Trzy „szczęśliwości” 6-latka

Mój 6-latek oświadczył kilka dni temu, że bardzo się cieszy, bo we wrześniu będzie miał „trzy szczęśliwości” – będzie miał urodziny, pójdzie do szkoły i zapisze się na sport. Nie dociekałem, czy kolejność tej wyliczanki jest przypadkowa ale zakładam, że nie. Urodziny to jest dla 6-latka mega „szczęśliwość”, zwłaszcza jeśli rodzice poczynili jakieś tam obietnice w sprawie prezentów… Zapisanie się na sport było u nas długo dyskutowane: umownie podzieliliśmy wszystkie możliwe zajęcia pozaszkolne na „języki”, „muzyka” i „sport”, potem każda z dziedzin była przykładowo doprecyzowana, np. „języki”, czyli angielski albo niemiecki, „muzyka” czyli pianino, gitara, skrzypce i „sport” czyli piłka nożna, basen, tenis stołowy. Zapadła decyzja, że „sport” ale co to będzie dokładnie – jeszcze nie wiem, zanosi się na ping – ponga ale zobaczymy we wrześniu.

Natomiast umieszczenie „pójścia do szkoły” w tym spontanicznym westchnieniu sześciolatka było zaskakujące. Pozytywnie zaskakujące! Trochę o tej szkole rozmawiamy, o zasadach zachowania, o korzyściach z chodzenia do szkoły. Pozytywną rolę odegrał w tej kwestii starszy brat, który pójdzie we wrześniu do 3 klasy, on już swobodnie czyta – a to ma kolosalne znaczenie podczas gier na playstation, młodszy doskonale rozumie, że dobrze jest umieć czytać. Starszy brat potrafi już pisać, może np. napisać e-maila do cioci albo do kolegi – to dla młodszego naprawdę wyższy poziom wtajemniczenia, który też bardzo chciałby osiągnąć. Mój 6-latek bywa czasem w szkole: na uroczystościach, przedstawieniach, po brata na świetlicy, na półkoloniach w czasie wakacji. Widział szkolne klasy, stołówkę, podwórko, plac zabaw, spotkał się nawet w przelocie z panią dyrektor. Dotychczasowe momenty kontaktu ze szkołą wypadły pomyślnie, ciekawie, optymistycznie. No, może nie wszystkie, bo widząc brata, który popołudniami odrabia zadania domowe, 6-latek wyraźnie wyczuwał, że to nie jest w porządku, bo odrabiając zadania nie można się bawić. Ale wierzę, że damy radę!

Naprawdę nie widzę powodów, żeby odpowiednio gotowy 6-latek nie poszedł do szkoły. Naturalna dziecięca ciekawość świata znajdzie w szkole nowe warunki rozwoju. Nowe relacje rówieśnicze i z dorosłymi będą sprzyjać dalszemu kształtowaniu charakteru. Szkole obowiązki będą wsparciem w procesach wychowawczych prowadzonych mniej lub bardziej konsekwentnie przez rodziców. Jest jeszcze kwestia samej szkoły i jej gotowości do prowadzenia zajęć z 6-latkami. Dużo się o tym mówi, to wszystko prawda, że umywalki mają być nie za wysoko i dywaniki w kącikach zabaw w klasach – koniecznie. Ale tak naprawdę o prawidłowym przygotowaniu szkoły do przyjęcia 6-latków świadczy wyłącznie odpowiednio do tych zadań przygotowany, przekonany i zmotywowany nauczyciel. Nic gorszego, jak nauczyciel 6-latków, który sam jest przeciwko 6-latkom w szkole – jeśli gdzieś tak jest, to przed takimi szkołami należy 6-latków naprawdę bronić! Dotychczasowe bardzo pozytywne doświadczenia z 6-latkami w Szkole Podstawowej nr 24 w Zabrzu i w innych szkołach, o których słyszałem, pozwalają mi patrzeć optymistycznie w najbliższą przyszłość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>