayashi), „nie wiem, nie przemówił do mnie tym razem, w II etapie bardziej mi się podobał” (o Shishkinie). To nie są prymitywne nokauty, masakry, zaorania – to tęsknota za pięknem. Taką krytykę rodzi wyłącznie niedosyt piękna. Piękno nie zostawia obojętnym, porusza, przykuwa uwagę, angażuje emocje. Piękno zmienia tego, kto piękna doświadcza. Jeśli ktoś ogląda wieczorami kuchenne emocje i w tych dniach, w porze konkursu, przypadkiem przełączył się na TVP Kultura i usłyszał choć parę dźwięków koncertu fortepianowego e-moll w wykonaniu Kate Lju – nie wierzę, że wrócił do emocji spod znaku garnka i patelni. Przy minimum wrażliwości siła piękna przyciąga w sposób niekontrolowany. Widać to w komentarzach słuchaczy:

Przy Hamelinie nie dało się niczego innego w domu zrobić – tylko siadać i przeżywać!

Nareszcie zobaczyłam wierzy, mgłę i wyboistą wiejską drogę znikającą na zakręcie!

Shishkin próbuje położyć wisienkę na czubku wspaniałego tortu. Czy jak puści ogonek, to wisienka zostanie?

Ostatnio płakałem, jak kolega zabrał mi wiaderko w piaskownicy. Dziś znowu czuję mokro w oczach.

Nie tylko Szopen potrafi tak przyciągać ale w tych dniach siła oddziaływania jego muzyki był ogromna. Każdy, kto poza konkursem sięgnie po tego rodzaju muzykę, da sobie szansę na kontakt z pięknem, które nie pozostawia obojętnym. Warto!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>