Szymon Hołownia. Poucza słowem, pociąga przykładem.

Praca w redakcjach prasowych, rozgłośniach radiowych, stacjach telewizyjnych, bodaj dwadzieścia napisanych książek, internetowe blogi, parę szanowanych nagród… Wachlarz dotychczasowej aktywności Szymona Hołowni jest imponujący. Ten właśnie publicysta z bogatym dorobkiem niedawno ogłosił, że chce kandydować na urząd prezydenta. Kandydat ów znany jest dziś głównie z tego, że prowadził lubiany program telewizyjny. To jednak zaledwie mały wycinek tego, co naprawdę robił i robi. Przede wszystkim stworzył dobroczynne fundacje. Ponadto przemierza wytrwale Polskę we wszystkich kierunkach organizując spotkania, na których rozmawia o tym, co ważne, ale też prosi o wsparcie – drobne, regularne, pewne wsparcie dla dobrych dzieł, którym patronuje. Poza tym pisze. Podejmując tematy ważne i poważne, omawia je z bliską mi wrażliwością. Twórczo myśli, porywająco opowiada.

Ale Hołownia nie jest tylko błyskotliwym recenzentem rzeczywistości. Jego główną mocą są fakty, fakty – chciałoby się powiedzieć – autentyczne, czyli dokonane. Szpital w Kongo, sierociniec w Zambii, hospicjum w Kenii, spółdzielnia rolnicza w Burkina Faso, szkoła zawodowa w Tanzanii to tylko część dzieł, które zainicjował Szymon Hołownia. Poucza słowem i pociąga przykładem. Faktem więc jest, że przemyślał, opisał i omówił wiele tematów, ale przede wszystkim faktycznie przerobił i zrealizował szereg zadań. Konkretnie i skutecznie, jako lider, współpracownik, inicjator, sojusznik, promotor. Jako kandydat w wyborach nie będzie więc musiał obiecywać, że coś zrobi, tylko będzie mógł odnosić się do tego, co zrobił. Nie będzie dzielił się wizjami tylko przytoczy konkrety z doświadczenia. Skoro udaje mu się skutecznie pozyskiwać sojuszników do wspólnego tworzenia godnych warunków życia ludzi w kilku krajach afrykańskich, to dlaczego nie miałby skutecznie przekonać ludzi do wspólnego podnoszenia standardów życia publicznego w jednym kraju w europejskim…?

Nie jest prawdą, że celebryta, że się nie zna, że można go będzie zagiąć w debacie albo że nie wiadomo, jakie ma poglądy. Oj nie! Być może widownia „Mam talent” zwyczajnie jeszcze nie ma pojęcia o poglądach Hołowni. Tak jest, kiedy się nigdy nic Hołowni nie przeczytało ani nie wzięło się udziału w spotkaniu z nim. Niektórzy więc pytają. „Szymon – konkrety!” – napisał pewien poczytny i prześmiewny tłiterianin, zapominając jakby, że to jeszcze nie kampania. Kiedyś pokazałem nastoletniemu synowi „Instrukcję obsługi solniczki”, a ten zdziwił się nie na żarty: „To Szymon Hołownia pisze książki?? Wiedziałeś o tym?” – domyślam się, że jego zaskoczenie było reprezentatywne dla szóstoklasistów. Na marginesie dodam, że od jakiegoś czasu zabieram synów na głosowania, po drodze opowiadam co nieco o kandydatach, a na końcu proszę o pomoc w zakreśleniu kratki. Takie ćwiczenia z WOS-u. Tym razem nie zamierzam się zbytnio rozwodzić – kandydat jest młodzieży znany!

Wierzę, że profesjonalna kampania pozwoli Szymonowi Hołowni przekonać do swoich poglądów i swoich standardów tych, którzy dziś nie odnajdują się w antagonistycznych narracjach, jakie zdominowały życie publiczne. W wyborach prezydenckich warto postawić na człowieka. Zwłaszcza kiedy pojawia się taki kandydat, jak Szymon Hołownia. Najpierw nie wierzyłem, że Szymon Hołownia będzie kandydował na prezydenta. Myślałem, że to plotki. Od kiedy jednak potwierdził zamiar ubiegania się o najwyższy urząd w państwie, wiem że będzie moim kandydatem. I wam też polecam!

Foto: RMF24, Marcin Witkowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>