Zabrze – w sercu Śląska

Zarządzanie miastem wymaga podejmowania skomplikowanych decyzji. Wiele spraw dzieje się jednocześnie, niektóre w zaplanowanej kolejności, inne są dziełem zewnętrznych okoliczności, na które trudno wpływać. Decyzje podejmowane przez prezydenta miasta niosą z sobą określone skutki dla grup mieszkańców, dla finansów miasta, dla przyszłości miasta, dla samych rządzących… Zarządzanie miastem wymaga równoważenia interesów i oczekiwań wielu grup, bo przecież wszystkim dogodzić się nie da. Tylko osoby specyficznie dowcipne mogą twierdzić „gdybym ja rządził, to byłoby lepiej”. Może byłoby inaczej ale raczej na pewno nie lepiej. Kadencje poszczególnych prezydentów są bowiem trudno porównywalne, o ile w ogóle porównywać je można.

Za kilka tygodni, a może i wcześniej, rozpocznie się w Zabrzu tzw. kampania wyborcza do samorządu. Pojawi się w niej kilku nowych kandydatów na stanowisko prezydenta – będą namawiali mieszkańców do tego, aby na nich zagłosować. Będę z uwagą im się przyglądał i recenzował ich poczynania. Nie jest mi obojętne, kto ubiega się o prawo decydowania/współdecydowania o kierunkach rozwoju mojego miasta. Jestem tym tematem – że tak się wyrażę – osobiście zainteresowany. Podczas poprzedniej kampanii wybrałem się do Kina Roma na spotkanie wyborcze kandydatów na prezydenta. Niesmak, jak mi pozostał po pyskówce w wydaniu przegranej kandydatki, był porażający. Arogancja, ignorancja i ogrom emocji wzbudzały szczere współczucie. Kultura wypowiedzi – żenua. Miałem wrażenie, że ta osoba mówi o jakimś innym „Zabrzu” leżącym na odległym oceanicznym archipelagu albo w odległej galaktyce. Przegrany kandydat wypowiadał się na niezłym poziomie, miał konkretne pomysły jak wiadomo poparcia wśród mieszkańców nie znalazł.

Podstawowym i dość powszechnym błędem kandydatów do jakiegokolwiek zarządzania jest krytyka dotychczasowych zarządzających. Im bardziej ta krytyka jest totalna – tym podobno lepiej. Nie, nie jest tak, że im mocniej któryś dokopie „tamtym” tym większy osiągnie sukces. Takie emocje sączą się z telewizji – tutaj na miejscu mamy prawdziwe życie i konkretne tematy. Nikt, kto uczciwie patrzy na Zabrze pod rządami Małgorzaty Mańki – Szulik nie może z czystym sumieniem  mówić, że poprzednie lata były zmarnowane czy nieudolne. Chyba – powtórzę się – że chodzi o jakieś szerzej nieznane „Zabrze” np. w archipelagu Mikronezji…?

Kluczowe pytanie, na które powinniśmy sobie odpowiedzieć 16 listopada, brzmi: „czy Zabrze potrzebuje zmian na tyle istotnych, że trzeba radykalnie zmienić wszystko?” Uczciwa odpowiedź jest jednoznacznie negatywna. Zabrze potrzebuje kontynuacji rozpoczętych inwestycji i projektów, które są w tej chwili tak zaawansowane, że żadna hipotetyczna „zmiana” nie byłaby w stanie ich zatrzymać!

Dlatego jestem niezmiernie ciekaw, co takiego zaprezentują nowi kandydaci na prezydenta. Dziś Zabrze posiada precyzyjną strategię rozwoju, którą trzeba konsekwentnie realizować, a nie zmieniać. Szczerze mówiąc nie spodziewam się żadnych kampanijnych rewelacji ze strony Małgorzaty Mańki – Szulik, na pewno nie ogłosi ona budowy kosmodromu ani Disneylandu, bo plany rozwojowe i inwestycyjne są od lat czytelne i są konsekwentnie realizowane. Czym więc chcą przekonywać do siebie nowi kandydaci? Zobaczymy. Sama krytyka i same pretensje na pewno nie są w stanie zapewnić szerokiego poparcia społecznego i na pewno nie zmobilizują mieszkańców do pójścia do urn. A propos: są kraje (całkowicie cywilizowane), gdzie za miganie się od głosowania płaci się mandaty i mnie się to podoba. Ważny i optymistyczny fakt: z roku na rok w wyborach samorządowych w Zabrzu uczestniczy coraz więcej mieszkańców: 2002 – 25,86%, 2006 – 27,58%, 2010 – 32,61%. Oby tak dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>