Zabytek we wnętrzu ziemi

Miałem wczoraj możliwość przysłuchiwać się ciekawej wypowiedzi łebskiego gościa z UJ. Zamiast jednak opisywać to, o czym mówił, podzielę się refleksją, do której mnie zainspirował. To jest refleksja poniekąd zbieżna z tematem jego wypowiedzi, a poniekąd rozbieżna – taka refleksje na marginesie.

Że Wawel jest zabytkiem nikt nie ma wątpliwości. Podobnie kościół Mariacki w tym samym mieście co Wawel, czy Zamek Królewski w stolicy albo katedra w Gnieźnie itd. No i że zabytki trzeba chronić – też się zgodzimy bez dyskusji. Ewentualna dyskusja mogłaby się rozpocząć dopiero wtedy, kiedy podjęlibyśmy tematy bardziej szczegółowe dotyczące udostępniania tych obiektów zwiedzającym, np. o tym, jakie wystawy lub „imprezy” w nich organizować… Niektóre instytucje kultury uchodzą za lepsze od innych właśnie dlatego, że potrafią organizować swoją pracę w sposób bardziej ciekawy dla odbiorców.  Całe gałęzie nauki powstały po to, aby zarządzać dobrami kultury, czyli gromadzić je, chronić, dokumentować, udostępniać itd.

Mamy w Zabrzu taką sytuację, że jedna z dawnych kopalń węgla kamiennego (Kopalnia Guido) została wpisana do rejestru zabytków, co miało miejsce już w roku 1987. Jak widać rejestr zabytków jest bardzo pojemny – zmieści wszystko. Żeby taką kopalnię? Obok Wawelu, Kościoła Mariackiego i katedry w Gnieźnie? Nasza kopalnia nie jest tak całkiem obok nich ale jednak na podobnej liście i podlega podobnej ochronie. Kopalnię wpisano do rejestru zabytków, bo spełniła warunki i otrzymała pozytywnie rekomendacje ekspertów. Nie było to jakieś działanie pochopne, bo wniosek w sprawie wpisu złożono już w roku 1983, trochę więc to wszystko trwało. Prawdopodobnie był to pierwszy w skali kraju wpis podziemnego zakładu górniczego do rejestru zabytków. Dziwna sprawa: kopalnia założona po to, żeby przez jakiś czas wydobywać i sprzedawać węgiel, stała się zabytkiem, dobrem kultury. Gdyby ten wpis był bezpodstawną fanaberią nawiedzonych muzealników, na pewno nic by z niego nie wyszło. A jednak się udało. Kopalnię Guido można dziś zwiedzać tak samo jak inne zabytki, choć charakter tego miejsca bardzo się różni od zabytków „typowych”. Tutaj chodzi o to, żeby wysłuchać opowieści o ludziach, którzy różnymi metodami drążyli wyrobiska i wydobywali węgiel na przestrzeni wielu dziesięcioleci. Dla Śląska to temat ważny. Jak w każdej dziedzinie tak i w górnictwie – kiedyś robiło się wszystko bardziej prymitywnie, dziś robi się o wiele nowocześniej. Opowiadanie o ludziach, którzy przy pomocy różnych technik wydobywali węgiel, może być interesujące zwłaszcza w autentycznej scenerii, jaką tworzą podziemne kopalniane chodniki na poziomie 320 metrów pod ziemią. Kopalnia – funkcjonuje jak żywy skansen, zwłaszcza teraz, kiedy wśród przewodników sporo jest jeszcze górników. Warto też pamiętać, że przebywanie tam na dole ze świadomością ogromu skał nad głową, może oddziaływać nie tylko na wiedzę i wyobraźnię zwiedzających ale też w sposób bardziej ogólny na umysł i psychikę. A dziś przecież tylko zwiedzamy…

Katedry, zamki to „typowe” zabytki. Typowe, bo zbudowane dawno, dawno temu, czasami zbudowane za górami, za rzekami. Kopalnia Guido nie jest aż tak starodawna ale jest zabytkiem. Było to możliwe dlatego, że kompensuje ona niejako życiorysy całych pokoleń Ślązaków (rdzennych lub przyjezdnych) pracujących w górnictwie. To miejsce, niezależnie od wartości zgromadzonych tam eksponatów, częściowo będących wciąż  na chodzie, jest swoistym hołdem złożonym pracy górników. Jest też świadkiem rozwoju przemysłu wydobywczego na tym terenie. Ten przemysł na naszych oczach akurat się zwija, więc trzeba zachować coś, co przechowa pamięć o tych dziejach dla następnych pokoleń. Nie uważam, że każdy kto decyduje się na pracę w kopalni powinien zostać zaocznie beatyfikowany i otoczony jakimś nadzwyczajnym szacunkiem. Górnik to robota ciężka i wciąż związana z ryzykiem ale podobnych zawodów znalazłoby się dużo więcej. Wkrótce górnictwo przejdzie do historii, wówczas rola takiego zabytku znacznie wzrośnie. Kiedyś, w latach ‘80, zakładanie na Śląsku muzeum górniczego mogło być uznane za jakiś przerost formy nad treścią. Dziś już nikt nie powinien tak myśleć.

Kopalnia Guido nie będzie drugim Wawelem ani nawet drugą Wieliczką. Nasza kopalnia to trochę inna historia, jakby trochę świeższa i bardziej zmechanizowana i pozornie mniej zabytkowa. Ale tak naprawdę to zabytek bardzo nowoczesny, który udostępniany jest zwiedzającym przede wszystkim jako dawna kopalnia ale też jako miejsce udziału w kulturze, przestrzeń edukacji, rozrywki i imprez, których charakter ogranicza tylko wyobraźnia pomysłodawców. Łebski gość z UJ powiedział wczoraj, że wszystkie podobne obiekty w naszym województwie powinny działać w podobnych standardach, żeby zwiedzający byli obsługiwani bardziej komfortowo, żeby było ciekawiej. To ważne ale jeszcze ważniejsza wydaje mi się umiejętność dotarcia do każdej grupy wiekowej z przekonaniem o konieczności zapoznania się z tym, co przez stulecia było u nas ważne. Wawel oczywiście też jest ważny ale kopalnia jest nam bliższa. Biorąc pod uwagę jeszcze do niedawna aktualny procent populacji mieszkańców Górnego Śląska w strukturze zatrudnienia w górnictwie, zwiedzanie Kopalni Guido jest konieczne do poznania i zrozumienia dziejów naszego regionu i ludzi tu mieszkających.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>