W rytmie roku: Gwoździe na wagę (11/14)

Kiedy obejrzałem po raz pierwszy „Pasję” Mela Gibsona, zrobiła na mnie – jak chyba na każdym – piorunujące wrażenie. Nie było tam treści, o których nie słyszałbym albo nie czytałbym wcześniej. Było nawet sporo takich scen, które już wcześniej widziałem czy to w filmach, czy na obrazach. Dosadność „Pasji” przebija jednak wszystko, co do tej pory o męce i śmierci Jezusa powiedziano. Wrażeniowo przebija nawet samo Pismo Święte – swoje źródło. Podobno w tym bardzo osobiście motywowanym  filmie reżyser wystąpił tylko w scenie przybicia Jezusa do krzyża – jako kat. Czyżby potrzeba osobistego rozprawienia się z jakąś emocją?

Wspomnienie zła, które wyrządziło się komuś i które nie zostało później rozliczone, potrafi przez lata uwierać sumienie. Nie każde sumienie rzecz jasna ale takie, które funkcjonuje czyli zachowuje umiejętność odróżniania dobra i zła. Metoda postępowania z wyrzutami sumienia jest zawsze ta sama, niezmiennie składa się z trzech kroków: (1) trzeba przyznać się przed sobą samym do zła, które się popełniło, (2) trzeba przyznać się do niego w sakramencie pokuty – tam jest parę szczegółowych kwestii do uwzględnienia, (3) trzeba popełnione zło jakoś wynagrodzić, wyrównać rachunek, doprowadzić – jak mówi Kościół swoim językiem – do zadośćuczynienia. Brak któregokolwiek z tych kroków albo niezachowanie przy którymkolwiek kroku najwyższej staranności skutkować będzie nawrotami wyrzutów sumienia, nie każdego rzecz jasna…

Dziś nie wbijamy gwoździ – mówimy, że wbijamy innym szpile. Czasem są to drobne pinezki, innym razem konkretne szpilki, niekiedy grubsze igły, a bywa, że rozdzierające włócznie. Czasem temu wbijaniu towarzyszy refleksja i premedytacja – chcemy żeby zabolało, żeby ten drugi poczuł, żeby sobie nie myślał, żeby więcej nie próbował… Tak się dzieje, kiedy mechanizm zadawania ran wypiera ludzkie odruchy. Niektórzy nawet gromadzą szpile, żeby przy nadarzającej się okazji bez wahania brutalnie zrobić z nich użytek..  Tymczasem zamiast kupować gwoździe na wagę – warto wybaczać.

Komentarze

  1. Kwiecień 1, 2015

    Dorota Odpowiedz

    Szpilki, szpileczki i pinezki.
    Czasem gwoździe a w przepływach furii to nawet taker by się przydał by uderzyć z siłą tysiąca ostrych jak brzytwa słów.
    I satysfakcja.O tak.Taki celny strzał.

    Potem jest już tylko gorzej.Powoli skąds napływa wstyd…
    Wcale przecież nie chcieliśmy tak mocno.Ale jiz za późno.

    Trudno jest wybaczyć.Lubimy pielęgnować w sobie gniew i poczucie skrzywdzenia choć rzadko się do tego przyznajemy.Z czasem możmy się spodziewać plonów w postaci nienawiści i chęci zemsty jeśli dość starannie i wytrwale ‚pracujemy’.
    Wybaczanie to sztuka.Cholernie trudna i czasochłonna.Nic bowiem nie sprawia większego bólu nic praca nad sobą samym.Jeśli jednak choć połowę czasu straconego na rozpamietywanie krzywd przeznaczymy na chec zrozumienia drugiej strony (tej z takerem)może się okazać, ze jesteśmy w stanie wybaczyć.Warto w siebie uwierzyć.I pamiętać o tym że każdy z nas prosi o wybaczenie codziennie przed snem w pierwszej i najprostszej modlitwie.

  2. Kwiecień 2, 2015

    Piotr Kunce Odpowiedz

    Widzę, że podobnie czujesz temat. Jeden mądry ksiądz napisał takie zdanie: „Trzeba dobrze pamiętać to, co dobre, aby być wdzięcznym i dobrze pamiętać to, co złe, aby wybaczać”. Bardzo mi się podoba taka „funkcja” pamięci. To oczywiście tylko piękne zdanie, w rzeczywistości jest to bardzo trudne zAdanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>