Szkoła – trzy ujęcia

Szkoła jest jedną z najstarszych instytucji, jakie istnieją w ramach znanego nam wycinka historii cywilizacji. Oczywiście nie chodzi o szkołę – budynek, który widujemy dziś w naszych miastach ale o szkołę – środowisko inspirujące i wspierające procesy poznawcze. Z minimalnym ryzykiem błędu można powiedzieć, że takie środowiska istniały od zawsze. Od czasów, w które możemy potrzeć naszymi narzędziami badawczymi wiemy, że były to społeczności skupione wokół nauczycieli – przy czym zazwyczaj nie chodziło o wykwalifikowanych absolwentów uczelni wyższych ale raczej o osobowości. Nauka w takiej szkole była dla uczniów przywilejem, a dla nauczycieli – moralną powinnością. To było dawno, dawno temu. Historia tak rozumianej szkoły i przemian, jakim podlegała, musi być pasjonującym przedmiotem studiów.

Jakże odległe są te idee od współczesnej rzeczywistości! Dzisiejsze środowisko wspierające procesy poznawcze (tzw. „szkoła”) działa wg uchwalonych przepisów, w ramach których np. każdy musi w określonym wieku chodzić do szkoły, niezależnie od osobowości nauczycieli, a ci ostatni muszą uczyć określonych wycinkowych obszarów umiejętności i wiedzy w ramach określonej tygodniowo liczby godzin, niezależnie od predyspozycji uczniów i tego, co oni o tym wszystkim myślą. Szkoła to obecnie instytucja, która łączy elementy zakładu pracy, zakładu usługowego, przedsiębiorstwa turystycznego, dzielnicowego domu kultury, posterunku policji, przychodni terapeutycznej… Gdzieś pomiędzy tym punktami ciężkości mieści się działalność współczesnych szkół, czyli nauczycieli, uczniów i rodziców. Na pierwszy rzut oka taka składanka nie wygląda za dobrze. Na drugi – jeszcze gorzej.

Antyczna idea szkoły jako środowiska inspirującego i wspierającego procesy poznawcze – jest wciąż aktualna! Dziś jednak mówi się o szkole na inne sposoby i w zależności od wyboru narracji, buduje się wyobrażenia o szkolnej rzeczywistości. Wyobrażenia, które jakoś opisują wybrane aspekty tej rzeczywistości ale w żadnej mierze nie odnoszą się do istoty rzeczy. Każdy uczestnik procesów szkolnych (rodzice, nauczyciele uczniowie) ma swoje ulubione narracje.

Wg rodziców szkoła to np. droga ze Śląska nad Morze Bałtyckie, jest długotrwała, pełna ubytków w jezdni, z niewielką liczbą parkingów, bez gotowych autostrad, niebezpieczna (ilu ludzi zginęło jadąc na morze?), kosztowna i co tam jeszcze. Same problemy. A jeśli akurat nie ma problemów, to na pewno pojawią się za moment.

Dla nauczycieli szkoła jest często jako fabryka, w której dzwonek (jak w XIX w.) wyznacza momenty rozpoczęcia/zakończenia pracy, zły szef do bólu eksploatuje bezwolnych robotników angażując ich w nieograniczoną liczbę zajęć dodatkowych, z końcem miesiąca wypłacając mizerne wynagrodzenia. Każdy, kiedy tylko pojawi się w fabryce, zaczyna marzyć o godzinie zakończenia roboty, żeby wrócić do własnego, normalnego życia.

Uczniowie zaś zachowują się najczęściej tak, jakby szkoła była kilkuletnią rekreacyjną wycieczką, w której rozchodzi się o to, żeby było fajnie. Co jakiś czas trzeba się zatrzymać i się przeliczyć, wykonać jakieś polecania – to uciążliwe momenty, ale poza nimi jest naprawdę fajnie, trzeba czasem przechytrzać opiekunów, mocno udawać, bo jakiś regulamin jednak na tej wycieczce obowiązuje, ale generalnie dąży się do tego, żeby było fajnie i robimy wszystko, żeby ten efekt osiągnąć, nawet jeśli zwiedzane miejsca są mało interesujące.

Takie wąskie ujęcia potrafią skutecznie przysłonić to, co w szkole najważniejsze i szkołę, jako środowisko inspirujące i wspierające procesy poznawcze. Trzeba podejmować szeroko zakrojone wysiłki koncepcyjne i organizacyjne, żeby przezwyciężać gusła, przesądy, zabobony, które dość powszechnie rozpanoszyły się w świadomości społeczności szkolnych i wyrządzają w niej gigantyczne szkody. Dochodzi do wielu absurdalnych sytuacji: nauczyciel nieodbierający telefonu od rodzica świadczy o arogancji w szkole, uczeń otrzymujący adekwatną (np. nie za wysoką) do umiejętności ocenę jest dowodem na stosowanie zacofanych metod nauczania, nauczyciel pozbawiony kilku godzin zajęć (w przeciwieństwie do innego nauczyciela) kieruje „sprawę” do sądu, bo czuje się pokrzywdzony. Środowisko inspirujące i wspierające procesy poznawcze powinno być stabilne i zintegrowane, powinno kierować się jasnymi priorytetami, nie czepiać się pierdół, być świadome swojej misji, budować grono wspierających sojuszników… Mentalność uciążliwej drogi, wyzyskującej fabryki czy beztroskiej wycieczki – powinna być w takim środowisku obca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>