Szczerze

Mało jest zapowiedzi wydawniczych z domniemaniem tak wyrazistego przekazu, jak miało to mieć miejsce w przypadku książki Donalda Tuska. Wielu myślało, że Tusk tamtym dołoży, tych ustawi do pionu, owych zrecenzuje, a sam ogłosi, co miał ogłosić. Wciąż liczna jest grupa zaangażowanych politycznie rodaków, którzy czekają i z chęcią wchłoną opinie, diagnozy czy rekomendacje byłego premiera RP. Czy i w jakim stopniu książka spełnia te oczekiwania? Myślę, że jeśli w ogóle je spełnia, to w stopniu znikomym. Były przewodniczący Rady Europejskiej nie unika wspomnień, kontekstów i kulisów krajowych, ale to nie one w tej opowieści wychodzą na plan pierwszy. Choć – trudno zaprzeczyć – są tam obecne. Być może dla czytelników w kraju będą te fragmenty łakomymi kąskami, jak choćby ten, kiedy Tusk pisze, że z rzetelnego źródła dotarły do niego informacje, że Polacy pytają Niemców, co mogą dla nich zrobić, być ci nie poparli dotychczasowego przewodniczącego Rady na drugą kadencję. To była rozgrzewka przed rozgrywką, która zakończyła się pamiętnym wynikiem 27:1.

„Szczerze” to jest ten rodzaj notatek, które można robić na podstawie zapisków w kalendarzu. Tam mogłaby znajdować się pierwotna, chronologiczna oś narracji, a wtórne zabiegi redakcyjne mogłyby rozszerzyć je później o wspomnienia. Nie wiem, czy tak było w tym wypadku. Nie ustrzegli się bowiem redaktorzy tekstu drobnych mankamentów. Jedna data się nie zgadza, kilka okoliczności poszło nieprecyzyjnie, gdzieś tam skala Richtera przeszła jako „sala”. Nie ma to jednak istotnego znaczenia. Pamiętam, że także w jednej z książek Jana Pawła II redaktorzy nie stanęli na wysokości zadania, ale tam też dotyczyło to kwestii trzeciorzędnych. Całość opowieści Donalda Tuska oceniam bardzo wysoko! To genialna w swej prostocie opowieść o współczesnej Europie i o ludziach, którzy obecnie decydują o jej losach. Narracja oparta została na relacjach z samego unijnego jądra, ze ścisłego gremium przywódców państw, którzy na bieżąco podejmują kluczowe decyzje. Mechanizmy ich podejmowania, ucieranie stanowisk, wrażliwość regionalna poszczególnych liderów i rola, jaką w tym wszystkim odgrywał przewodniczący Tusk, to lektura bardzo pouczająca.

Tusk nie pisze tak, jakby to on Europą faktycznie rządził. Pośredniczy i koordynuje – tylko tyle i aż tyle. Jest przy tym rzecznikiem Ukraińców i państw bałkańskich, z założenia jest rzecznikiem mniejszych i słabszych, ma konsekwentną wizję rozwiązywania problemu migracji, nie ukrywa krytycznego stanowiska w sprawie poczynań Brytyjczyków. Świetnie pojął i zrealizował powierzoną mu misję wykorzystując swoją autentyczną mocną stronę, czyli umiejętności interpersonalne. Donald Tusk rozmawiać potrafi z każdym. „Unia to nieustanny wysiłek i mocna wiara, że można – wbrew naturze polityki – szukać porozumienia, a nie zwycięstwa kogoś nad kimś” napisał w jednym z ostatnich zdań. Pouczająca i poszerzająca horyzonty wyobraźni książka, nie tylko dla politologów i nie tylko dla tych, którzy głosują na Platformę czy Koalicję Obywatelską. Gorąco polecam!

Wspomnę jeszcze o tym, co ujęło, a nawet zaskoczyło mnie najbardziej. Bladego pojęcia nie miałem, że Donald Tusk takim koneserem sztuki jest! Jego, że tak powiem, szeroko zakrojone zainteresowania malarstwem, to jedno z moich największych odkryć w tej lekturze. Młody Donald, jako nastolatek, otrzymał od ojca album z reprodukcjami stu najpiękniejszych obrazów świata. Postanowił wtedy, że kiedyś je wszystkie zobaczy na żywo, w oryginale. Od jakiegoś czasu cel ten realizuje. Do domknięcia listy brakuje mu już niewiele. Nad malarstwem nie rozwodzi się jednak jako profesjonalny krytyk, którym nie jest, ale ujawnia dobrą orientację w tej dziedzinie. Rzeczywiście interesuje się malarstwem. Wśród europejskich przywódców jest z tej swojej pasji znany. Zabawna jest anegdota, w który Donald Tusk wspomina, jak to jeden z premierów (bodaj premier Danii) nie miał pojęcia, że w jego siedzibie znajduje się kilka cennych obrazów. Podczas odwiedzin (bodaj w Danii) Tusk zaproponował temu premierowi obejrzenie kilku wartościowych obrazów, ale gospodarz odparł, że nie będzie czasu na wizytę w muzeum. Tusk odparował, że wizyta w muzeum nie będzie konieczna, bo te obrazy wiszą w sąsiednich pokojach tego budynku. A wiec naprawdę się interesuje. Rzadsze są jego nawiązania do muzyki, ale i tych nie brakuje. Chodzi zarówno o XX-wiecznych rockmenów, nierzadko znanych mu osobiście, jak również kompozytorów dawniejszych. Pasje artystyczne Donalda Tuska znakomicie dopełnia jego erudycja. Osobiście zna się lub konsultuje z uznanymi współczesnymi myślicielami (Krastew, Snyder). A jest też miłośnikiem literatury! Potrafi celnie i twórczo nawiązywać do konkretnych fragmentów, jak również do ogólnej estetyki poszczególnych autorów, na ogół nowszych, choć także imiona autorów starożytnych dramatów przewijają się w tej opowieści. Szeroko prezentuje swoje znane skądinąd zamiłowania sportowe. Nie tylko zresztą teoretycznie je prezentuje, bo biega regularnie i wszędzie, ku zmartwieniu ochrony i gra w piłkę przy każdej okazji, ale o tym akurat u nas wiadomo.

Jako czytelnik odnoszę wrażenie, że przewodniczący Donald Tusk, wprowadził wśród europejskich liderów wysokie standardy efektywnej komunikacji. Oczekiwania wobec jego następcy mogą więc być spore. W książce z jednej strony przekonująco demonstruje swoje możliwości sprawcze, ale z drugiej jednak uczciwie prezentuje fakty, w których rozgrywającymi są w sposób oczywisty szefowie unijnych państw i rządów. On jest jedynie odpowiedzialny za organizację i prowadzenie ich zebrań. Dzięki tej lekturze pojąłem coś jeszcze. Rada Europejska jest tym miejscem w Europie, w którym dba się o interesy poszczególnych państw. Nie jest nim Komisja Europejska, jako organ wykonawczy i nie jest nim Parlament Europejski, który ustala ogólne zasady. Decyzje kierunkowe podejmują liderzy państw zasiadający w Radzie Europejskiej i pozostający ze sobą w ciągłych wielostronnych i wielowątkowych zależnościach. Nad balansem wspólnotowych interesów czuwa przewodniczący Rady. Nasz były premier robił to znakomicie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>