W rytmie roku: Łzy (13/14)

Mówi się, że nie ma żalu większego nad ból matki trzymającej w ramionach martwe ciało swojego syna. Trudno jednak potwierdzić, czy tak właśnie jest naprawdę, bo natężenie smutku trudno zmierzyć. Choć oczywiście bez jakiegokolwiek pomiaru wiadomo, że rodzice przekazują życie dzieciom nie po to, żeby później oglądać je w trumnie. W wieku dziecięcym widziałem dwukrotnie sąsiadkę – matkę, która wylewała łzy przy trumnach swoich dwóch synów. Czuło się, że to było niesprawiedliwe – powinno być dokładnie odwrotnie: to oni powinni w wieku zdecydowanie starszym oddać te ostatnie posługi swojej matce.

Łzy, jako jeden z naszych odruchów naturalnych, mają swoje uzasadnienie w różnych sytuacjach. Nie jest prawdą, że łzy świadczą o słabym charakterze, infantylności lub o nadmiernej emocjonalności. Jeżeli byłby jakiś człowiek – choć nie wiem, czy to możliwe – który w życiu nie uroniłby ani jednej łzy, byłoby to czymś nietypowym. Wcale nie wiadomo, czy przypadającej na takiego twardego typa „średniej” (objętości łez) nie uzupełnialiby wówczas jego bliscy.

Łzy zastępują wiele słów – można się nimi komunikować równie skutecznie, o ile nie bardziej. Nie jest to komunikacja najbardziej precyzyjna ale czyż nie najbardziej ludzka?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>