Sztuka rozmowy

W dzisiejszych czasach nie istnieje zbyt wiele okazji do przysłuchiwania się rzeczowym, treściwym, wartościowym rozmowom. Chyb, że ktoś ma szczęście w rodzinie w ten sposób rozmawiać… Taki format nie mieści się w standardach dzisiejszych mediów, gdzie trzeba mówić zwięźle i szybko, gdzie w jednym krótkim wejściu trzeba zmieścić informację, rozmowę pogłębiającą i subiektywny komentarz. Meritum wydaje się – niestety – mniej istotne, liczą się emocje. Do rzadkich wyjątków należy program Grzegorza Miecugowa „Inny Punkt Widzenia”. Być może takich programów jest więcej, nie wiem. Ostatnio sam miałem możliwość poprowadzenia rozmowy na temat dziedzictwa kulturowego. Ponieważ rozmowa była tylko komponentem większej całości, dano nam (troje niezłych panelistów) 15 minut. Cały kwadrans!

W tym kontekście bardzo dobrze prezentuje się najnowszy magazyn Tygodnika Powszechnego zatytułowany „Sztuka rozmowy”. Publikacja zawiera 26 rozmów, które ukazały się na łamach pisma w ostatnich dekadach. Mam wrażenie, że dziś takich rozmów się już prowadzi, a jeśli się prowadzi, to się ich nie publikuje w prasie. A Tygodnik publikuje! W tym wydaniu specjalnym mamy prawdziwe rarytasy, spośród których polecam zwłaszcza kilka.

Rozmowa Jerzego Pilcha z Tadeuszem Konwickim (1993) już przez sam fakt, że Pilch nieśmiało pyta, a nie z mocą prawi, jest wart doświadczenia. Oprócz licznych wątków literackich Pilch wyciąga z rozmówcy i takie wyzwanie: „Zapłodnił mnie niedawno pewien krytyk, u którego przeczytałem dwa obok siebie sąsiadujące zdania. Jedno zdanie było takie: Konwicki w partyzantce akowskiej czuł się fatalnie. Następne zdanie było: Konwicki w czasach stalinowskich czuł się świetnie. Dwa stwierdzenia bardzo płodne, o których można porozmawiać. Co znaczy: Konwicki czuł się fatalnie w partyzantce akowskiej? Czy jeśli człowiek 18-letni musi zabijać, to może się wtedy czuć wyśmienicie? Oczywiście dzisiaj (…), kiedy każde dziecko ogląda w telewizji sterty trupów, to drobiazg. Dla nas, wytrąconych z pewnego klimatu młodzieńczego idealizmu, to było wchodzenie w rzeczy okrutne, tragiczne, budzące wewnętrzny sprzeciw.

Albo rozmowa Stanisława Lema z Janem Józefem Szczepańskim:
- LEM: (…) ale swoją drogą to, co teraz uchodzi za poezję, bardzo mi się nie podoba. Jestem czcicielem Leśmiana, młodego Miłosza. Wspaniała wersyfikacja, rytm…
- SZCZEPAŃSKI: A Szymborską lubisz?
- LEM: To dla mnie raczej filozoficzna aforystyka. Takie rzeczy pisał Schopenhauer.
- SZCZEPAŃSKI: No nie, poza wszystkim to jest bardzo wysokiej klasy poezja.
-LEM: Jak nie ma rymów i rytmu wyraźnego, to ja się gubię. Choć nie zawsze (…). Czy my jesteśmy jednakowo głusi na muzykę Jasiu?
- SZCZEPAŃSKI: Mnie się jednak wydaje, że ja jestem mniej głuchy od Ciebie.
- LEM: Mnie się też tak zdaje. Moja żona się skarżyła, że od czasu, kiedy wyszła za mnie, to chodziła na koncerty. Podczas, gdy mnie w koncertach zawsze interesowała głównie motoryka panów, którzy poruszają skrzypcami.

Szczególny mój podziw wzbudziła rozmowa Jerzego Turowicza z Leszkiem Kołakowskim. Wielki filozof mówił w roku 1988 o Janie Pawle II tak: Oczywiście wiem, że wielu krytyków papieża – mówię o krytykach wewnętrznych, krytykach ze strony katolików – zarzuca mu tradycjonalizm. Moim zdaniem to jest zarzut nonsensowny. Przecież cała nasza legitymizacja i cała siła Kościoła polega na ciągłości tradycji. Zarzuca mu się konserwatyzm, jak gdyby konserwatyzm sam przez się był czymś fałszywym lub nie do przyjęcia. Ja myślę, że przeciwnie, kultura ludzka jest nieustannym napięciem między siłami konserwacji i siłami dążącymi do przemian. Społeczeństwo rozpadłoby się, gdyby nie było tych dwóch, w napięciu ze sobą współżyjących energii: energii przechowującej tradycję i energii dążącej do zmian. (…) Kościół oczywiście pod bardzo różnymi względami w historii, zmieniał język swojego nauczania, intelektualne ramy swojej teologii, zmieniał liturgię, zmieniał formy ekspresji, przystosowywał się do rozmaitych cywilizacji – to jest nieuchronne. Niemniej samo pojęcie chrześcijaństwa nie miałoby sensu, gdyby się zakładało, że wszystko tam może podlegać zmianie. Samo pojęcie chrześcijaństwa zakłada, że mimo wszystkich przemian cywilizacyjnych przechowuje się w historii jakiś rdzeń, który zmianie nie podlega.

Dużo więcej dobrych rozmów znalazło się w wydanym w zeszłym tygodniu zeszycie specjalnym Tygodnika Powszechnego, warto po nie sięgnąć i spokojnie poczytać, nie wyłączając myślenia krytycznego. To zbiór rozmów ewidentnie wybranych wg klucza mądrości wypowiadających się rozmówców, a często także osób rozmowy prowadzących. Jest też w wydaniu kilka tekstów z innego klucza. Być może Tygodnik, oprócz podania wartościowych tekstów, chciał też zaprezentować rozwojowy zespół swoich młodszych dziennikarzy. Jest to młodzież, jak czytam, często już z dorobkiem, z nagrodami. Inaczej się jednak czyta te ich wywiady. To jednak tylko rzemiosło, raz lepsze raz słabsze pisarsko – dziennikarskie rzemiosło. Rozmowy, których subiektywnie wybrane fragmenty przytoczyłem, to inny literacki gatunek. Ale wierzę, że środowisko tego znakomitego pisma potrafi nie tylko przyciągać talenty ale i wychowywać wartościowe osobowości. Tamtych trzeba będzie przecież zastąpić!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>