Uśpili psa… na śmierć!

Sorry, takie mamy czasy – istnieją hotele dla psów, salony piękności dla nich, pokazy czworonogów, festiwale urody, specjalistyczne sklepy z psim odzieniem… Ta wyliczanka mogłaby być dłuższa ale nie będzie, bo szkoda na nią czasu. Nie szkoda na refleksję ale szkoda na poszukiwanie materiałów. To tylko zwierzęta. Należy im się ochrona, zgodnie z prawem można nawet pójść do więzienia za znęcanie się nad zwierzętami i moim zdaniem akurat to prawo należałoby bardziej skutecznie egzekwować, żeby oddziaływało też prewencyjne na różnych sadystów, dewiantów itp.

Słyszałem parę dni temu, że w Hiszpanii uśpiono psa, którego właścicielką jest zarażona śmiercionośnym wirusem ebola pielęgniarka. Nawiasem mówiąc, wczoraj podali, że kobieta wyzdrowiała ale trzeba to będzie potwierdzić za jakiś czas. Decyzja o uśpieniu psa była podyktowana ograniczeniem rozprzestrzeniania się śmiertelnie groźnej choroby – nie wiadomo tego na 100% ale pies mógł być źródłem kolejnych zakażeń. Prewencyjnie więc podjęto decyzję o jego uśpieniu. Po ogłoszeniu tej decyzji wybuchły protesty – ludzie tłumnie i gwałtownie sprzeciwiali się uśmiercaniu zwierzęcia, były przepychanki, wrzaski, łzy… To był w gruncie rzeczy odruch szlachetny, świadczący o dużej wrażliwości protestujących. W sytuacji rozprzestrzeniania się śmiercionośnego wirusa, na którego jak dotychczas nie znaleziono skutecznego lekarstwa, bardziej niż wrażliwość protestujących na pierwszy plan wysuwa się jednak ich głupota. Dosadne słowo ale w tym wypadku nie należy owijać w bawełnę. Okazało się w tym przypadku, że oderwana od rzeczywistości wrażliwość na dobro zwierząt może być śmiertelnie groźna dla ludzi (dla zwierząt – jak widać – też). Gdyby nie powaga sytuacji, może ktoś zgodziłby się na adoptowanie psa przez któregoś z protestujących ale ryzyko zakażenia śmiertelnym wirusem wymusiło radykalne działania. Zdrowie i życie ludzi postawiono wyżej od życia zwierzęcia. Mam nadzieję, że nikt nie ma wątpliwości, że postąpiono w sposób jedynie słuszny.

Gdyby ta głęboka i szlachetna wrażliwość była powszechna życia na naszej planecie stałoby się kompletnie nieznośne. W którym to filmie jedna z bohaterek nie tknęła sałatki z marchewek, bo te zostały… „pomordowane”? Warzywa i zwierzęta to nie to samo ale ideologia, która stoi za takimi odmianami wrażliwości jest bardzo podobna. W przypadku „skrajnych wegetarian” – jest ona bardziej pogłębiona. Nawiasem mówiąc trudno odmówić tej ideologii pozytywnych aspektów wychowawczych ale brak rozsądnego dystansu i powszechne wdrożenie jej doprowadziłoby do globalnej katastrofy. Jesteśmy wszyscy równi w godności, każdy z nas posiada prawo do życia, każdemu z nas należy się poczucie bezpieczeństwa i ochrona przed przemocą – ale dotyczy to ludzi. Zwierząt tylko w takim zakresie, na jaki się umówimy – my ludzie między sobą. Musimy przy tych uzgodnieniach używać umysłów – koniecznie!

Przed chwilą widziałem faceta z psem typu „duża mysz”. Prowadząc go na smyczy i rozglądając się dookoła, nadepnął psinę niechcący. Pisk i skomlenie były tak przejmujące, że poruszyłyby najtwardszego twardziela, a co dopiero istotę wrażliwą tak, jak mła. Facet błyskawicznie porzucił skanowanie otoczenia,  wziął pieska na ręce, czule przytulił, nie jestem pewny ale chyba ucałował mordkę i przebłagalnym tonem wyznał, że to było niechcący i że przeprasza. Z tą komunikacją międzygatunkową i czułością typu człowiek – pies, jest chyba podobnie, jak z damsko-damskimi przyjaźniami – jakby na więcej w tej relacji można sobie pozwolić. Ale granice trzeba mieć wyznaczone i to nie dopiero tam, gdzie pojawia się zagrożenie ludzkiego życia ale znacznie wcześniej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>