W drodze

Kanał Cinemax wyświetlił film „W drodze” Waltera Salles`a, będący jednym z nowszych przykładów „kina drogi”. Akcja rozgrywa się w latach 1948 – 1951 w USA i kontekst ten jest ważny dla zrozumienia działań bohaterów, choć tło społeczno – polityczne tamtych czasów jest w filmie ukazane bardzo szczątkowo. Pojawia się kilkakrotnie przywoływana sentencja prezydenta Trumana „trzeba redukować koszty utrzymania”, której bohaterowie nadają przewrotnie inny sens, np. manipulując dystrybutorem na stacji benzynowej. Przywołany zostaje jeden z powojennych dekretów generała McArthura, wówczas głównodowodzącego wojsk okupacyjnych w Japonii, który zakazywał całowania się tam w miejscach publicznych. Może jeszcze pojedyncze inne wątki.

Główni bohaterowie to amerykańscy beatnicy – młodzi, zbuntowani, indywidualiści, stanowiący poniekąd odpowiednik, przynajmniej jeśli chodzi o ramy czasowe, europejskich egzystencjalistów. Główne postacie filmu do Sal, który mieszka z matką i bardzo chce napisać książkę oraz Dean, luzak żyjący z dnia na dzień, bez sprecyzowanego celu. Panowie poznają się, i razem z koleżanką jednego z nich, a w wkrótce – wspólną (bardzo wspólną), przemierzają Ameryką ze wschodu na zachód i nie tylko.

Film, oparty na powieści Jacka Kerouac`a pod tym samym tytułem, zawiera też odwołania do prozy Marcela Prousta – na ekranie bohaterowie często prezentują okładkę pierwszej części dzieła „W poszukiwaniu straconego czasu” zatytułowanej „W stronę Swanna”. Fabuła filmu, wzorowana nie tylko na kultowej w USA książce Kerouac`a ale taż na prozie Prousta, nie posiada klasycznej budowy: zawiązanie akcji, kulminacja, zakończenie. Narracja przebiega linearnie, bez wyraźnych zwrotów akcji, bez powiązań treściowych między poszczególnymi scenami, choć dyskretnie zarysowane wątki relacji międzyludzkich (bo trudno tu mówić o przyjaźniach czy innych „tradycyjnych więziach”) oraz konsekwentnie prowadzony przez Sala notatnik z podróży nadają kolejnym wydarzeniom jakieś ramy formalne lub nawet pewne uzasadnienia. Przerażająca samotność i skrajny indywidualizm postaci osiąga apogeum w scenie, w której Dean zostawia chorego Sala gdzieś w zapadłej dziurze, a sam „musi wracać, bo rozwodzi się z żoną”. Wrażenia narkotyczne, alkoholowe, seksualne, jakich dostarczają sobie bohaterowie, tworzą gęstą sieć, z jakiej utkana jest narracja. Pocieszające jest to, że Sal zdrowieje, wraca do matki, bierze się do pisania książki, a w ostatniej scenie występuje w garniturze – wybiera się na koncert. Dean, mając z żoną dwoje dzieci, w tym jedno nomen omen „w drodze”, nie potrafił zbudować z nią trwałej więzi i odszedł ale w ostatniej scenie pokazuje list, z którego wynika, że żona z dziećmi czekają na niego. Czy łzy, jakie wtedy uronił, świadczyły o przyspieszonym skutecznym dojrzewaniu do roli męża i ojca?

Świetny film, najbardziej podoba mi się w warstwie metaforycznej, w której przecież każdy z nas bywa w takiej czy innej „drodze”, którą nie zawsze przemierzamy konsekwentnie i zgodnie z mapą czy planem, bo przecież tak wiele jest miejsc i spraw, których można by zakosztować. Bohaterowie filmu zasadniczo nie ujawniają napięcia związanego z kompromisami wobec obowiązujących zasad. Niedostrzegalny jest proces „dojrzewania do dojrzałości” ale film kończy się optymistycznie – książka Sala chyba powstała, małżeństwo Deana prawdopodobnie ocalało. Czyli nie tylko w życiu jesteśmy „w drodze” i nie tylko droga jest ważna ale chodzi także o jakiś długookresowy cel, który – choć będzie zmniejszał przestrzeń wolności – powinien zostać zdefiniowany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>