Ustawa grudniowa

 

Notatki z wystąpienia Prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego, sędziego Stanisława Zabłockiego, w Senacie RP w styczniu 2020 r.

Definicja „sędziego”

Stanisław Zabłocki zaczął wypowiedź w części zasadniczej o zwrócenia uwagi na definicję sędziego. Wg Konstytucji, aby ktoś mógł zostać sędzią, muszą zostać spełnione dwie przesłanki. W kolejności chronologicznej: wniosek KRS i powołanie przez Prezydenta. Tak samo regulują to obowiązujące przepisy. Nowa regulacja przewiduje przesłanki następujące: powołanie przez Prezydenta i złożenie ślubowania wobec Prezydenta, natomiast – wbrew Konstytucji – nie przewiduje wniosku KRS.

Sędzia Zabłocki powiedział: Czy naprawdę można zignorować konstytucyjną regułę, że sędzią jest osoba powołana na skutek łącznego działania: Prezydenta i KRS. Ustawodawca prowadzi do sytuacji, kiedy każda osoba, która poczuje pragnienie, aby zostać sędzią, może zwrócić się do Prezydenta z prośbą o nominację i odebranie od niej ślubowania, z pomięciem KRS. I trybu tego nie można poddać kontroli, bo inny przepis tej ustawy, zabrania poddawania w wątpliwość prawidłowości powoływania sędziów zaprzysiężonych przez Prezydenta. Gdyby któryś sędzia poważył się na badanie takiej prawidłowości – naraża się na postępowanie dyscyplinarne zagrożone najsurowszymi konsekwencjami, ze złożeniem  urzędu włącznie.

Mamy prawo pytać – co ustawodawca chce osiągnąć przez zastosowanie takiego zabiegu?

Są obecne przesłanki, aby rozmawiać o tym, czy pierwszy etap powołania sędziego (wniosek KRS do Prezydenta) spełnia dziś standardy ustawy zasadniczej, ze względu na taki a nie inny sposób ukształtowania KRS. Nie chodzi tylko o powołanie większości składu przez polityków, ale też o nieujawnienie tzw. „list poparcia” mimo prawomocnego wyroku NSA.

Może więc ustawa zmierza do wyeliminowania KRS z procedury powoływania sędziów? Oznaczałoby to nieograniczone sprawstwo władzy wykonawczej, także w odniesieniu do władzy sądowniczej. Ani Prezydent ani Sejm nie może decydować o tym, kto może a kto nie może być sędzią, jeśli nie są spełnione warunki art. 179 konstytucji.

Dlaczego Prezydent ani Sejm nie mogą samodzielnie decydować o tym, kto będzie sędzią? Bo jest art. 10 Konstytucji: Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej. Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.

Zakaz kwestionowania decyzji władzy wykonawczej

Sędzia Zabłocki powiedział, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że procedowane przepisy praktycznie i całkowicie zlikwidują w Polsce niezależną władzę sądowniczą, której istotą jest wymierzanie sprawiedliwości. I trudno jego obaw nie podzielić. Zwłaszcza wobec innych przepisów forsowanych ustawą demontującą trójpodział władzy. Należy do nich m.in. przepis art. 42a, od którego zapewne wzięło nazwę medialne określenie „ustawa kagańcowa”.

Art. 42a.

§ 1. W ramach działalności sądów lub organów sądów niedopuszczalne jest kwestionowanie umocowania sądów i trybunałów, konstytucyjnych organów państwowych oraz organów kontroli i ochrony prawa.
§ 2. Niedopuszczalne jest ustalanie lub ocena przez sąd powszechny lub inny organ władzy zgodności z prawem powołania sędziego lub wynikającego z tego powołania uprawnienia do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości.

Sędzia Zabłocki powiedział: Zakaz ten osłabia autorytet i rangę wymiaru sprawiedliwości. Nie może on przynieść niczego dobrego także tym, którzy zasadnie domagają się reformy sądownictwa – czyli obywatelom. Poprzez paraliżujące sędziów przepisy, ustawa osłabia przed sądem pozycję obywatela, gdy drugą stroną sporu będzie organ państwa, organ kontroli lub organ ochrony prawa.

W świetle tych przepisów, ustawodawca wie lepiej niż sądy, o czym sądom nie wolno orzekać. Czy to oznacza, że wbrew deklaracjom preambuły, nie bierze na siebie wymierzania sprawiedliwości? Nie w trybie procesowym, ale poprzez ustawę. Jak to się ma do trójpodziału władz zagwarantowanego w konstytucji?

- sąd nie może badać prawidłowości wydania aktu prawnego przez ministra, od czego może zależeć uwzględnienie racji obywatela w sprawie
- sąd nie może badać umocowania prezesa UODO do kwestionowania wyroku NSA
- zakazuje ustalenia lub oceny zgodności z prawem powołania sędziego lub jego mandatu do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości.

Obecne przepisy w sprawie postępowań odwoławczych czy kasacyjnych wymuszają badanie należytej obsady sądu. Stanowczo nakazują przepisy, aby sąd wyższego rzędu interweniował, jeśli jakieś orzeczenie wydane zostało z udziałem osoby nieuprawnionej do orzekania lub w składzie niezgodnym z przepisami prawa. Chodzi o badania prawidłowości obsadzenia liczbowego i personalnego składu orzekającego. To badanie to nie przywilej, ale obowiązek, który obowiązuje od zawsze. Sądom dbającym o prawidłowość składu nie chodzi o pozbawianie innych sędziów mandatu do orzekania. Chodzi o trwałość wydawanych orzeczeń, o ich niewzruszalność, o ich moc prawną.

Wnioski o badanie prawidłowości składu sadu (nie mniej niż kilkanaście dziennie) mają odtąd należeć do właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Posunięcie jest ryzykowne ustrojowo to jest całkowicie dysfunkcjonalne. W żadnym razie nie przyspieszy ono postępowań przed sądami – może jest natomiast w istotny sposób opóźnić (przesłanie akt sprawy, rozpatrzenie, odesłanie akt).

Likwidacja niezawisłości sędziów

Sędzia Zabłocki zapytał retorycznie: Czy wszyscy ci, którzy bez wahania podnieśli rękę głosując za rozwiązaniami tej ustawy, naprawdę sądzili, że kolejna arbitralnie zaprojektowana ustawa, nakładająca na polskich sędziów taki system zakazów i poddając ich takim represjom za brak jej ewentualnego respektowania naprawdę wzmocni zaufanie do gwarancji niezawisłości polskich sędziów?

Istotne znaczenie dla demontażu trójpodziału władzy mają nowe przepisy o odpowiedzialności sędziów za przewinienia dyscyplinarne.

Pojawiają się przepisy, które dekretują „zakaz kwestionowania i badania” przez sądy (powszechne, administracyjne, wojskowe i SN), „umocowania sądów i trybunałów, konstytucyjnych organów państwowych oraz organów kontroli i ochrony prawnej”.

Sędzia Zabłocki powiedział: Nowe, niedookreślone typy przewinień dyscyplinarnych nie łączą się (nie muszą się łączyć) z uchybieniem godności sędziego, bo to przewinienie pozostało jako typ odrębny. Pod takie sformułowania można podciągać praktycznie nieograniczoną pulę zachowań. Sędziego można będzie karać za wszystko, także za klasyczne czynności orzecznicze. Skazanie będzie możliwe za odroczenie rozprawy w związku z koniecznością wystąpienia z pytaniem prejudycjalnym (utrudnianie funkcjonowania organu wymiaru sprawiedliwości). Nie będzie sędzią ktoś, kto na każdym roku będzie myślał o ewentualnej karze ze podpisane zarządzenie, za wydanie postanowienia lub wyroku o określonym kierunku lub za treść sporządzonego przez siebie uzasadnienia. Przy takiej presji brak jest obiektywnych gwarancji niezawisłości. Istnieje poważne ryzyko, że gabinety sędziów zasiedlą urzędnicy posłusznie wykonujący polecenia władzy wykonawczej.

Dla dociekliwych – tutaj znajduje się projekt ustawy demontującej trójpodział władzy, a tutaj ustawa wraz z uzasadnieniem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>