Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach.

Książka napisana o Internecie jest jak muzyka skomponowana do literatury albo malowidło inspirowane poezją. Tworzenie takich powiązań do prostych nie należy. Jest jak budowanie mostów na jakichś granicach – generalnie musi się podobać i zasadniczo jest potrzebne ale poza branżową wiedzą wymaga jeszcze pogłębionego wyczucia relacji między łączonymi obszarami. Dopiero taka szczególna intuicja gwarantuje sukces, a jej brak skazuje takie czy inne usiłowania na porażkę, a najwyżej na przeciętność. A propos. Zdarzyło mi się kiedyś przeczytać książkę jednego poczytnego ponoć i wcale już nie aż tak wulgarnego krajowego blogera – o blogowaniu. Trudne doświadczenie. Fabularyzowany pamiętnik faceta zakochanego w sobie z wzajemnością – ale przeczytałem uczciwie i rozumiem, że taka literatura może się komuś podobać. Jako pośrednie potwierdzenie statusu blogera („beze mnie blogosfera nie istnieje”) może być ona inspiracją dla naśladowców albo motywem uwielbienia dla wielbicieli jego twórczości. Książka była przeciętna. Chybotliwa kładka – trzymając się porównania do mostu na granicy dwóch światów.

Zupełnie co innego Eryk Mistewicz i jego „Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach. Tajemnice narracji dla firm, instytucji i liderów opinii”. To inna liga i zupełnie inne standardy. Pierwsza w Polsce książka o Twitterze i od razu taka, którą warto przeczytać, a zwłaszcza warto mieć i używać. Dobra wiadomość dla każdego, kto chciałby wejść w Twittera lub uporządkować swoje intuicyjne umiejętności: od niedawna jest to jeszcze bardziej możliwe. Po książce Mistewicza Twitter definitywnie przestaje być mityczną Atlantydą, a staje się stałym, dobrze rozpoznanym lądem. Znany mi wcześniej z okazjonalnych przekazów medialnych Eryk Mistewicz – ekspert od kreowania wizerunku, nie budził żadnych konkretnych skojarzeń – ot, jedna z telewizyjnych gadających głów. #KsiazkaOTwitterze pozwoliła mi poznać i docenić jego umiejętność dzielenia się wiedzą.

Wśród przymiotników, jakimi można by tę książkę opisać, jest przede wszystkim „wiarygodność”. Czytając Mistewicza ma się wrażenie rozmawiania z Mistewiczem lub przynajmniej słuchania go. Nie jest to jednak wykład ale raczej spotkanie w kawiarni. Zwięzłe rozdziały poświęcone rozmaitym aspektom Twittera wyraźnie potwierdzają biegłość autora w posługiwaniu się opisywanym narzędziem. Duża część rozdziałów nie polega jednak na odsłanianiu wiedzy tajemnej – wręcz przeciwnie, stanowi dla Twitterowiczów zaledwie swoisty savoir vivre. Sam Twitter wydaje się na tyle intuicyjny, że nie wymaga specjalistycznego szkolenia wstępnego. Tym niemniej garść pożytecznych informacji technicznych, zręcznie w tej książce podanych, jest zdecydowanie bardzo użyteczna.

To co @ErykMistewicz odsłania przed czytelnikami, to przede wszystkim możliwości Twittera, ze szczególnym akcentem na „możliwości” rozumiane profesjonalnie. Podtytuł wskazuje wiodące grupy docelowe odbiorców książki, co jednak w żadnym razie nie czyni z niej literatury eksperckiej dla marketingowców. Twitter może pomóc w procesie rekrutacji pracowników, może wspierać promocję marki, może być narzędziem pracy dziennikarzy, polityków, narzędziem budowania wirtualnych ale pełnych zaangażowania relacji. Cennym wzbogaceniem tematycznych rozdziałów są opracowane przez autora zestawienia: 10 mitów na temat Twittera, zestawienie wypowiedzi liderów biznesu na temat sposobów osiągnięcia sukcesów na Twitterze, 100 najciekawszych kont polskiego Twittera, 10 najpopularniejszych Twitterowiczów świata, a na zakończenie 7 pysznych rekomendacji Twittera autorstwa znanych krajowych Twitterowiczów eksplorujących różnorodne obszary rzeczywistości.

„Twitter” Mistewicza to książka dla każdego. Każdy ma jakieś okno, przez które ogląda i poznaje świat. Wybór jest dziś bardzo szeroki ale media (mają decydujący wpływ na nasze postrzeganie świata) serwują materiały gotowe, ideowo spójne, w jakimś sensie przewidywalne. Eryk Mistewicz zręcznie odkrywa przed czytelnikami innowacyjny potencjał Twittera – medium samokształtującego się. Jeśli ktokolwiek może mieć wpływ na formę, treść i częstotliwość prezentowanych tam informacji – jest nim wyłącznie każdy z osobna użytkownik. Książkę o Twitterze warto przeczytać, a jeszcze bardziej warto przekonać się o powiązaniach jej treści z internetową rzeczywistością. Ten most jest solidny i wiarygodny. Śmiało naprzód!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>