Wojciech Korfanty

Znakomitą biografią okazuje się wydana w 2009 r. książka napisana przez pochodzącego z Toszka dr. Jana F. Lewandowskiego „Wojciech Korfanty”. Rzetelnie udokumentowana źródłowo, tematycznie i chronologicznie uporządkowana. Jan Lewandowski, znany erudyta, zachował należyte proporcje między dziejami głównego bohatera, a tłem historycznym czasów, w których żył Korfanty. Tło jest na tyle szerokie, aby Korfantego lepiej zrozumieć i zarazem na tyle wybiórcze, aby nie stracić z oczu głównego nurtu wydarzeń. Polecam tę lekturę każdemu, kto chciałby poznać Wojciecha Korfantego, jako człowieka i jako polityka. Szerzej znany jest on głównie jako polski komisarz plebiscytowy na Górnym Śląsku i dyktator III Powstania Śląskiego. Tymczasem działał w szerokim zakresie i wcześniej i później.

Sprawy osobiste

Lewandowski wspomniał kilka plotek o jego młodości przytaczanych przez politycznych przeciwników Korfantego. Podobno jakaś kobieta podała go do sądu o alimenty, inna miała zastrzelić się z jego powodu. Wokół ślubu Korfantego także zrobiło się politycznie: ślub miał się odbyć w Bytomiu (parafia Trójcy Świętej), ale niespodziewanie wyniknął problem w parafii zamieszkania Korfantego czyli w parafii Mariackiej w Katowicach. Tamtejszy proboszcz, bardzo mu życzliwy, poinformował go, że są naciski, aby odebrać od Korfantego oświadczenie, że jest i chce pozostać katolikiem i że zawsze będzie posłuszny w sprawach czysto kościelnych kardynałowi Koppowi, arcybiskupowi wrocławskiemu – jego kościelnemu zwierzchnikowi. Korfanty uznał to niespotykane żądanie za ujmę na swoim honorze, ale dla świętego spokoju oświadczenie podpisał. Krótko później z jednej z gazet dowiedział się jednak, że najprawdopodobniej ślubu nie dostanie. Potwierdził to bytomski proboszcz. Warunkiem udzielenia ślubu było przeproszenie księży na łamach redagowanego przez Korfantego „Górnoślązaka” za teksty, w których wytyka duchownym nadmierne zaangażowanie polityczne po stronie niemieckiej. Tego było mu za wiele. Wziął z Elżbietą Sprottówną ślub cywilny, po którym wyprawił należyte wesele. Równocześnie podjął próby unormowania sytuacji, słał odwołania do kurii we Wrocławiu, ale szybo pojął, że na Górnym Śląsku ślubu kościelnego nie dostanie. Dzięki staraniom czynionym w Krakowie, to tam właśnie, po wielu zawirowaniach i po 4 miesiącach od ślubu cywilnego, miał miejsce ślub kościelny państwa Korfantych.

Publicysta i polityk początkujący

Odtwarza życiorys Korfantego: jego ważne doświadczenia licealne, przynależność do organizacji i partii politycznych oraz dynamiczne przedstawicielami wielu ruchów społecznych i politycznych, towarzystw parafialnych. Ważnym elementem życiorysu Korfantego jest jego działalność publicystyczna. Działając w zaborze pruskim, konsekwentnie dawał się poznać, jako zwolennik polskości. W roku 1901 prokuratura oskarżyła go o wzniecanie nienawiści narodowej przeciwko Niemcom. Doszło do procesu i kilkumiesięcznego uwięzienia Korfantego we Wronkach. „Dzięki więziennym miesiącom Korfanty powracał jako znany przywódca” – zauważył Jan F. Lewandowski. Istotnie musiał być postacią znaną, bo już w roku 1903, mając zaledwie 30 lat, wygrał wybory do Reichstagu, gdzie od początku związał się z kołem polskim! Dokonało się to w splocie różnorodnych okoliczności, ale niewątpliwie stanowiło przełom w działalności publicznej Korfantego. Wkrótce został także posłem pruskiego Landtagu, startując (co ciekawe) z wielkopolskiego okręgu Środa – Śrem – Września. Wybory do wspomnianych zgromadzeń wygrywał później jeszcze wielokrotnie. W międzyczasie (1912) przeniósł się do Berlina jako korespondent, którego zadaniem było informowanie prasy polskiej o sprawach niemieckich i polskich w państwie niemieckim. Jako osoba posiadając w Berlinie rozległe kontakty, w czasie I wojny światowej pośredniczył m.in. w organizowaniu spotkań wysłanników Piłsudskiego z przedstawicielami władz niemieckich.

U początków niepodległości Polski

Po zakończeniu działań wojennych przeniósł się do Poznania, gdzie 12 listopada 1918 r. wszedł w skład tymczasowego komisariatu wykonawczego. Udał się stamtąd do Warszawy, gdzie dla przedstawicieli regionu wielkopolskiego negocjował wejście do rządu Ignacego Daszyńskiego. Co ciekawe, w drugiej połowie listopada 1918 Korfantego w Warszawie nazywano „Wielkim Księciem Poznańskim”, to do niego należały wtedy uczucia warszawiaków. Nie udało się jednak porozumieć Korfantemu z naczelnikiem Piłsudskim, co zaważyło bardzo mocno na przyszłości tego pierwszego. Niewiele bezpośrednio wiadomo o rozmowach obydwu mężów stanu. Mówi się, że Korfanty miał przepowiadać Piłsudskiemu, że jego rządy potrwają najwyżej kilka tygodni, a marszałek miał nazwać śląskiego polityka agitatorem bez odpowiedzialności. Wrócił więc Korfanty do Poznania, a stamtąd udał się na Śląsk, gdzie po uzgodnieniach wersalskich, miał odbyć się plebiscyt na temat przynależności państwowej tych ziem. Polskim Komisarzem Plebiscytowym z nominacji Piłsudskiego został Wojciech Korfanty. Znana jest także jego rola w powstaniach śląskich, zwłaszcza w III Powstaniu Śląskim, którego ogłosił się dyktatorem.

Polityka krajowa

Równolegle Korfanty, jako były poseł do Reichstagu, wszedł do Sejmu Ustawodawczego w Warszawie. Był jednym z najbardziej doświadczonych posłów (15 lat w Reichstagu!) i jednym z najbardziej aktywnych parlamentarzystów. „Jego przemówienia i żywe reakcje na sali sejmowej, a także działania zakulisowe, były zauważane” – napisał Jan Lewandowski. Jego sejmowa operatywność przyniosła Korfantemu rezultat w postaci rekomendacji na urząd premiera Rzeczypospolitej. W roku 1922 stosunkiem głosów 219 do 206 to on otrzymał nominację Sejmu. Jego kandydaturę utrącił jednak Piłsudski. „Nie chcąc w niczym przeszkadzać p. Korfantemu w jego pracy nad utworzeniem rządu oświadczam, że będę zmuszony w najbliższym czasie urząd swój złożyć” – miał napisać Marszałek Piłsudski do Marszałka Sejmu. Premierem Korfanty nie został, za to rok później, w rządzie Wincentego Witosa został wicepremierem i ministrem bez teki. Ten epizod trwał zaledwie dwa miesiące.

Wiatr w oczy

Na uwagę zasługuje fakt, że sporo wycierpiał w państwie pruskim, ale jeszcze więcej w odrodzonej Polsce. Walczyli z nim ludzie Kościoła uzależniając sakrament małżeństwa od złożenia przez Korfantego najpierw wspomnianej pisemnej deklaracji posłuszeństwa w sprawach kościelnych, a potem także od przeprosin na łamach prasy za krytykę politycznego zaangażowania niektórych księży. Prawdziwą zmorą Korfantego okazali się politycy sanacji, na czele z wojewodą śląskim Michałem Grażyńskim. Zablokowanie nominacji Korfantego na premiera Rzeczypospolitej przez Piłsudskiego (1922) było zaledwie wstępem do całej serii szykan i jawnych prześladowań, których doświadczał na Górnym Śląsku. Fałszywe oskarżenia, uwiezienie w twierdzy brzeskiej, dotkliwe sankcje ekonomiczno-finansowe dla jego wydawnictw, emigracja, ponowne uwięzienie w przededniu II wojny światowej to tylko skrótowa lista zmagań, jakie musiał znosić w odrodzonej Polsce wybitny śląski polityk i mąż stanu.

Polityka regionalna

Trudno to przyjąć, zwłaszcza że jako osoba posiadająca w Berlinie rozległe kontakty, w czasie I wojny światowej pośredniczył Korfanty m.in. w organizowaniu spotkań wysłanników Piłsudskiego z przedstawicielami rządu niemieckiego. W latach 20. XX wieku jego dom w Katowicach tętnił życiem. Odwiedzali go m.in. prezydent Wojciechowski, biskup Adamski, liderzy organizacji społecznych i politycznych, przedsiębiorcy. Z Korfantymi przyjaźnił się Kornel Makuszyński, obraz Korfantego namalował Stanisław Ignacy Witkiewicz. Na Śląsku zajmował się sprawami gospodarki. Choć w sprawach politycznych także on rozdawał karty: dzięki jego poparciu wojewodą został Józef Rymer, a szkolny kolega Korfantego – mec. Konstanty Wolny, został marszałkiem Sejmu Śląskiego. Sytuacja śląskiego przemysłu na terenie, który został przedzielony sztuczną granicą, była nader delikatna. Korfanty był zwolennikiem polonizacji górnośląskiego przemysłu, ale powolnej i stopniowej. Jako wyraz zaufania, jakim darzyli go przemysłowcy, należy uznać prezesurę Korfantego w Radzie Nadzorczej Banku Śląskiego oraz w Radzie Nadzorczej Skarbofermu – spółki o kapitale w większości francuskim, która dostała w dzierżawę najlepsze kopalnie będące wcześniej własności państwa pruskiego, a obecnie polskiego. Nowych uregulowań wymagał handel między Górnym Śląskiem a Niemcami, które to Niemcy stały się wówczas rynkiem zagranicznym.

Aresztowanie

Najbardziej niesprawiedliwe było jego aresztowanie 26 września 1930 r. Pod pretekstem oszukania banku na 20.000 zł i fałszowania weksli, trafił do twierdzy brzeskiej, gdzie nad więźniami, często przetrzymywanymi tam bez żadnego trybu, sadystyczni strażnicy znęcali się psychicznie i fizycznie, stosując szczególnie ostre rygory, szykany i przemoc fizyczną. Mimo że sanacyjne media usiłowały przedstawić aresztowanie Korfantego jako wyraz dziejowej sprawiedliwości („Pan Wojciech Korfanty nareszcie pod kluczem”), pobyt w więzieniu przyczyniał się do ożywienia ku niemu współczucia i sympatii wśród społeczeństwa. Czytelnym wyrazem szerokiego poparcia dla Korfantego były wyniki wyborów z listopada 1930, kiedy to wybrano go do Sejmu i do Senatu Rzeczypospolitej, a po tygodniu także do Sejmu Śląskiego. „Niezły wynik, jak na kogoś, z kogo usiłowano zrobić pospolitego kryminalistę i oszusta” – zauważył Jan F. Lewandowski. Rok później Korfanty, jako świadek obrony, wziął udział w procesie, który sanacja wytoczyła przeciwnikom politycznym (Centrolew) oskarżając ich o próbę przeprowadzenia zamachu stanu. Lewandowski odnotował następującą wymianę zdań na sali sądowej:

Korfanty: Wyznaję jednak, że te ofiary, które ponosiłem w więzieniu pruskim, nie były takimi, jakich doznałem w Polsce, kiedy znalazłem się w więzieniu w Brześciu. W tamtych więzieniach jednak nie bito ani nie torturowano! Jeśli się pomyśli, że na terenie Rzeczypospolitej… Nie spodziewałem się, abyśmy po to walczyli o Polskę….
Przewodniczący sądu: Ja nie dopuszczę do podobnych manifestacji!
Korfanty: To nie manifestacja, tylko prawda!
Przewodniczący sądu: Ponieważ świadek nie może zapanować na swoimi nerwami, zwalniam go z dalszych zeznań i zarządzam przerwę 5 minut.

Ostatnie lata i dni

Kiedy w roku 1935 miał zostać ponownie aresztowany pod ponownie spreparowanymi zarzutami, wyjechał do Czechosłowacji. Stamtąd z kolei ewakuował się kilka lat później po wkroczeniu Niemców, wyjeżdżając do Francji. Do Polski wrócił pod koniec kwietnia 1939. Po dwóch dniach został aresztowany i osadzony w więzieniu w Warszawie. Tam stan jego zdrowia uległ gwałtownemu pogorszeniu. Ostatecznie sanacyjny sędzia, obawiając się międzynarodowego skandalu, gdyby Korfanty umarł w polskim więzieniu, podpisał decyzję o jego zwolnieniu. Przeniesiono go do pobliskiego szpitala, skąd na parę dni wyszedł. Wkrótce jednak powrócił do szpitala, gdzie zmarł. Jego spowiednik zaznaczył, że na łożu śmierci Wojciech Korfanty udzielił przebaczenia prześladowcom.

Bardzo dobra książka, polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>