Życie to jednak strata jest

Jeśli dorosły facet pisze, że jego życie jest jego zawodem, to wzbudza on moje szczere zainteresowanie. Chciałbym wiedzieć, jak żyje, a jak się da, to może i coś więcej. Andrzej Stasiuk tak właśnie wyznał w swojej najnowszej książce (w zasadzie – w rozmowie z Dorotą Wodecką) zatytułowanej „Życie to jednak strata jest”. Tytułu nie rozumiem, może przegapiłem wyjaśnienie w tekście ale to nie ważne. Książka jest świetna!

Przyznam się najpierw, że nie czytałem wcześniej niczego Stasiukowego, nawet nagrodzonego Nike „Jadąc do Babadag” i trochę mi wstyd. Andrzej Stasiuk ma coś, co wyróżnia dobrych pisarzy i ogólnie rzecz biorąc – mądrych ludzi: potrafi więcej dostrzegać, precyzyjniej opisywać i oryginalniej porządkować to, co wokół niego się dzieje. Te umiejętności to przepustka do bycia pisarzem. Wbrew pozorom – posiada je wielu ludzi, tylko że niewielu te talenty wydobywa i szlifuje, a one imponują tylko w postaci rozwiniętej – w zalążku zdecydowanie mniej.

Najbardziej ujmującym aspektem (brzydkie słowo) literatury, jaka zrodziła się z rozmów prowadzonych przez dziennikarkę z pisarzem jest dystans z jakim Andrzej Stasiuk opowiada. Czegokolwiek dotyczy rozmowa: rodziny, przeszłości, młodości, polityki, Kościoła, wiary, zagłady Żydów, literatury – o wszystkim mówi z tak konsekwentnym dystansem, że początkujący czytelnik Stasiuka musi mierzyć się z pokusą szufladkowania: na pewno boi się powiedzieć jasno, co myśli, bo nie wie, co myśli. Dopiero z toku rozwijanych refleksji wyłania się poukładana sylwetka mądrego faceta. Odkryłem, że mądrość Andrzeja Stasiuka wynika z jego pokory. Jego pokora nie oznacza braku poglądów – bohater rozmowy ujawnia je w wielu miejscach w sposób na tyle wyrazisty, że czytelnik z łatwością je wychwyci. W poetyce Stasiuka oznaką roztropności nie jest ferowanie wyroków, ocenianie i polemika do pierwszej krwi z tymi, którzy myślą inaczej. Pisarz raczej obserwuje, rejestruje i przetwarza. Szczególną satysfakcję czerpie bowiem nie z wiernych opisów ale – jak sam pisze – z umiejętnego zmyślania.

Inną ciekawostką jest problem sensu życia w twórczości Andrzeja Stasiuka – jeśli ktoś napisał już na ten temat magisterkę, proszę dać znać. Ten pisarz żyje przestrzenią, żyje podróżami, tęskni za Mongolią. Na nieco pretensjonalne pytanie „co jest w życiu ważne?” odpowiedział, że szczegóły, detale i prostota uczuć, krajobrazu, czynności. I spokój. I w tym, co mówi jest bardzo spójny i wiarygodny, o czym przekonuje się czytelnik przewracając każdą ze 176 kartek.

Mnie osobiście zainteresował także stosunek Stasiuka do wiary i do Kościoła. U niego te dwie kwestie niemal się nie łączą. O Kościele, który uogólniająco utożsamia z hierarchią, mówi z dużym krytycyzmem. Jego zdaniem Kościół np. musi znów porządnie upaść, żeby ocaleć. Myśl wyrwana z kontekstu może brzmieć protekcjonalnie ale całość jego „eklezjologicznych” refleksji jest inspirująca, warta obiektywnego przemyślenia. Najbardziej podoba mi się Stasiuk opowiadający o swojej wierze. To – jak wiadomo – szalenie poważna sprawa i wcale nie należy utożsamiać jej z ludową pobożnością czy spełnianiem religijnych praktyk. Stasiuk przed tymi pytaniami nie ucieka, ani nie chowa się za parawan prywatności, ujęć poetyckich czy emocjonalnych. O swojej wierze w Boga opowiada dojrzale, jak o czymś w rodzaju dynamicznej relacji. Opowiada uczciwie, nie ukrywając zakrętów, wątpliwości, nieciągłości – jego wiara „dzieje się”, a mówi o niej wg stanu na moment, w którym jest o tę wiarę pytany. Wiara Stasiuka nie oznacza zestawu behawioralnych nawyków, nie jest też wyuczonym na lekcjach religii kompendium wiedzy. Warto o tym poczytać i pomyśleć.

Ta rozmowa ma w sobie coś, czego nie wychwyciłem czytając inne podobne wywiady. Jest mianowicie prowadzona w taki sposób, że czytelnik czuje się jej naocznym słuchaczem, uczestnikiem niemal. Stasiuk tak sugestywnie opowiada, że człowiek siada obok i słucha. Przyłączysz się?

Komentarze

  1. Maj 15, 2015

    Dorota Odpowiedz

    Aż strach pomyslec co napiszesz po przeczytaniu reszty jego wydań… ;-)
    Bardzo mnie zachęcila Twoja…recenzja.
    Kupię.
    Ksiażek nie pożyczam od znajomych bo to zbyt intymne.Niektóre z reszta bardzo lubię miec na wlasność i wracac do nich czasem.

  2. Maj 16, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Mam kumpelę, która ma podobnie osobisty stosunek do książek – mówi, że kiedy jest w księgarni, to niektóre książki same ją… wołają?
    Na pewno sięgnę jeszcze po coś Stasiuka, bo świetnie pisze, nienachalnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>