Zdjęcie niegodne zawodu nauczyciela?

Na styku edukacji, prawa i moralności dawno nie było głośniejszej medialnie sprawy niż ta, którą wywołały zabrzańskie nauczycielki, włączając się w „czarny protest”. Na swój własny użytek, a także na użytek Czytelników tego niszowego bloga, chcę jeszcze raz wyrazić opinię w tej sprawie. Przynajmniej potencjalnie sprawa ta dotyczy olbrzymiej liczby ludzi: nauczycieli, dyrektorów, samorządowców, rodziców… Każda konstruktywna refleksja może więc mieć znaczenie.

Żywię niezmienny szacunek do nauczycielek ZSS39 w Zabrzu za to, że znalazły właściwą formułę włączenia się w ważną ogólnopolską debatę w momencie, kiedy ona się toczyła. Wielu z nas tak czyni (włącza się w debatę) publikując w mediach społecznościowych rozmaite osobiste gesty solidarności w ważnych sprawach: WOŚP, Dzień Niepodległości, stosunek wobec zjawiska uchodźców, pamięć o żołnierzach wyklętych, różnego rodzaju akcje społeczne, charytatywne, inne… Nauczycielki z Zabrza nie były więc specjalnie innowacyjne – zrobiły to, co robi dziś wielu z nas, gdy chcemy zaprezentować swoje stanowisko w określonych sprawach. Wpis w mediach społecznościowych nie jest oczywiście wsparciem najbardziej bezpośrednim, wymiernym, aktywnym. Kiedy jednak okazuje się jedynym w danym momencie możliwym, wówczas i takie gesty trzeba uszanować. Szacunek dla Pań za ten gest!

Kluczowa kontrowersja, także w wymiarze zabrzańskim, dotyczy niestety wciąż niezrozumienia genezy i istoty „czarnego protestu”. To nie był spontaniczny ruch ZA prawem do aborcji dzieci upośledzonych, tylko szeroki protest społeczny PRZECIWKO rozpoczętym przez polityków pracom nad zaostrzeniem prawa obecnie OBOWIĄZUJĄCEGO! Na skutek tego protestu politycy partii rządzącej zaprzestali rozpoczętych prac. Do dziś mówi się, że był to jedyny moment, kiedy PIS (od objęcia władzy) w czymkolwiek ustąpił. Mam wrażenie, że wielu ludzi, którzy wypowiadają się na ten temat, nie rozumie genezy „czarnego protestu” (albo udaje, że jej nie rozumie): to był protest przeciwko zaostrzeniu przepisów OBOWIĄZUJĄCYCH. Także zdjęcie zabrzańskich nauczycielek było gestem sprzeciwu wobec zmian zaostrzających obowiązujące przepisy. W skali ogólnopolskiej protest miał charakter masowy, odbywały się pikiety, demonstracje. Podczas zgromadzeń eksponowane były różne hasła, także takie, z których wynikało, że część protestujących chciałaby złagodzenia obowiązujących przepisów, ale geneza i istota „czarnego protestu” są oczywiste: sprzeciw wobec rozpoczęcia konkretnych prac legislacyjnych w sejmie. Uczciwość intelektualna nakazuje ten fakt uwzględniać w komentarzach i ocenach. Uwzględnić warto też inny fakt, że mianowicie obowiązujące przepisy w żadnych okolicznościach nie zmuszają do dokonywania aborcji! Nawet w przypadku, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla zdrowia lub życia matki.

Bardziej medialnie nośnym skrótem myślowym jest jednak swego rodzaju zagięcie rzeczywistości w taki sposób, aby zdjęcie nauczycielek z zabrzańskiej szkoły specjalnej przedstawiać, jako akt opowiedzenia się za nieskrępowanym prawem do aborcji. Co ważne, w tym zagięciu rzeczywistości nie chodzi o takie ogólne bycie za aborcją, tylko o bycie za aborcją najbardziej perwersyjne z możliwych: o bycie nauczycielek za aborcją dzieci, które same uczą. Fakt, że takie przekonanie jest błędne, jest wręcz kosmicznie odległe od rzeczywistości, nie ma dla niektórych znaczenia. Dlaczego? Bo błędny zarzut okazał się bardziej medialnie nośny od nudnej istoty „czarnego protestu”. Dlatego prawdziwe intencje protestujących nauczycielek są dziś mniej ważne niż intencje przypisane im przez część odbiorców. Oczywiście ci odbiorcy domagają się rozliczenia nauczycielek z przypisanych im intencji. Idąc tropem podobnych skrótów myślowych należałoby spodziewać się, że każdemu kto opowie się dziś za przyjęciem uchwały antysmogowej, może zostać przypisana intencja poparcia dla zamykania kopalń (z wszelkimi tego konsekwencjami społecznymi). Popierasz uchwałę antysmogową? Wytłumacz się zatem, dlaczego jesteś za likwidacją górnictwa?! Absurd? Nie mniejszy niż ten, kiedy nauczycielki sprzeciwiające się zmianom w obowiązującej ustawie z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży., są posądzane o… bycie za aborcją. Z uczciwością intelektualną nie ma to nic wspólnego. Ale jest sensacyjne.

Zasmucający jest wkład, jaki wnosi w tę sprawę kuratorium oświaty. Wizerunkowo prezentuje się ono w tym temacie, jak jakaś ponura struktura ds. ścigania nauczycielskich wykroczeń. Reporter ogólnopolskiej stacji telewizyjnej, oglądanej przez nie mniej niż setki tysięcy ludzi dziennie, usiłuje na korytarzu dogonić oskarżającego nauczycielki urzędnika, a ten mówi, że nie może nic powiedzieć, bo nie jest upoważniony. Podobny pościg za samą panią kurator jest trochę bardziej udany. Udaje się panią kurator na moment zatrzymać. Jej wypowiedź wskazuje jednak na to, że nie jest zainteresowana przekazaniem opinii publicznej jakiegokolwiek rzeczowego komunikatu. Wizerunkowo – klapa. Poza względami wizerunkowymi są jednak jeszcze kwestie merytoryczne. Nie wątpię, że kuratorium prowadzi tę sprawę prawidłowo od strony proceduralnej. Problem w tym, że zamknięcie „tej sprawy” w ramach proceduralnych, oznacza załatwienie jej powierzchownie, jednostronnie, nieadekwatnie i wybiórczo. Rozumiem, że procedury postępowania dyscyplinarnego są nieubłagane, one muszą się przetoczyć. Póki co, toczą się bardzo zdroworozsądkowo, ale „sprawa” w żadnym razie powinna skończyć się wraz z uprawomocnieniem uniewinniających (oby!) orzeczeń. To jest sprawa warta szerszej debaty. W tej chwili jej zasięg musiałby być zdecydowanie ponadlokalny – jej inicjatorem i gospodarzem mogłoby być właśnie kuratorium. Ale czy tę bezosobową, urzędowo strukturę stać dziś na wyjście poza rutynowe procedury…? Nie spodziewam się, że kuratorium pominie jakiekolwiek procedury. Zawsze możliwe jest jednak przyjęcie szerszej optyki, której przepisy nie nakazują, ale też w żadnym razie nie zabraniają. Debata byłaby merytorycznym i medialnym hitem!

Jest jeszcze lokalna otoczka medialna „czarnego protestu”. Obydwa zabrzańskie tygodniki dość obszernie i rzeczowo zrelacjonowały w tej sprawie fakty. W ostatnich wydaniach również nawiązują do wyników dwóch postępowań dyscyplinarnych zabrzańskich nauczycielek, ale jakże różnie to czynią! Same tytułu tekstów sporo już mówią: „Zgodnie z prawem i zdrowym rozsądkiem” (Nowiny Zabrzańskie) i „Festiwal absurdów” (Głos Zabrza i Rudy Śląskiej). Analiza porównawcza tych dwóch ujęć i w ogóle rola różnego rodzaju mediów w tej konkretnej sprawie, to już temat na osobny wpis.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>