Ujawniam nieznane fakty na temat.. kilkumiesięcznej przerwy w prowadzeniu bloga!

Hm… Zastanawiam się, czy tytuł tego wpisu nie jest przesadnie sensacyjny, bo jednak nikt nie został skrycie zamordowany ani nawet ranny, więc w tekście nie ujawnię nazwiska nieznanego sprawcy. Nie przyznam się do tymczasowego aresztowania, jazdy pod wpływem ani wygranej w totka. Nie ogłoszę też, że inspiruje mnie mój partner Edward, dzięki któremu teksty będą teraz bardziej błyskotliwe. Nie jestem więc pewny, czy nie przestrzeliłem z tytułem ale – jak twierdzi mój kolega, który dużo pisze – dobry tytuł jest ważny, dlatego formułowania dobrych tytułów trzeba się uczyć. Więc niech zostanie taki, jak jest, mimo że trochę superekspresowy.

Wkrótce minie rok od czasu, kiedy opublikowałem tutaj tekst o pisaniu książki. Wtedy tak naprawdę zabierałem się do tej pracy bardzo roboczo: docierałem do dokumentów, porządkowałem je, weryfikowałem i redagowałem ich treść, robiłem pierwsze szkice poszczególnych części książki. To było bardzo pracochłonne i rozwojowe. Co rusz natrafiałem na jakieś nowe wątki, nowe pisma, nową wiedzę – niczego nie chciałem pominąć ani zbagatelizować. To były trudny etap, najtrudniejszy. Na szczęście mam go już dawno za sobą. W ostatnim czasie, także w ostatnich miesiącach właśnie, zajmowałem się redakcją zbiorczą całości. To wymagało dużego skupienia. Ponadto prowadziłem intensywne wywiady z osobami, które mogły coś konstruktywnego wnieść do mojej opowieści. Było ich ponad 30, a każdy wymagał – poza umówieniem się – także odrębnego przygotowania, a potem zredagowania nagranej rozmowy. A z nie byle jakimi osobami rozmawiało się: byli wiceministrowie, byli prezydenci miasta, szefowie spółek górniczych, naukowcy – uzgodnienie spotkania z każdym z nich, a potem uzgadnianie nowego terminu spotkania, a wcześniej przesłuchanie telefoniczne w zakresie celu, sensu i intencji, którymi kieruję się w życiu – to były cenne doświadczenia. Całość materiału urosła do rozmiaru przekraczającego 200 stron tzw. maszynopisu. Niektóre wątki niechcący uległy rozproszeniu, więc trzeba je zebrać do tzw. kupy, niektóre – powtarzają się, również niechcący, więc również trzeba je ogarnąć. Do tego wciąż jeszcze docieram do jakichś szczegółów, które wprawdzie nic istotnego do opowieści już nie wnoszą ale ich sprawdzenie i ewentualne wkomponowanie w narrację uważam za mój obowiązek. Trudno mi było odrywać się od tych zadań. Wziąłem więc wolne od pisania na blogu. Tamten etap też mam już szczęśliwie za sobą. Teraz tylko dopieszczam całość, uzupełniam zdjęcia, bibliografię, poprawiam stylistykę, konsultuję materiał z ekspertami. Czekam na decyzję szefa.

Rzecz jest o najnowszej historii kopalni Guido (Kopalnia Guido. Meandry historii najnowszej). W roku 2007 otwarto dla zwiedzających poziom 170, a rok później zwiedzać można było już obydwa poziomy (170+320). To raczej powszechnie wiadomo. Wiadomo także o kilku innych szczegółach z nowszych dziejów tego miejsca. Nie było jednak jak na razie opracowania, które w sposób całościowy podjęłoby temat przeobrażeń dawnej kopalni Guido do otwarcia w formule instytucji kultury. Wiadomo, że w tym miejscu działała kopalnia doświadczalna M-300. Wiadomo, że w tej kopalni działał kiedyś Skansen Podziemny „Guido” – prowadzony przez Muzeum Górnictwa Węglowego. W tym czasie m.in. wpisano podziemne wyrobiska do rejestru zabytków. Ale skansen zakończył działalność w roku 1999. Przez moment istniało nawet realne ryzyko likwidacji kopalni – miała zostać zasypana. Nową instytucję otwarto jednak w roku 2007 ale co działo się w międzyczasie (1999 – 2007)? Jak podchodzili do sprawy kolejni prezydenci Zabrza? Skąd i jak pozyskiwano środki na utrzymanie tego zakładu? Jakim cudem i z czyją pomocą udało się bezprecedensowo nadać nowe, kulturalne i turystyczne funkcje kopalni węgla kamiennego? Jest wiele kwestii, które wydały mi się interesujące, a których dotychczas nikt całościowo nie opisał. Pytając różnych ludzi – uzyskiwało się różnorodne odpowiedzi. „Myśmy uratowali tę kopalnię” – mówili jedni. „To był najgorszy szkodnik w historii tej kopalni” – mówili inni o niektórych tamtych. „Ta opinia była kluczowa, żeby kopalni nie zlikwidowano” – przekonywali znawcy. „Gdyby nie ta dotacja – dziś nie byłoby kopalni Guido” – objaśniali uczestnicy wydarzeń sprzed kilkunastu lat. Sporo zdań, sporo ujęć, sporo niejasności. Część z nich udało mi się rozwikłać (nie tworząc – mam nadzieję – w ich miejscu nowych), część przesądów udało się obalić. Wartością tego opracowania będzie przede wszystkim sporo nieznanych szerszej faktów z najnowszych dziejów kopalni Guido, które zostaną publicznie zaprezentowane. Na kanwie faktów będzie można poznać mniej lub bardziej znanych bohaterów wydarzeń – to będzie szczególnie cenne.

Książka składa się z czterech części: w pierwszej przybliżam w skrócie historię kopalni oraz nie w skrócie genezę pomysłu udostępniania kopalni węglowej dla turystów. Zdradzę, że pomysł sięga wielu dziesięcioleci wstecz! W części drugiej opisuję przeobrażenia, jakim podlegała kopalnia w latach 80., 90. i w latach 2000 – 2007. Rozdział III to szczegółowe (na ile się dało) przybliżenie działalności turystycznej w Skansenie Podziemnym „Guido” w latach jego funkcjonowania (1983 – 1999), a część czwarta to wykaz dyrektorów kopalni (1967 – 2007) z biogramami i zdjęciami, a także ponad 30 obszernych i ciekawych wypowiedzi osób, które były bezpośrednio lub pośrednio zaangażowane w prace na rzecz dawnej kopalni Guido. Głównie dzięki tym osobom udało się otworzyć kopalnię dla turystów w roku 2007.

Niestety nie wiem, kiedy książka się ukaże. Mam przy niej jeszcze trochę pracy ale teraz to już sama przyjemność. Do niedawna myślałem, że książka wyjdzie na pewno w tym roku ale w chwili obecnej ten rok wydaje się nieco mniej prawdopodobny niż przyszły.

Komentarze

  1. Październik 7, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Szczere gratulacje. Zacznijcie juz kombinować coś z promocją książki, żeby dotarła tez do „zwykłych” Zabrzan, żeby ich zainteresować tematem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>